Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autor: EkawekaDxC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autor: EkawekaDxC. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Wiadomość

Kolejny piękny poranek w Paryżu. Promienie słońca padały prosto na twarz Marinette budząc ją ze snu. Dziewczyna przeciągnęła się ziewając, przetarła zaspane oczy i z niechęcią wstała z łóżka. Zerknęła na zegarek. Siódma piętnaście - najwyższy czas szykować się do szkoły.
Po porannej toalecie, dziewczyna szybko ubrała się i zeszła na śniadanie. Towarzyszyła jej nierozłączna przyjaciółka Tikki.
- Hej mamo, hej tato. - przywitała się, robiąc sobie płatki na mleku. Ponieważ była niewyspana, nie zauważyła się, że nikt jej nie odpowiedział. Dopiero siadając przy stole zorientowała się, że coś jest nie tak. - Chwileczkę, a gdzie są rodzice? Czyżby już otworzyli piekarnię?
- Sprawdzę to. - zaoferowała się Tikki, po czym zaczęła wędrować po całym domu, przenikając przy tym przez ściany. Wróciła po kilku minutach. - Nie ma ich w całym domu.
- Wyszli nic mi nie mówiąc? - zdziwiła się Marinette.
- Może nie chcieli cię budzić?
- Wtedy zostawili by jakiś liścik.
- Nie widziałam żadnego liściku.
Zaniepokojona nastolatka sama zbiegła do piekarni. Jej rodziców nigdzie nie było, tak jak mówiła Tikki.
- Myślisz, że to sprawka Władcy Ciem? Tak jak wtedy z Bańkorem?
- To możliwe.
- W takim razie Tikki kropkuj!
Alya czekała znudzona. Lekcja już dawno się zaczęła, a Marinette jeszcze nie było. Nic w tym dziwnego, jej przyjaciółka zawsze się spóźnia. By zająć czas czymkolwiek tylko nie nauką, Alya w najlepsze konwersowała ze swoją internetową przyjaciółką, którą jakiś czas temu poznała na Biedroblogu. Dopiero po 30 minutach lekcji, postanowiła napisać do Marinette. Dziewczyna nigdy się tyle nie spóźniała.
"Gdzie jesteś?"
Po chwili otrzymała odpowiedź, choć niekoniecznie na zadane pytanie.
"Dzisiaj nie przyjdę do szkoły."
Biedronkę całkowicie pochłonęły poszukiwania złoczyńcy. Najgorsze było to, że podróżując po mieście nie zauważyła żadnych niepokojących oznak. Paryżanie jakby nie zauważyli niczego dziwnego. Nigdzie nie było ofiary akumy. Czarny Kot też się nie pojawił.
Dziewczyna w końcu wylądowała na jakiejś ustronniej uliczce i przemieniła się z powrotem w Marinette. Westchnęła.
- Nie wyszli by przecież bez słowa. A jakby to była sprawka Władcy Ciem, na pewno byłoby o tym głośno.
- Jeśli chcesz, możemy szukać dalej. - zaproponowała zatroskana Tikki. - Tylko zregeneruję siły.
Marinette kiwnęła głową w odpowiedzi.

Paulinka:* : Nie możesz ich shipować! Oni są dla siebie jak rodzina!
Ja <3: Ale nie są spokrewnieni!
Paulinka:* : To tak jak shipowanie mnie i ciebie!
Ja <3: No właśnie, bo my jesteśmy mentalnymi siostrami.
Paulinka:* : Właśnie!
Ja <3: A ja bardzo chciałabym za ciebie wyjść!
Paulinka:* : ...

Jeanne uśmiechnęła się pod nosem do telefonu. Konwersacje z jej internetową przyjaciółką sprawiały jej wiele radości. Jednak, zawsze znalazł się ktoś zazdrosny. Ktoś, kto ją obserwował. - Dlaczego ona się tak leni? - wyszeptała wkurzona Alex, przyglądając się rówieśniczce ukradkiem.
Dziewczyny chodziły razem na hotelarstwo i obecnie miały praktyki w tym samym miejscu. W tej chwili obie pracowały w kuchni. Ponieważ Jeanne wykonała część swojej pracy, mogła sobie teraz odpocząć, czego Alex nie potrafiła jej podarować. "Zabierz mnie z tego siedliska patologii, bo jak nie, to zabiję siebie, albo tę szmatę" ~ napisała szatynka, jednak mimo negatywnego nacechowania wiadomości, uśmiechała się promiennie.
Przecież nie mogła pokazać przy wszystkich pracownikach, że bliska jest załamania nerwowego.
Była tam już tydzień. Siedem dni użerania się z Alex i siedzenia z nią w jednym pokoju. Siedem dni pomagania kucharkom i kelnerom. Siedem dni powstrzymywania się od morderstwa.
Nie miała pojęcia dlaczego blondynka jej nie lubi, ale zdecydowanie nie była mistrzem w ukrywaniu tego. Dlatego też Jeanne po pracy najczęściej wychodziła do sklepu i siedziała w nim dwie godziny.
Gdy na ekranie pojawiła się odpowiedź, w jej komórkę uderzyło jajko, zanim ta zdążyła ją przeczytać. Odwróciwszy się za siebie, dostrzegła Alex, która posyłała jej spojrzenie godne bazyliszka.
- O co ci chodzi? - zapytała Jeanne, momentalnie odskakując na równe nogi.
- To są praktyki księżniczko! - krzyknęła, czym skupiła na sobie uwagę kucharek. - Może przestałabyś się lenić i wzięłabyś się do pracy?!
- Ale ja już zrobiłam swoje.
- Jasne, wykręcaj się! Ale i tak powiem wszystko naszej opiekunce! Nie myśl, że za takie obijanie się będziesz mieć taką samą ocenę, co ja!
Opiekunką nazywano osobę, która pełniła obowiązki takie jak pilnowanie praktykantów, wydzielanie im obowiązków i wystawianie im ocen, jednak wyłącznie czysto teoretycznie. W praktyce jej rola ograniczała się do zwykłego wystawiania ocen pod koniec.
- Rób co chcesz. - odparła, wycierając fartuchem jajko z ekranu.
- Ciszej bądźcie. - wtrąciła jedna z kucharek. - Goście was mogą usłyszeć.
Alex jedynie fuknęła pod nosem, wracając do swojej pracy.
"Zw - napisała Jeanne. - Muszę coś załatwić. Trzymaj za mnie kciuki."
Schowała telefon do kieszeni, po czym udała się do magazynku.
W większych hotelach nawet te pomieszczenia były ze szczegółami powydzielane. Ten nie był wyjątkiem. Były specjalne dla warzyw, owoców, sosów i jajek i to do tego ostatniego udała się nasza bohaterka.
"Z pensji mi nie potrącą, bo jej nie mam, ocena i tak mi spadnie, bo opiekunka jest w teamie tej szmaty - myślała. - Co mam do stracenia?"
Uśmiechnęła się złośliwie, chociaż serce łomotało jej w piersi. Mimo trzęsących się dłoni, wzięła całą siatkę jajek, po czym delikatnie przerzuciła je do wiadra. Następnie podłożyła niewielką drabinkę pod przejście, po czym ułożyła na drzwiach wiaderko tak, jak w kawałach podstawia się takowe z wodą. Szybko odłożyła drabinę na miejsce, po czym udała się z powrotem do kuchni.
- Alex! - zawołała, na co ta odwróciła się w jej kierunku. - Kazali mi przekazać, żebyś poszła po jajka.
- Czemu ty nie możesz?
- Bo to tobie kazali.
Blondynka uśmiechnęła się triumfalnie.
- Widzisz, nawet głupich jajek nie dadzą ci przynieść, bo wiedzą, że je potłuczesz.
Po tych słowach udała się na miejsce.
- Mistrz może być tylko jeden. - stwierdziła Jeanne.
Alex przeszła przez uchylone drzwi, otwierając je na oścież. Nie spodziewała się jednak, że zaraz spadnie na nią wiadro pełne jajek.
"Jestem mistrzem" ~ napisała szatynka.
- Co to ma znaczyć? - wrzasnęła Alex, przyglądając się swojej nowej zniszczonej bluzce. Dotknęła włosów. Wszystkie posklejane.
"Zemsta jest słodka" - pomyślała Jeanne, a kiedy blondynka odwróciła się w jej stronę, pomyślała, że padnie ze śmiechu. Wyraz twarzy dziewczyny był bezcenny.
Śmiech szatynki zwrócił uwagę innych pracownic. Ich spojrzenia dosięgły Alex, a pod ich nosami pojawiły się złośliwe uśmieszki. Nikt za specjalnie za nią nie przepadał.
Dziewczyna warknęła tylko krótko i ruszyła szybkim krokiem w stronę łazienki.
Kiedy już dotarła na miejsce, oparła się ciężko o zlew. Spojrzała w lustro. Wyglądała paskudnie. Poza tym miała wrażenie, że nadal słyszy śmiech Jeanne. Ponownie warknęła z rezygnacją.
- Witaj Jajkarko. - usłyszała w swojej głowie. - Jestem Władca Ciem...
"Jajarko?" ~ pomyślenia ze zdziwieniem, jednak nie przerywała. Wciąż wpatrywała się w swoje odbicie, wsłuchując się w słowa Mistrza.
- Pomogę ci zemścić się na tej dziewczynie i udowodnić, że to ty jesteś najlepszą wśród hotelarzy.
To wystarczyło, by ją przekonać. Uśmiechnęła się triumfalnie, wyobrażając sobie przyszłe zwycięstwo.
- W zamian chcę jedynie miraculum Biedronki i Czarnego Kota.
- Tak Władco Ciem.

W tym czasie Jeanne zabrała się za pomoc. Kucharka podała jej marchewki, które miała pokroić na drobno.
- Mogę zostać dzisiaj na nadgodzinach? - zapytała.
Kobieta spojrzała na nią ze zdziwieniem. Zazwyczaj praktykanci proszą o szybsze skończenie pracy.
- Nie mogę wrócić ot tak do pokoju. - dodała. - Ocaliłam honor kosztem kolejnego oskarżenia o kradzież, lub słów typu "nie odzywaj się do mnie!". No i zamykają dzisiaj Biedronkę wcześniej, więc nie mam gdzie się ulokować. Nie będę przeszkadzać, mogę pozanosić herbaty gościom z sanatorium, albo nawet kimnąć się na podłodze.
- Z tym do kelnerów, ja wychodzę po ósmej.
- Do domu?
- A gdzie by indziej?
- Zazdroszczę. - chcąc zmienić temat na bardziej optymistyczny, zapytała, - Ogląda pani jakieś seriale?
Nagle drzwi od kuchni otworzyły się na oścież a do środka weszło wielkie jajko. Dosłownie, wyglądało jak jakiś przebieraniec robiący promocję jakiegoś produktu czy baru.
- Jestem Jajkarka! - wrzasnęło jajo.
- Alex? - spytała Jeannie powstrzymując się od parsknięcia śmiechem.
- Nie! Jajkarka!
- Przecież poznaję cię po głosie, poczekaj... - szatynka wyciągnęła telefon. - Nie ruszaj się. Zrobię ci zdjęcie.
- Teraz nikt nie będzie robił sobie ze mnie jaj, tylko ja będę robiła jaja z was!
- To trochę ironicznie brzmi, bo wiesz, jesteś wielkim jajkiem. Ale okej. - Jeanne wzruszyła ramionami. - Może, skoro masz zamiar zasypywać nas takimi złotymi tekstami, to lepiej nagram filmik.
Pracownice hotelu i inni praktykanci zaśmiali się słysząc słowa dziewczyny.
- Zapłacisz za swoje słowa! - krzyknęła Jajkarka.
- Jak? Z jaja wykluje się kurczak?
Przez kuchnię przetoczyła się kolejna salwa śmiechu. Wtedy Jajkarka przewróciła się na bok. Zaczęła się toczyć w stronę Jeanne z zamiarem zmiażdżenia jej. Może wyszło by jej bardziej spektakularnie, gdyby była zamieniona w walec. A tak, przez swój kształt zakręciła się parę razy w koło, nikomu nie robiąc krzywdy, po czym się zatrzymała.
Cała kuchnia ponownie wybuchła śmiechem i nie ma się co dziwić, bo wyglądało to nadzwyczaj komicznie.
- Czy ktoś może mi pomóc się podnieść? - zapytała Jajkarka. Znów śmiech. - Dobra dość. - wyszeptała. Po kilku nieudolnych próbach, udało jej się wreszcie stanąć na równe nogi. Zaczęła rozrzucać jajka po całej kuchni. Dopiero tym wzbudziła atak paniki. Wszyscy pochowali się pod stołami lub za blatami. - Ha, ha, ha! Drżyjcie przed gniewem Jajkarki! - wrzasnęła i wyskoczyła przez okno.
- To najszczęśliwszy dzień mojego życia. - wyszeptała Jeanne wychylając głowę zza blatu. - Ależ ona dostanie ochrzan od opiekunki!
Marinette usiadła na ławce w parku. Paryż był spokojny. Wszystko było w miarę poukładane poza jej myślami, które mieszały się w jej głowie jak szalone.
Gdzie są jej rodzice? Jak zamieszany jest w to Władca Ciem? Może tak zajął się jej rodziną, że uznał, iż nie warto jest opętywać nową osobę? To miało nawet sens. Tylko jak odkrył jej tożsamość?
Z trasu wybudziło ją jajko, które rozbiło się obok niej. A zaraz po nim następne. Zaraz po tym rozpętała się prawdziwa burza jajeczna.
Wśród całego tego zamieszania dostrzegła sprawcę. Dziewczynę przebraną za wielkie jajko. By uniknąć ubrudzenia, schowała się za krzakami.
- Władca ciem chyba się stacza. - stwierdziła Tikki.
- Zdecydowanie. Zregenerowałaś siły? - zapytało, na co kwami pokiwała głową. - Świetnie. Tikki, kropkuj!

Adrien siedział w klasie, starając się nie usnąć. Chemia zdecydowanie nie należała do jego ulubionych przedmiotów.
Uczniowie jednak nie słuchali profesora. Wszyscy obserwowali okna, o które odbijały się jajka. Dopiero po chwili zauważył to i blondyn, co natychmiast go rozbudziło.
- Panie profesorze! - odezwał się. Mężczyzna spojrzał na niego z niezadowoleniem. - Mamy apokalipsę za oknem.
Nauczyciel spojrzał bez wyrazu na szybę. Nie robiło to na nim żadnego wrażenia. W końcu nie za to mu płacą.
- Ah, tak. Władca Ciem. Fascynujące. - odparł znudzony. - Wracając do lekcji...
- Mogę iść do łazienki?
Chemik westchnął ciężko.
- Naprawdę musisz? - zapytał, na co ten pokiwał twierdząco głową. - Dobrze, niech ci będzie. Ale przepisz potem od kogoś notatki.
Nie mówiąc nic więcej, nastolatek wybiegł z klasy. Gdy tylko dotarł na miejsce, z kieszeni jego spodni wyleciał Plagg.
- Spodziewałbyś się walki na jajka? - zapytało kwami, na co Agreste mimowolnie uśmiechnął się.
- Nie. Władca Ciem nie przestaje nas zaskakiwać. No nic, Plagg, wysuwaj pazury!

Czarny Kot szybko przemieszczał się, z użyciem swojego kija, starając się dotrzeć do centrum zamieszania. Kiedy dotarł na miejsce zobaczył zaskakujący widok. Ogromne Jajo rzucało mniejszymi podróbami siebie w Biedronkę. Ta zręcznie ich unikała. Bohater do niej dołączył.
- Zamawiałaś dzisiaj jajecznicę? - zapytał.
Dziewczyna nie mogła się nie uśmiechnąć.
- Takiego przeciwnika jeszcze nie mieliśmy prawda? - odparła.
- Aż dziwne, że jeszcze nie dałaś sobie z nią rady.
- Oh, nie mogłam zachować dla siebie całej zabawy. Musiałam zostawić coś tobie. - odparła. Chłopak wyszczerzył zęby. - Poza tym nie mam pojęcia gdzie jest akuma, a Jajkarka ciągle kręci się jak jakaś parodia bąka albo finget spinnera i ciężko cokolwiek wypatrzeć.
- Jajkarka? Serio się tak nazwała?
- Czarny Kocie, nie śmieszkuj. - powiedziała Biedronka starając się zachować powagę. Przynajmniej starcie z Jajkarką choć na chwilę poprawiło jej humor i pozwoliło zapomnieć o zniknięciu rodziców. - Musimy ją unieruchomić i zniszczyć akumę. We dwójkę szybko sobie z nią poradzimy.
- A więc do dzieła!
- Akuma musi być gdzieś na wierzchu. - powiedziała Biedronka.
- To jest tylko wielkie jajo. - zauważył Kot. - Widać tylko jej ręce i głowę.
- Włosy ma upięte...
- A więc to...
- Spinka do włosów! - wykrzyknęli jednocześnie i przybili sobie piątki.
Czarny Kot użył swojego kija. Wymachując nim, skutecznie odpierał wszelkie ataki.
Jajkarka dopiero w tym momencie zwróciła na nich uwagę. Na widok bohaterów zazgrzytała zębami. Co oni tu robili?!
Dopiero po chwili przypomniała sobie, że przecież miała zabrać im miracula.
Nie myśląc więcej, ruszyła na nich, chcąc rzucić się na Biedronkę. Ta jednak szybko odskoczyła, przez co antagonistka uderzyła głową o chodnik.
- Ale jaja. - skomentował chłopak.
- Serio kocie? - zapytała zażenowana brunetka. - W takiej chwili?
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać.
Jajkarka podniosła się, rozmasowując obolały nos.
- Oddajcie mi swoje miracula, a nic wam się nie stanie!
- Straszysz nas? - blondyn najwyraźniej czuł się w swoi żywiole. - Pokaż, że masz jaja i walcz z nami!
- Kocie!
- Sorki, już nie będę. Nie wypada robić sobie jaj w takiej chwili, masz rację. - dziewczyna spojrzała na niego z zażenowaniem, na co ten uśmiechnął się przepraszająco. - Teraz skończyłem.
"Co robić?" ~ zapytała siebie w myślach Alex.
Na jej szczęście, szybko przyszedł jej do głowy pomysł.
Ku zdumieniu wszystkich, rzuciła się do ucieczki. Bohaterowie wymienili zdziwione spojrzenie.
- Śmiało. - powiedziała Biedronka.
- Nie ma jednak na tyle jaj.
Po tej krótkiej wymianie zdań, szybko pognali za nią.
Zaprowadziła ich w ciasną uliczkę pomiędzy dwoma kamiennicami. Zatrzymała się, unosząc ręce do góry.
- Macie mnie!
- To było szybkie. - zauważył chłopak, podchodząc do niej, by zabrać jej akumę.
- Czekaj, to może być pułapka. - stwierdziła Biedronka, zatrzymując go poprzez położenie dłoni na jego ramieniu.
- Mi lady, jak zwykle przesadzasz. Przecież ktoś o pseudonimie Jajkarka nie może być groźny. Władca Ciem nie ma dziś po prostu weny.
Gdy był tuż obok, ich przeciwniczka niespodziewanie pocisnęła w ich stronę masą jajek, przez co ciężej było do niej podejść. Miała nadzieję, że chociaż na trochę ich to osłabi.
Kiedy tylko przestała, bohaterowie cali byli brudni, jednak o dziwo, stali w pozycji pionowej, patrząc na nią z politowaniem.
- To.. to już? - zapytał chłopak.
- Jakim cudem wy jeszcze stoicie?!
- No wiesz, przeżyliśmy trochę więcej, niż obrzucanie jajkami.
- Walczyliśmy z wieloma antagonistami... - dodała Biedronka, jednak Jajkarka przerwała jej.
- Niemożliwe! Ja jestem najlepsza!
- Wybacz, ale walka z muchą sprawiała mi więcej problemów. - stwierdził chłopak.
Antagonistka postanowiła uciec po dachu, jednak zapomniała o drobnym szczególe, nie umiała chodzić po ścianie. Chcąc wskoczyć, uderzyła ciałem o mur.
- Au. - syknęła.
- Więc to będzie na tyle. - powiedział Czarny Kot.
Korzystając z okazji, zwyczajnie ściągnął z jej włosów spinkę. I tak jak się domyślali, Jajkarka upadła na ziemię, zamieniając się z powrotem w Alex.
- Jak bardzo niemiły będę mówiąc, że figura niezbyt jej się zmieniła?
- Bardzo. Ale tu akurat muszę przyznać ci rację. Swoją drogą Kocie, niezły z ciebie jajcarz. - powiedziała. Czarny Kot uśmiechną się, licząc na to, że jednak jego żarty spodobały się jego lubej.
Biedronka złamała spinkę na pół, po czym złapała akumę do swojego jojo.
"Biedronko." usłyszała głos Władcy Ciem.
Przerażona pierwszy raz w życiu wypuściła z jojo nieoczyszczoną akumę.
- Biedronko! - usłyszała krzyk Czarnego Kota. - Biedronko, co się dzieje?!
Natychmiast złapała akumę z powrotem. Tym razem wyfrunął z joja śnieżnobiały motyl. Głosu Władcy Ciem już nie słyszała.
- Ha, ha, ha! - Jeanne otwarcie śmiała się jej w twarz. Alex musiała zostać po godzinach w ramach pokuty za bałagan, którego narobiła. I choć szatynka nie lubiła spędzać z nią czasu, tym razem wyjątkowo postanowiła jej potowarzyszyć. - Patrz zrobiłam nawet remiks! - powiedziała włączając nagranie na swoim telefonie.
- Jestem Jaj-jaj-jaj-jaj-karka! Jaj-jaj-jajkarka! - słychać było głos Alex na tle muzyczki disco polowej.
- Zamknij się. - wysyczała Alex przez zaciśnięte zęby.
- Ooo! Na Biedrobogu jest twój spektakularny upadek na chodnik! - mówiła dalej szczęśliwa Cressey. - Wiesz, w sumie to trochę przykre, że nawet Władca Ciem cię nienawidzi. Bo wiesz, do tej pory dawał wszystkim zajefajne wdzianka i moce, a ciebie zamienił w jajo.
- Powiedziałam ZAMKNIJ SIĘ!
Szatynka wyszczerzyła tylko zęby.
- Oj, ani mi się śni. - odparła.
Marinette wróciła do domu. Zmartwiła się. Jej rodziców jak nie było tak nie ma. Mimo to zauważyła na blacie liścik. Szybko podbiegła do niego z uśmiechem. Kiedy jednak przeczytała jego treść, na jej twarzy pojawiło się przerażenie.
Adrien wszedł do domu. Powitało go potężne kichnięcie jego ojca.
- Witaj, AAA... apsik! Adrien. - przywitał się.
- Wszystko w porządku?
- Tak, jestem tylko trochę przeziębiony.
- To chyba tak samo jak Władca Ciem.
- Co? - zapytał zdziwiony Gabriel.
- No, wyczarował dziś wielkie jajko. Cały Paryż miał z tego ubaw. Nawet Biedronka i Czarny Kot. Nie oglądałeś telewizji?
- Nie. Szkoda, że nie mogę dzielić tej radości razem z tobą... apsik! Chyba pójdę się położyć...
- "Jeśli chcesz jeszcze zobaczyć rodziców, jak najszybciej wyjedziesz z Paryża. Władca Ciem" - przeczytał Mistrz Fu.
Zapłakana Marinette przybiegła właśnie do niego.
- Co on zrobił z moimi rodzicami? Jak mnie zdemaskował?! Co mam robić, boję się! - mówiła na jednym wydechu.
- Spokojnie. Może nic im nie jest? Może ufundował im jakąś wycieczkę? Myślisz, że tak po prostu by ich porwał, a ty byś tego nie zauważyła?
- Gdyby wyjechali na wycieczkę zostawili by wiadomość! A takowej nie było! Dodzwonić się do nich też nie mogę.
- Wiadomość mógł wykraść tak samo jak podrzucił tą. - mistrz Fu wskazał na liścik. - A telefony mógł ukraść. Nie martw się Biedronko, nie tak łatwo porwać dwójkę ludzi z własnego domu.
Dziewczyna się trochę uspokoiła.
- Co mam robić? - zapytała.
- Myślę, że powinnaś wyjechać. Nie wiesz gdzie są twoi rodzice i nie możesz ryzykować, że Władca Ciem coś im zrobi.
- Mam babcię w Chinach. Może ona coś wie.
- Wspaniale. O bilet się nie martw.
- Ale kto będzie z Czarnym Kotem bronił Paryża podczas mojej nieobecności? - zmartwiła się Marinette.
- Bądź o to spokojna. Znajdę jakieś zastępstwo.
- Czy to znaczy, że mam oddać swoje miraculum? - zapytała patrząc na Tikki.
- Nie, - mistrz Fu uśmiechną się. - nie martw się, to nie będzie konieczne.

Dzieje Plaggi i Ed

Alya siedziała na łóżku przyciskając do piersi poduszkę i wpatrując się w leżący przed nią telefon.
"No dalej Alya, zrób to!" dopingowała się w duchu. "Nie możesz przerwać misji w połowie!"
Nastolatka wzięła kilka głębszych wdechów i sięgnęła po komórkę.
Dziesięć minut temu wróciła ze spaceru ze swoją najlepszą internetową przyjaciółką Edith. Podczas tego spotkania, pod pretekstem wykonania pilnego telefonu, pożyczyła jej komórkę. Z tym jednak, że już jej potem nie oddała, a Edith przez swe roztargnienie, kompletnie o niej zapomniała.
Cel Alyi był jasny, chciała się dowiedzieć co tak naprawdę łączy Ed i Adriena, gdyż od kiedy dowiedziała się, że to oni są Drzewołaz i Czarnym Kotem, bała się że jest to coś więcej niż przyjaźń. Zasadniczo wcześniej też się tego bała, tyle że teraz jej obawy się pogłębiły.
W tym celu postanowiła prześledzić zapis ich prywatnych rozmów, a tak się składa, że Ed miała je wszystkie w swoim telefonie.
Césaire nie wierzyła, że była w stanie posunąć się aż do czegoś takiego. Ale skoro już ''ukradła'' - choć ukradła to złe słowo, no bo kiedyś go odda. A więc skoro już ''pożyczyła'' - tak brzmi zdecydowanie lepiej - komórkę Ed, czemu nie ma posunąć się o krok dalej? W końcu czego się nie robi z przyjaźni.
Nastolatka przełknęła ślinę, po czym odblokowała telefon. Jej oczom ukazało się zdjęcie małego, niebieskiego stworka z frytką w buzi.
- Jej, co to? - powiedziała Alya, po czym wzruszyła ramionami. - A w sumie dobrze, że nie ma na tapecie swojego selfie z Czarnym Kotem. Wtedy bym chyba padła na zawał.
Następnie dotknęła na ekranie ikonkę w kształcie koperty.
Początkowo wśród wielu konwersacji z przeróżnymi osobami, takimi jak "Trener also Wujaszek", "Fu", "Brat mojego wujka", "Siostra kwami", "Babunia" czy "Jełop", nie była w stanie znaleźć tej która mogła należeć do Ed i Adriena. W końcu jednak dostrzegła znajomy nick "Plagga".
- To musi być on - powiedziała sama do siebie, po czym weszła w zapis rozmów.
Trochę to trwało nim przewinęła do początku, dość dużo ze sobą pisali, co dla Alyi było dość niepokojącym znakiem, wolała jednak mieć stuprocentową pewność. Przeszła więc do czytania.

Plagga: Cześć!
Ed: Czemu do mnie piszesz? Widzieliśmy się 10 minut temu.
Plagga: Sprawdzam, czy dałaś mi dobry numer.
Ed: Dlaczego miałabym podać zły? Znam go na pamięć.
Plagga: Wiesz, że niby zgrywasz niedostępną.
Ed: Jestem onilne całe życie.
Plagga: Co za ulga, jak mi nie wyjdzie z Biedronką, to się do ciebie zgłoszę.
Ed: O czym ty mówisz?
Plagga: A o czym TY mówisz?
A tak w ogóle, znów zostawiłaś u mnie swoje Kwami.
Ed: Szlak! Powiedz mu, że będę za 20 minut. Stoję w kolejce w Macu.
Plagga: Spoko.
Każe kupić sobie frytki w zamian za porzucenie.
Ed: Zapytaj jakie.
Plagga: Mówi, że kręcone.
Ed: Nie mają tu kręconych. Już od dwóch lat ich nie sprzedają!
Plagga: Mówi, że wie i dlatego je chce.
Ed: Co za...
Plagga: Ej! Ja tu tylko przekazuję.

"Kwami? Może właśnie to jest tym tajemniczym stworkiem ze zdjęcia." przyszło Alyi do głowy. "Dziwne, że Ed nic mi o nim nie powiedziała. Może ma być tajemnicą? Może ma coś wspólnego z przemianą w bohatera? Ale w takim razie czemu ustawiła go sobie na tapetę na telefonie?"

Plagga: Co tam?
Ed: Jestem załamana.
Plagga: Czym?
Ed: Chłopak którego kochałam ma inną.
Plagga: O
Przykro mi
Ed: Mi też
Plagga: Nie wiedziałem, że miałaś kogoś na oku
Ed: Kogoś na oku?
Ja go kochałam!
Serce chciałam mu oddać
Plagga: Cham
Mogę go potraktować kataklizmem
Ed: Mieszka trochę daleko
Plagga: Gdzie?
Ed: W Anglii
Plagga: Faktycznie
Ale to nie tak źle
Jak się nazywa? Znajdę go.
Ed: Ron Weasley
Plagga: ...
Ed: A ON WYBRAŁ HERMIONĘ!
Plagga: Jesteś beznadziejna
Ed: No chyba ty
Panie BiedronkaMnieNieKochaIUmręSam

Ed: HEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJ!
OPOWIEM CI COŚ TOTALNIE SUPER I AWWW! <3333
Plagga: Hej!
Co?
Aż mnie dreszcze przeszły ;;
Ed: Słuchaj
Oglądam swój serial
Plagga: Masz na myśli kreskówki?
Ed: Tak, cicho
Tak, czy inaczej
Oglądam
I oglądam
I oglądam
Plagga: I oglądasz
Ed: I oglądam
I w końcu nadchodzi ten moment
On do niej podchodzi
Wiele ładny wiatr
I MÓWI ŻE JĄ KOCHA
A ONA POWIEDZIAŁA, ŻE JEGO TEŻ!!!!!!
Plagga: O
Gratuluję
Chyba
To dobrze, tak?
Ed: TAK BO TO MOJE OTP! <3333333333333333
Plagga: Weź znajdź sobie faceta w rzeczywistości XD
Ed: A na co mi?
Wiesz, gdybym miała faceta, to musiałabym poświęcać mu czas
A i tak mam zawalony grafik przez pisanie bloga i oglądanie kreskówek
Plagga: I ratowaniem Paryża
Ed: Też
Więc sam widzisz
Zero czasu dla siebie ;;
Plagga: W sumie
Nawet rozumiem
A nie dołuje cię oglądanie szczęśliwych par na ekranie gdy ty masz tylko Rzekotkę przy sobie?
Ed: No coś ty
Patrzenie na moje OTP daje mi szczęście <3
A tego szczęścia nie da mi żaden facet
ŻADEN.

Ed: Obiecałam, że wyślę ci to zdjęcie, ale jest beznadziejne.
Plagga: Nie gadaj, wysyłaj. Na pewno wyszłaś świetnie.
Ed: Ja tak, ale ty...
Plagga: Co ja?
Ed: Zresztą skoro chcesz.

★Ed wysyła zdjęcie★

Plagga: Wyglądam jakby pół mojej twarzy doznało nagłego paraliżu, a drugie pół postanowiło obśmiać tą pierwszą połowę.
Ed: Dla mnie to wygląda jakby pragnienie kichnięcia, mierzyło się z obawą, że gdy to zrobisz narobisz w gacie.
Plagga: A nie możesz mi wysłać jakiegoś innego? Przecież chyba ze sto ich zrobiliśmy.
Ed: To jest najlepsze z tej setki.
Plagga: Chyba nie chcę oglądać reszty.
Ed: Widzisz, a ja musiałam. Nie mam pojęcia jakim cudem tak dobrze wychodzisz na tych wszystkich plakatach, skoro zwykłego selfie nie możesz sobie zrobić.

Plagga: Ed
Ed: Ja
Plagga: Mam rozkminę
Bo wiesz
Mistrz Fu dawał wszystkim ich miracula, nie?
Ed: No tak
Plagga: Więc Joannie D'Art też dał?
Ed: ...
Ty
Dobre
Nie wiem
Ale to by znaczyło, że mistrz jest nieśmiertelny!
Plagga: Do tego akurat doszedłem
Ale słuchaj
Może jeżeli będziemy najlepszymi bohaterami jakich widział
I przebijemy Joasie
To podzieli się z nami nieśmiertelnością :"D
Ed: EJJJ
To by oznaczało
Nieskończoną ilość czasu na pisanie fanfików! <3
Plagga: Też <3
Ed: I wtedy na pewno skończyłabym swoją serię
Pakuj się kotku, idziemy pogadać z mistrzuniem!

"Idiotyczny pomysł. Przecież człowiek nie może być nieśmiertelny. Mam coraz większe wrażenie, że oni nie są do końca poczytalni."

Plagga: Jak się czujesz?
Ed.
No odpisz.
Ed: Jest ok.
Plagga: Na pewno? Wszystko gra?
Ogromie się przestraszyłem, gdy tylko się o tym dowiedziałem.
Ed: Jasne, jest okej. Nic mi nie jest. Dojdę do siebie.
Boli tylko troszkę.
Plagga: Jej, serio bardzo mi przykro.
Przepraszam, że nie mogę być w tej chwili z tobą.
Ed: Nie ma sprawy Adrien.
Jest przy mnie Rzekotka. On najlepiej rozumie co teraz czuję. Cierpi ze mną.
Plagga: Naprawdę niewiarygodne, że zdjęli "A ja paczę" z ekranów, przecież to był całkiem niezły serial.
Ed: NO WIEM!

Alyę na chwilę zamurowało. Po czym bez zbędnych przemyśleń, przeszła do kolejnej rozmowy.

Ed: To była świetna akcja! Teraz muszą nam postawić pomnik!
Plagga: Ja już jeden mam B)
Ed: ... Utop się.

Plagga: Zabb?
Ed: Plagg?
Plagga: Zabb!
Ed: Plagg!
Co tam? Jak, życie u młodego super herosa?
Plagga: Utknął w kiblu. Podprowadziłem mu papier więc prędko z niego nie wyjdzie.
Ed: Mistrzu strategi!
Plagga: A tam?
Ed: Ed pisze bloga, więc mam jej nie przeszkadzać, więc dała mi komórkę żebym jej nie
przeszkadzał, więc jej nie przeszkadzam.
Plagga: Wiesz co ci powiem Zabb? Znalazłem sobie nowe hobby.
Ed: Poza zabieraniem papieru dla Czarny Kot?
Plagga: Tak, i zacznij w końcu odmieniać końcówki.
Ed: Nie mów mi jak mam żyć!
To jakie hobby sobie znalazłeś?
Plagg?
Plagg?
No nie gniewaj się.
Plagga: Nie gniewam się.
Ukrywam się.
Ed: Adrien wyszedł z toalety?
Plagga: Tak.

Ed: Adrien, czy jest u ciebie Rzekotka?
Plagga: Tak.
Trochę często go gubisz.

Ed: Dzień dobry <3
Plagga: Dzień dobry?
Jest 15
Ed: Serio?
No patrz
A ja dopiero wstałam
Plagga: O której ty poszłaś spać?
Ed: Po 4
Plagga: Co robiłaś przez całą noc?
Ed: Znalazłam forum gdzie piszą ludzie którzy chcą adoptować dziecko
Plagga: Co
Ed: I dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy!
Wiesz, że trzeba zdać testy psychologiczne żeby się w ogóle zakwalifikować?
Plagga: Przynajmniej wiemy już, że ty dziecka nie zaadoptujesz
Ed: Dzwonił twój ojciec
Plagga: Poważnie?
Co chciał?
Ed: Mówił, że zostałeś adoptowany
Plagga: Hę?
Ed: I że masz się pakować, bo już na ciebie czeka nowa rodzina
Plagga: Ha ha
Stare memy
Ed: Gdybyś był moim synem, to nawet nie bawiłabym się w szukanie ci nowych rodziców, tylko po prostu wyrzuciła do szpitala
Plagga: Ale to już zabolało.

Plagga: Ed, masz coś nowego do akum?
Ed: Nie
Oglądam Lucky Luke'a
Obejrzałam wszystkie odcinki z nim bez koszulki :3
Mój nowy crush <3
Plagga: Serio znajdź sobie faceta...

Ed: .
.
.
.
Plagga: Co kropkujesz?
Ed: Sprawdzam czy telefon działa.
hb vhvnvb
njnvr
nr
rnifr
Babcia Klozetowa
cokolwiek
lipa
em em em!
Plagga: Nie spamuj!
Ed: Nudzi mi się, nie mam co robić, więc ci spamię :)
Plagga: Idź spamuj komuś innemu.
Ed: Nie :)
Nie :)
Nie :)
Nie :)
Nie :>
Nie :> Zostałeś wybrany na ofiarę Ed-spamerki :>

Plagga: Chyba znalazłem nam nową miejscówkę.
Ed: Co ci się nie podoba w starej?
Plagga: To że gołębie srają mi na głowę. Wracając, w 19 dzielnicy jest opuszczona fabryka papieru.
Ed: O wiem gdzie! To niedaleko mnie.
Plagga: Tam jest genialnie, klimatyczne miejsce. Trochę bałagan, ale ogarnąłem jedno pomieszczenie, wypsikałem perfumami więc już nie czuć zdechłych szczurów. Wstawiłem nam też fotele i nasze radyjko. Także, wieczorem tam się spotykamy.
Ed: Ty wiesz, że to dziś wyburzają?

Ed: Leżałam w łóżku i strasznie chciało mi się pić, ale równie strasznie nie chciało mi się wstawać. Wpadłam więc wtedy na strasznie dobry pomysł. Urządzenie które ściąga z powietrza parę wodną i zamienia ją w wodę.
Plagga: Dzięki swemu lenistwu wpadasz na genialne pomysły.
Ed: Dokładnie! A powiem ci, że jestem bardzo leniwa. Któregoś dnia, zostanę milionerką.
Plagga: Ja już jestem BD

Plagga: Ed!
Wiesz co?!
Rozmawiałem z tym HamburgeremUgodzonymJajkiem (skrót tego nicku mówi sam za siebie)
Wiesz co ona chce zrobić?!
ZABIĆ CZARNEGO KOTA W SWOIM OPKU!
Ed: Co?!
Jak ona śmie?!
Czarny Kot to moja ulubiona postać!
Plagga: Ooo <3 Naprawdę? <3
Ed: Tak <3 Uwielbiam go jako takiego
Biednego dzieciaka z licznym rodzeństwem, pokrzywdzonego przez los, który przyobraża postać bohatera <3 <3
Plagga: ...
Ed: No tak. Czasem zapominam, że ty jesteś Czarnym Kotem. Nie pasujesz do niego
Plagga: Słucham?
Ed: Bieda sprawia, że fanki uwielbiają Czarnego Kota i ubolwają nad jego losem. Kobiety lubią takich chłopców. A bogacze kojarzą się z pozerami.
Plagga: Nie jestem pozerem.
Ed: Wybacz, czasem zapominam jak jesteś bogaty.
Plagga: Tego, że jestem facetem też czasem zapominasz.

Ed: Adrien widziałeś dzisiaj tv? Wszędzie pokazują moją epicką walkę B) Niedługo będę na wszystkich plakatach w mieście ^^
Plagga: Ja już jestem B)

Plagga: Ed
Nudzę się
Ed: Nie mój problem :*
Plagga: Masz jakiś serial do polecenia?
Ed: Czy ja mam seriale do polecenia?
Czy JA mam seriale do polecenia?
Trafiłeś pod dobry adres =]
Plagga: A takie które nie są animowane?
Ed: ...
Idź nudzić się gdzie indziej kotku.

Ed: Nie uwierzysz co mi się śniło
Plagga: Zapewne nie
Ed: Że zamordowałam człowieka
Plagga: Oł
Ed: I chciałam ukryć dowody
I przez cały czas chodziłam zestresowana
Bo były dwie podejrzane
Ja i moja OC
I ja się bałam że pójdę siedzieć
A wiesz, w pace nie można pisać fanfików
I wzięli mnie na rozprawę sądową
Ale ostatecznie udowodniłam że to moja OC jest winna
Plagga: XD
Ed: I miałam wyrzuty sumienia
I przez te wyrzuty się obudziłam
Plagga: Wkopać własną OC to szczyt chamstwa
Ed: No wiem :'(
Ona jest dla mnie jak dziecko :'(
Plagga: Jesteś okropną matką
Ed: Wiem :"(
Nienawidzę siebie.

Plagga: Muszę ci się pochwalić!
Ed: Wal.
Plagga: Założyłem bloga o serach. Umieszczam na nim zdjęcia serów, opisy i recenzje, jak bardzo mi smakowały.
Ed: Brzmi ciekawie. Ile masz już wyświetleń?
Plagga: Jakieś 30 tysięcy.
Ed: Wow, moje gratulacje.
Plagga: Dzięki. Widocznie ludzie kochają ser.
Nigdy nie wątpiłem, że znajdę podobnych pasjonatów tego pokarmu bogów co ja.
Mam nawet top 10 serów. W czołówce jest oczywiście Camembert, ale Gorgonzolą czy Danish Blue też nie pogardzę.
Ed: Wow, nie sądziłam, że aż tak je kochasz. Zwykle narzekasz jak to one śmierdzą.
Plagga: Co ty gadasz? Nigdy bym złego słowa nie powiedział na moje kochanie.
Ed: Chwila, z kim ja piszę? Plagg?
Plagga: A kto by miał być inny!
Ed: Adrien na przykład.
Plagga: Chwila, Edith?
Nie Zabb?
Ed: No.
Plagga: Kurczę, ja się tu uzewnętrzniam, a to tylko ty. Daj mi Zabbiniego do telefonu.
Ed: Plagg! Ed mi powiedziała. Poczekaj, zadzwonię do ciebie.

Plagga: Pamiętasz jak opowiadałem ci o tej hamburger co chce mnie zabić?
Ed: Nie przesadzaj, burgery mogą zabić co najwyżej twoją sylwetkę
Plagga: Chodzi mi o tą ugodzoną jajkiem, co chce zabić fanfikowego Czarnego Kota
Ed: Aaa tą
no pamiętam
Plagga: No to czytałem jej opowiadanie
i parę innych fanfików
i we wszystkich Czarny Kot jest biedakiem żyjącym w jakiejś niebezpiecznej dzielnicy Paryża
jeden fanfik rozgrywał się nawet w średniowieczu! Mieszkałem na dziedzińcu cudów i zrobili ze mnie jakiegoś robin hooda
Ed: No cóż
Nie moja wina że nikt nie widzi bogacza w roli kota
Plagga: To przez ciebie wszyscy teraz go sobie takiego wyobrażają!
Ed: No ale co ci to przeszkadza, chyba nie masz zamiaru zdradzać komuś swojej tożsamości?
Plagga: No nie
Ed: No to w czym problem?
Plagga: Chodzi o sam fakt
Nie chcę by mnie kreowali na takiego biedaka
Ed: No to napisz fanfik w którym będziesz bogaczem
Plagga: Wtedy nikt nie będzie go czytał
Ed: To przestań wreszcie wydziwiać!

Ed: Chyba muszę przejść na dietę. Przestaję się mieścić w bluzę Daniela.
Plagga: Dlaczego masz bluzę Sorela?
Ed: Bo mu ukradłam, ale nie o tym teraz. Chyba grubnę.
Plagga: No trochę przybrałaś. Jak cię ostatnio podnosiłem z ziemi, ledwie dałem radę.
Ed:... Powinieneś teraz powiedzie "Nie Ed, wcale nie przytyłaś, jesteś szczupła jak zawsze" ja bym wtedy nazwała cię kłamcą i nie odzywała przez pół godziny.
Plagga: Kurczę! Taka okazja przeszła mi koło nosa. A tak będę musiał znosić trzy godziny twojego paplania o tym jak powinien zachowywać się prawdziwy mężczyzna.
Ed: Dokładnie.

Ed: Adrien!
Muszę się z kimś tym podzielić!
A ponieważ nie ma Alyi piszę do ciebie!
Plagga: Wreszcie!
Podzielisz się ze mną spoilerami do Akum? :3
Ed: Odkryłam nowy świetny serial!
Plagga: Oh, no tak...
Ed: Tabaluga! <3

Ed: Adrein, Adrien, Adrien!
Zgadnij co się stało!
Plagga: Co?
Ed: Moi czytelnicy pobili rekord ilości komentarzy pod najnowszym rozdziałem akum!
Plagga: Gratulacje :D
Może dasz mi z tej okazji jakieś spoilery :D
Ed: Nie.
Plaga: :(

Plagga: Co robisz?
Ed: Gotuję obiad
Plagga: Ty?! Gotujesz? XDDD
Ed: Nie śmiej się ze mnie ;(
tylko raz spaliłam ryż...

Plagga: Wiesz
Czytam sobie żarty o blondynkach
I tak się zastanawiam: dlaczego blondynki?
Bo ty na przykład blondynką nie jesteś, a taką przypominasz
Ed: Dzięki
Plagga: Nie ma za co
Ed: W sumie sama kiedyś nazwałam się stereotypową blondynką
i wiesz co?
Nikt nie zaprzeczył! (Wtf)
Plagga: A czego ty się spodziewałaś?
Ed: "No co ty Edith, jesteś najmądrzejszą osobą jaką znamy! Nie ma w tym nic złego, że pomyliłaś most z wiaduktem"
Plagga: Pomyliłaś most z wiaduktem? XD
Ed: ...
bo to było tak
Dzwoni do mnie mama i mówi
żebyśmy się spotkały przy moście
bo ja wracałam ze szkoły ona z pracy
i chciałyśmy wpaść razem do maka
no i idę
i dzwoni do mnie
"gdzie jesteś?"
"przy moście"
"ja też, dobra chodź spotkamy się na miejscu"
i okazało się, że to był wiadukt 😐
Plagga: Bywa xD
Ed: Tobie też zdarzyło się pomylić wiadukt z mostem? ❤
Plagga: Nie xD
Ed: :<

Ed: Adrien
Adrien?
Adrien!
Odpisz!
Plagga: Sorry, byłem w łazience.
Ed: Mam wielką prośbę do ciebie. Bardzo ważną!
Plagga: Jaką? Zamówić frytki i ci je przynieść?
Ed: W sumie mógłbyś... ale mam jeszcze ważniejszą. Pomóż mi w zadaniu z niemca.
Plagga: Dajesz.
Ed: Przetłumacz mi to zdanie:
"Nazywam się Edith Frasinati. Mam 15 lat. Jestem leniem i nie chce mi się dalej pisać."
Plagga: "Mein Name ist Edith Frasinati. Ich habe 15 Jahre alt. Ich bin ein faul Mensch und ich will nicht weiter zu schreiben."
Ed: Dzięki :"D Jutro dostaniesz kolejną pracę domową. :D
Plagga: Wujek Google zawsze do usług ;)

Ed: Słuchaj
Plagga: Słucham
Ed: Mam takie zadanie z matmy
Karol obserwuje pole biwakowe znajdujące się po drugiej stronie jeziora. Zastanawia się jaka odległość w linii prostej dzieli go od tego pola. Zaproponuj sposób obliczenia tej odległości.
~ jakiś pomysł?
Plagga: Karol nie ma co robić w życiu?
Ed: Najwidoczniej
Plagga: Niech sobie zmierzy stopami i przy okazji utonie
Bo Karol jest przegrywem
Ed: a wiesz, że tak napiszę?
nie mam siły i chęci na myślenie
Plagga: Śmiało 🙂

Ed: Adrieeen,
Coo robisz?
Plagga: Jem jedną ręką, drugą piszę z tobą
A ty?
Ed: Jedną ręką jem czipsy, drugą piszę, trzecią piję colę
Plagga: dużo tych rąk (derp)

Plagga: Zastanawiam się czy nie napisać fanfika
Mam tyle:
"- Widzę, Cię Żabo! Przede mną się nie ukryjesz!"
Ed: Cię w opowiadaniach z małej litery
Ciebie też
W ogóle zwroty grzecznościowe z dużej litery piszemy tylko w listach
Plagga: Co ty: human?
Ed: Nie, mat-fiz

Ed: postanowiłam, że zostanę tancerką
Plagga: powodzenia
Ed: dzięki
miło, że we mnie wierzysz :)
Plagga: będziesz się popisywać swoim tańcem brzucha?
Ed: oh, rozumiem
to był ten twój słynny sarkazm
Plagga: nie, no skąd
Ed: spadaj

Ed: Idziesz dzisiaj do szkoły?
Plagga: No idę
A co?
Ed: Bo ja nie =]
Plagga: Aha
Ed: Nie zapytasz dlaczego?
Plagga: Meh
Dlaczego?
Ed: Boooooo
IDĘ NA WAGARKI
Plagga: Aha
Ed: ...
Ja tu jestem #rebel
Plagga: Serio?
Na co dzień walczysz z przestępcami, a jarasz się gdy idziesz na wagarki
Ed: No bo przechodzę na mroczną stronę
Plagga: Uważaj, bo zaraz będziesz WC pomagać
Ed: Nie no, aż tak źle to nie będzie
...chyba.
Plagga: Od wagarków się zaczyna
Potem zaczynasz kraść cukierki w super marketach
Potem chowasz w kieszenie wafelki
By potem napadać na banki
I mordować.
Ed: ...
Plagga: Wszystko ma swoje początki
Ed: Ale...
To tylko wagarki...
No i mam sprawdzian dzisiaj
Z niemca
A ja nie umiem w niemca ;____;
Plagga: A, to co innego
Masz moje błogosławieństwo
Ed: <3
Plagga: Ej
A gdzie jesteś?
Ed: Pod wieżą eiffla
A co?
Plagga: Czekaj tam na mnie
Bo dowiedziałem się, że też mam sprawdzian dzisiaj XD

Plagga: Eeedith!
Napisałem fanfik do twojego fanfiku :D
Adrien dowiaduje się, że Niebieska Żaba naprawdę nazywa się Edith
I jako nie bohaterka jest totalnym derpem.
Ed: Ile masz komów?
Plagga: Na razie jeden.
Zobaczysz, będę sławnym blogerem B)
Ed: Ja już jestem BD 3:1
Plagga: Wciąż prowadzę B)

Plagga: Chyba się zgubiłem
Ed: Gdzie jesteś?
Plagga: W internecie
Ed: O
Plagga: Bo zacząłem sobie rysować
I założyłem konto na DeviantArcie
Ed: Znam
Plagga: Nom
I skakałem sobie po tamtejszych klubach
I trafiłem na "political DeviantArt"
Ed: Lubisz politykę?
Plagga: No właśnie nie bardzo
Ale z ciekawości wszedłem
Boję się ;;
Tam się roi od anarchistów
komunistów
i ludzi z jakimiś poglądami ;_____;
Ed: To wyjdź, lol XD
Plagga: Powinienem
Ale to jeszcze nie koniec
Chciałem sprawdzić, że są też ludzie.. no, nie komuniści
Ed: No
Plagga: I wdałem się w dyskusję
Na początku było mi wszystko jedno
Bo wiesz
Nigdy nie jarała mnie polityka
A TERAZ NIE MOGĘ PRZESTAĆ KŁÓCIĆ SIĘ Z TYMI LUDŹMI
I dodałem kilkanaście grafik które udowadniają moje racje polityczne
Ed: XDDDDDDDDD
Uważaj, bo politykiem zostaniesz XD
Plagga: YES, WE CAN! MAKE FRANCE GREAT AGAIN!

Ed: Kooocie
Masz ochotę na rymującą się głupotę?
Plagga: A może na jakąś inną psotę?
Ed: Więc niech się zacznie
Plagga: Więc zaczynamy
Ed: Spaliłeś!
Plagga: Rymowanie lepiej mi idzie za dnia
Teraz noc i zmęczenie mi to uniemożliwia
Ed: Ale nie znaczy to, że mamy się łatwo poddawać
Więc dalej rymy dawać!
Plagga: Bo każdy kto z nami rymuje ten lepiej się czuje ^^
Ed: Życie jest wspanialsze, gdy rymy wasz kraśnie :D
Plagga: Teraz ty spaliłaś!
Ed: ...
Dobra idę spać.
Plagga: :|

Ed: Moja telenowela się skończyła i czytam przemyślenia innych osób na forum
Plagga: to troche jak ja czytam komentarze twoich akum xd
i co myślą?
Ed: Wszyscy litują się nad główną antagonistką
Dlaczego nikt nie pisze o Iniakim?
Plagga: To ten z amnezją czy rozdwojeniem jaźni?
Ed: To był jeden i ten sam koleś
Plagga: A, fakt
Ed: Ale ten to ktoś całkiem inny
Ten z amnezją mi się przejadł
Plagga: nie dziwię się, dużo go pewno było XD
Ed: nom
Plagga: co jeszcze powiesz?
Ed: Nic, szukam jakiejś nowej telenoweli
kurcze
Zabb zjadł mi frytki
Plagga: NAZWAŁAŚ GO ZABB! O.O
Ed: ...
nie wiem o czym mówisz

Plagga: Ed
Masz błąd w opku
"Niebieska Żaba rosła, a co za tym idzie dorastała." XD
Ed: Nie rozumiem co w nim śmiesznego.
Zdanie jak zdanie.
Plagga: No, tak samo jak masło maślane.
Ed: ...
Już poprawiam
Plagga: Muszę zacząć spisywać twoje najlepsze teksty.
Zrobię sobie specjalny zeszyt na to.
Na pierwszym miejscu będzie
"Jem na jedząco"
Ed: Każdemu zdarzają się przejęzyczenia!
Plagga: Nie mi B)
O albo wspomnę tam, że przegapiłaś lesbijski pocałunek swojej OC w opowiadaniu fanki.
Ed: Zapisz sobie jeszcze, że śmierdzisz serem.

Plagga: Edith
Masz jakieś spoilery do Akum? (powiedz, że tak)
Ed: Nie
Plagga: Nieee ;_; Niszczysz mi życie ;_;
Ed: Powiedziałam "tak". Napisałam "nie", a chciałeś, żebym powiedziała "tak".
Plagga: Oh.
Aha.
Pogubiłem się.
To masz coś czy nie?
Ed: Nie.

Plagga: Ed gdzie jesteś?
Ed: W domu, a gdzie mam być?
Plagga: Umówiliśmy się na Łuku o 8.
Ed: Kurcze! Zapomniałam. Sorki zajęłam się sprzątaniem.
Plagga: Weź nie kłam.
Ed: Dobra, spałam.
Plagga: Zaczynam rozumieć, jak czuje się Zabb.
Ed: Kto?

Ed: Adrieen
Adrieen
ADRIEN!
Gdzie jesteś?
Muszę ci coś mega ważnego powiedzieć!
Plagga: Już jestem.
Myłem się.
Ed: I tak nie poczuję jak pachniesz przez internet, więc mam to gdzieś
Plagga: To co chciałaś?
Ed: Zapomniałam.

Ed: Nie mam weny.
To najlepsza pora by umrzeć.
Plagga: Ja raz skakałem z krawężnika.
Niestety umarłem.
Żartuję xD
Ed: Ja raz chciałam się zabić skacząc z dywanu na podłogę.
Plagga: Udało ci się?
Ed: Nie.
Plagga: Za mała wysokość?
Ed: Nie wiem, nie sprawdzałam
Byłam za leniwa żeby wstać z łóżka
Plagga: Życie na krawędzi XD
Lenistwo ratuje życie xD
Ed: Ty
Fakt,
To nowe odkrycie naukowe!
Jesteśmy genialni <3
Plagga: <3

Plagga: Edith właściwie skąd znasz tego Sorela?
Ed: Znamy się odkąd zaczęliśmy chodzić na dojo, do którego uczęszczamy na dojo.
Plagga: ...
XDDD
Ed: Co?
Plagga: Przeczytaj to zdanie jeszcze raz xDDD
Dopiszę je do zeszytu z twoimi tekstami.
Ed: Serio założyłeś ten zeszyt?
Plagga: Tak,
Rzekotka właśnie go czyta
Mówi, że dopisze kilka tekstów, których on od ciebie zasłyszał
Ed: To Rzekotka jest u ciebie?!
Czasem mam wrażenie, że udaje, że się zgubił żeby zrobić mi na złość

Ed: Adrien, jesteś?
Plagga: Daj mi sekundkę.
Ed: Ok
Daję ci sekundkę.
Ty niewdzięczniku, nawet nie podziękujesz >(

Ed: Plagg jesteś przy telefonie? Bo mam ważną sprawę.
Plagga: Nie, tu Adrien. Plagg śpi.
Ed: To go proszę obudź Czarny Kot.
Plagga: Wolałbym nie, jest wnerwiający gdy się go budzi.
Ed: To naprawdę ważna sprawa, a tylko on może mi pomóc.
Plagga: Dobra, niech ci będzie.
Jestem Zabb, co ci leży na duszy?
Ed: Nie wiem co kupić Oddzie na dzień kamase. Masz jakąś propozycję?
Plagga: I to jest ta ważna sprawa? Serio nie mogłeś z tym poczekać, aż się wyśpię?
Ed: Wybacz, nie dla każdego największym zmartwieniem jest fakt że wywołał wojnę, która pochłonęła połowę ziemskich istnień.
Plagga: Nie wiem o czym mówisz.

Ed: W mojej szkole wczoraj była sesja fotograficzna i gościu stwierdził, że jestem bardzo fotogeniczna. Kto wie, może w przyszłości zostanę modelką.
Plagga: Ja już jestem BD
Ed: ... Serio? jesteś MODELKĄ?
Plagga: Kurczę. Nie wyszło.

Ed: Adrien jadłeś kiedyś sushi?
Plagga: Nom.
Ed: Jak smakuje?
Plagga: Jak surowa ryba w wodorostach.
Ed: To chyba nie skosztuję... Liczyłam, że smakuje jak frytki.

Plagga: Edith, to już trzecia meksykańska telenowela, którą mi podsyłasz i powtarza się ten sam schemat.
Biedna dziewczyna z sierocińca dowiaduje się, że jej ojciec jest milionerem. Ale zanim to nastąpi, zakochuje się w bogaczu, który nie jest nią zainteresowany bo jest biedna. Wszystko się zmienia kiedy staje się bogata.
Weź mi przestań podsyłać takie głupoty.
Ed: to nie głupoty, to romantyczne <3
Plagga: to weź zrób tak, żeby okazało się, że twój Czarny Kot z fanfika też jest adoptowany i jego prawdziwy ojciec jest bogaty
Ed: a w życiu! Wtedy straci swoją magię
Plagga: to niech chociaż w lotto wygra
Ed: Nie >(
Plagga: no weź...
Ed: jak ci się nie podoba jego status majątkowy, ignorancie, to napisz sobie fanfik do mojego fanfiku
Plagga: Jeden już napisałem
Ed: nadal masz tylko dwa komentarze?
Plagga: Tak, twój i automatyczny "witaj, dziękujemy za założenie bloga"
Ed: przykro mi
ale sławy w internecie nie zdobywa się z dnia na dzień

Plagga: JA SIĘ ZABIJĘ
POMÓŻ MI
Ed: hm?
Plagga: NO BO
POSTANOWIŁEM SIĘ OGOLIĆ
Ed: W końcu
Plagga: I ZAUWAŻYŁEM, ŻE MAM JAKIŚ MAŁY MONOBREW
WIĘC POSTANOWIŁEM SB LEKKO USUNĄĆ JE
I JAK TO ROBIŁEM
TO WALNĄŁEM ŁOKCIEM W PÓŁKĘ
I MI RĘKA POLECIAŁA
I SOBIE PÓŁ BRWI ZGOLIŁEM
I SOBIE MYŚLĘ
KURDE MAĆ!
Ed: ale ty teraz żartujesz? XD
Plagga: ŻEBY BYŁO SYMETRYCZNIE
Ed: żartujesz xp
Plagga: ZGOLIŁEM RESZTĘ BRWI I DRUGĄ BREW
Ed: ale śmiesznie jest xp
Plagga: I TERAZ WYGLĄDA JESZCZE GORZEJ!!!
Ed: XD DDD
Plagga: POMÓŻ!
Ed: Nie mów mi jak mam żyć!
Ale nie uwierzę
Póki nie zobaczę
Wkręcasz mnie
Nawet ty nie jesteś takim derpem
żeby sobie brwi zgolić
Plagga: ALE STAŁO SIĘ!
Ed: NIE KRZYCZ NA MNIE!
KRZYCZYSZ NA MNIE - FOCH NA KILKA MINUT!
Plagga: Ed, przepraszam, nie chciałem krzyczeć. Ja tylko żartowałem.
Ed: HA! WIEDZIAŁAM!

Ed: PLAGGA!
Plagga: Tak?
Ed: Słuchaj
Postanowiłam wziąć się za siebie
Wiesz, w końcu jestem ambitna i bohaterska
Plagga: Nikt nie ma wątpliwości
Ed: Wiem
I słuchaj
Postanowiłam
Uwaga uwaga
NAUCZYĆ SIĘ NIEMIECKIEGO
Plagga: XDDDDDDDDD
Ed: Co cię tak śmieszy?
Chcę być komunikatywna
I chciałabym pojechać kiedyś na oktoferst <3
Plagga: *oktoberfest
Ed: Na jedno wychodzi
Kupiłam sobie nawet podręcznik "Niemiecki nie gryzie" <3
Plagga: Daj mi znać jak nauczysz się jednego słówka
Ed: Nie ma sprawy
A teraz zw kotku, idę się edukować 8D
Plagga: To będzie ciekawe
Ed: jj
Plagga: I jak?
Ed: Będę mieć koszmary.

Ed: Plagga, podeślę ci fajny filmik
Plagga: Dajesz
Ed: LINK
Ale obejrzyj cały
Beka stulecia
Plaga: K
Ed: I jak?
Plagga: Dopiero włączyłem luzik
Ed: A teraz?
Plagga: Jestem w środku
Ed: Widziałeś ten epicki moment z kotem? XD
Plagga: Ta
Ed: Nie ryknąłeś śmiechem?
Plagga: Jakoś nie bardzo
Ed: Ale obejrzyj do końca
Plagga: K
Obejrzałem
Ed: I jak? :D
Plagga: Masz zryte poczucie humoru :|
Ed: ...
A TY GO NIE MASZ!

Ed: PLAGGA
Plagga: Tak?
Ed: Tak się zastanawiam
Kiedy w końcu weźmiesz się w garść i sprawisz, że moje otp będzie canonem?
Plagga: Nie wiem, nie mam wpływu na kreskówki
Ed: CHODZI MI O CIEBIE I BIEDRONKĘ
Plagga: ...
Ed: Bo gdybyś się mniej cykał powiedzieć że ją kochasz to może już skończyliby pisać po internetach, że ja cię kocham
Plagga: Mi też to nie jest na rękę
Ale nie mogę nic zrobić, bo nie wiem czy widzisz, ale Biedronki tu nie ma
Ed: Pff
Plagga: To jak mam według ciebie ją znaleźć?
Ed: Jejku, fanfikowy CK jest bardziej męski niż ty. Chyba lubię go bardziej
Plagga: Wiesz, że ja chyba też?
Zaczynam go nawet kraszować
Ed: A to podobno ja jestem stuknięta :|

Po ostatniej przeczytanej wiadomości, Alya zmarszczyła brwi.
"Nic tu nie ma" pomyślała. "Żadnych romantycznych wyznań, czy miłosnych uniesień. Tylko zwykłe rozmowy. Większość dość posranych i dziwnych. Nie wynika z nich nic poza tym, że oboje są równie popaprani. No i mają te całe Kwami."
Nastolatka odetchnęła z ulgą, uśmiechnęła się i przycisnęła telefon do piersi. Czuła, że w jej oczach zbierają się łzy. Jej OTP jest bezpieczne! To znaczy, nie do końca. Marinette ma jedną, dość poważną konkurentkę, którą jest Biedronka.
W sumie, to Alya sama do końca nie była pewna czyj związek teraz popiera bardziej, Adrien i Marinette czy Adriena i Biedronki. Chwila, o czym ona myśli! Oczywiście, że Adrien i Marinnete. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka i nie pozwoli, by miała złamane serce, bo jej miłość wolała uganiać się za bohaterką.
Tyle że Biedronka to nie byle kto, trudno będzie zniechęcić do niej Adriena, chyba że... Można sprawdzić, że Czarny Kot straci u niej wszelkie szanse! Tak to jest to! Pogrzebie możliwy związek Adriena i Biedronki. I chyba ma już nawet pewien plan...
W tej samej chwili telefon, który trzymała w ręce zadzwonił. Alya prędko odsunęła go od piersi i spojrzała na wyświetlacz, na którym ukazany był wielki napis "Plagga dzwoni".
Nastolatka przełknęła ślinę. No tak, już prawie zapomniała o tym, że ten telefon nie do końca powinien znajdować się w jej dłoniach. Co teraz powinna zrobić? Odebrać?
Alya wzięła głębszy wdech i dotknęła zielona słuchawkę.
- Halo?
- Alya? - Dobiegł z drugiej strony zdenerwowany głos Ed. - To ty?
- Tak.
- Masz mój telefon! - ucieszyła się szczerze Frasinati. - Znalazłaś go! Byłam pewna, że go zgubiłam. Dzięki, dzięki, dzięki! Jesteś najlepszą przyjaciółką.
- Nie ma sprawy - odparła Alya, nieco zakłopotana. Najwyraźniej Ed nie domyśliła się, że specjalnie go jej nie oddała. Głupio było jej ją tak okłamywać, ale przecież nie przyzna się do tego, że podprowadziła jej telefon bo świetnie wie kim jest i podejrzewała ją o związek z Adrienem. - Dzwonisz od Adriena?
- Tak, skąd wiesz?
- Masz go zapisanego jako Plagga. A taki ma nick na blogach.
- Faktycznie, zapomniałam. Jestem właśnie u niego, chciałam mu pokazać zdjęcie tego gołębie, które dziś zrobiłam. Wiesz tego z puszapem, ale się skapnęłam że nie mam telefonu.
- To wy się spotykacie? W sensie, widujecie się poza naszymi spotkaniami w czwórkę?
- Emm... Tak, zakumplowaliśmy się trochę i się spotykamy.
- Ed, czy między wami coś jest? - zapytała poważnie Césaire. Choć była niemal pewna, że nie pałają do siebie żadnym głębszym uczuciem, (dzięki temu, że przeczytała ich rozmowy) postanowiła mimo wszystko, zapytać o to Edith wprost.
- Adrien! - krzyknęła Frasinati, najwyraźniej Adrien musiał znajdować się jakiś kawałek od niej. - Alya się pyta czy między nami coś jest?
- Obecnie wielka kanapa! - usłyszała nieco odległy głos blondyna.
- Kanapa - odparła Frasinati spokojnie.
- Mam namyśli, czy wy ze sobą chodzicie? Czy ty go kochasz? - dopytywała się blogerka. Obecnie jej twarz pokryta była czerwonymi rumieńcami.
Chwilę ciszy, która nastała po drugiej stronie słuchawki, przerwał śmiech.
- Adrien, Alya myśli, że ze sobą chodzimy! Znaczy, wiesz że jesteśmy parą.
Na tę wiadomość, Adrien również się roześmiał.
- Dlaczego się śmiejecie? - oburzyła się nieco Alya.
- Bo to absurdalny pomysł jest - odparła Ed powstrzymując śmiech. - Adrien jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam.
- A Ed to mój brat z innej matki i ojca - dopowiedział Agreste.
- Także widzisz Alya, nie można nas shipować, bo podstawowa zasada shiperki to...
- Rodzeństwa się nie shipuje - odparła Alya już nieco spokojniej.
- Dokładnie! Poza tym, świetnie wiesz, że wspieram cię we wspieraniu Marineete, w dążeniu do jej związku z Adrienem.
Po tym zdaniu nastąpiła chwila głuchej ciszy.
- Ed - odezwała się w końcu. - Adrien nadal cię słucha?
- Tak, a co?
Znów cisza.
- Aaa! - zawołała Ed ze śmiechem, uświadamiając sobie o co chodzi jej przyjaciółce. - Spokojnie on już o wszystkim wie.
- Co?! Powiedziałaś mu?!
Ed zamilkła najwyraźniej w końcu zdała sobie sprawę z błędu jaki popełniła.
- Sorry Alya muszę kończyć! - wykrzyknęła po sekundzie i się rozłączyła.

Edith rozłączyła się i odrzuciła telefon Adriena z dala od siebie.
- Ej! - wykrzyknął blondyn oburzony. - Uważaj na niego, jest delikatny.
- Nie czas na takie idiotyzmy! - zawołała Frasinati śmiertelnie przerażona. - Alya, już wie, że wiesz! Jestem martwa. Wyprowadzam się do Tybetu.
- Wrzuć na luz Ed. Przecież, to nic złego, że się dowiedziałem.
- Alya potraktuje to jako zdradę! A zdrad się nie wybacza. Straciłam jedyną przyjaciółkę.
- Nie dramatyzuj, nie twoja wina...
- W sumie racja - przyznała po chwili brązowowłosa. - To twoja wina!
- Co?
- Dobrze wiesz, jak bardzo lubię mówić i to wykorzystałeś! Wyciągnąłeś to ze mnie!
Adrien westchnął ciężko i pokręcił głową.
Ed siedziała na kanapie z podkulonymi nogami, mrucząc coś do siebie pod nosem. Kilka sekund później, telefon blondyna zadzwonił.
- O dzwonisz do mnie - odezwał się Agreste biorąc swój smartphone do ręki.
- Nie odbieraj to pewnie Alya, chce odebrać mi duszę!
- Przez komórkę? Raczej się nie da - po tych słowach nastolatek odebrał. - Adrien przy telefonie. Edith jest chwilowo poza zasięgiem. Chyba popadła w letarg.
- Gdzie jesteście? Muszę oddać Ed jej telefon - dobiegł z drugiej strony spokojny głos jego szkolnej przyjaciółki.
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Ed się boi, że czyhasz na jej życie.
Alya westchnęła.
- Przecież nic jej nie zrobię. W sumie nawet dobrze, że już się o tym dowiedziałeś. Wiem, że jesteś spoko kolesiem i nie wykorzystasz tego przeciw Marinette. Tylko proszę nie mów jej, że wiesz, bo jeszcze znów wyjedzie z Paryża, tyle że już nie wróci.
- Marinette wróciła?
- Pisała mi, że jutro będzie już w Paryżu.
- Super. Stęskniłem się trochę. Fajnie będzie ją znów zobaczyć.
- Nom, też nie mogłam się doczekać jej powrotu.

Ajja

Ajja jest kwami krowy należącym do Scott'a Miltona. Jako Kwami jest płci nieokreślonej. Samą siebie uważa za mężczyznę, jednak zdecydowana większość mówi o niej jak o kobiecie, do czego zdążyła przywyknąć. Jest to wynik jej wysokiego głosu, który wskazuje bardziej na płeć piękną. Mylące są natomiast rogi byka.
Jak łatwo się domyślić, Ajja regeneruje siły dzięki mleku. Scott często nosi przy sobie kartonik owego płynu, by w razie czego, jego towarzyszka mogła na nowo wrócić do formy.

Wygląd

Ajja wyglądem przypomina typową krowę. Jest biała w czarna łatki, a na jej głowie rosną bycze rogi. Jej twarz jest prawie cała czarna. Wyjątkiem jest biała łatka przebiegająca przez czoło. Na czubku głowy wyrasta loczek tego samego koloru. Ma duże, czarne oczy.
Jest rozmiaru typowego Kwami, jednak znacznie wyróżnia ją postawa. Latając, układa się w pozę, jakby chciała ustać na czterech łapach, jednak bardzo często podkurcza te tylne. Gdy się jej dotknie, można poczuć szorstkie futerko.

Osobowość

Ajji zdarza się wyrażać cechy narcystyczne. Często mówi o sobie z przesadnym uwielbieniem, nie stroni też od dodawania sobie talentów, których wcale nie posiada. Lubi siebie i wcale się tego nie wstydzi. Mimo to, da się ją polubić o czym świadczy fakt, że posiada swoją grupkę przyjaciół. Ma co prawda skłonności do koloryzowania, jednak często przekłada się to na pozytywy. Poza prawieniem przesadnych komplementów sobie, często kieruje to do innych, sprawiając, że ich zły humor natychmiast niknie.
Często zdarza jej się być nadto opiekuńczą i troskliwą. Odkąd poznała swojego właściciela, stara się kontrolować każdy jego ruch. Uważa na to co chłopak je, gdzie chodzi, z kim rozmawia, a nawet czy nie zbyt rzadko oddycha. Gdy śpi, leży na jego klatce piersiowej, by wyczuć oddech. Bywa też mocno podejrzliwa wobec innych kwami. Nikomu nie ufa, stara się wiedzieć wszystko.
Ajja na codzień jest opanowa i spokojna. Stara się nie unosić głosu, a emocje ograniczać do minimum. Wie, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek i cierpliwość, która w przypadku jej relacji ze Scott'em, bywa często wystawiona na próbę. Kwami uważa, że jeżeli chce coś komuś wytłumaczyć, czy przekonać do swoich racji, musi to robić spokojnie. Tak, by nie wystraszyć rozmówcy. Nie łatwo jest ją wyprowadzić z równowagi, jednak jeżeli komuś się to uda, prawdopodobnie nie wyjdzie z tego żywy. Ajja ma bowiem dość mocny głos i cięty język.
Nie boi się wyzwań, jednak stara się trzymać swojego opiekuna zdala od misji, które powinien wypełniać. Uważa, że póki Paryż ma swoich bohaterów, jej Scott nie jest mu do niczego potrzebny. Wychodzi bowiem z założenia, że póki nikt ich nie woła, jest dobrze. Przekłada się to jednak na to, że miasto mogłoby płonąć, ale ta nigdzie nie wyjdzie. Jest uparta i umie trzymać się swojego zdania do upadłego.
Bywa leniwa. Kwami lubi wypoczywać, a najmniejszy wysiłek sprawia, że gotowa jest się rozpłakać. Łatwo się męczy, jednak nadrabia to umiejętnością manipulowania innymi. Potrafi wykorzystać niższy poziom intelektu swojego opiekuna tak, by to on wykonał jej obowiązki, których i tak ma niewiele. Ajja czuje się najlepiej, gdy wszystko ma podstawione pod nos, a dni uwielbia spędzać na leżeniu i oglądaniu telewizji.
Ma beznadziejne poczucie humoru. Nie potrafi opowiadać żartów, a większości nawet nie rozumie. Brak jej też dystansu do świata i samej siebie, przez co łatwo jest ją zrazić do siebie. Jest też mocno pamiętliwa, zawistna i często zazdrości innym.

Relacje

Scott Milton

Scott jest posiadaczem miraculum krowy. Z początku Ajja nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy. Uznała chłopaka za niegodnego jej i zupełnie nieodpowiedzialnego. Milton jednak zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Uwielbiał ją, kompletnie nie zauważając faktu, że ona nie odwzajemnia tych uczuć. Jednak z czasem Ajja zauważyła, że jej opiekun posiada jakieś cechy pozytywne. Choć odpychała od siebie myśl, iż mogłaby go polubić, coraz ciężej było jej powstrzymywać uśmiech, gdy ten się pojawiał. Scott wydał jej się nie tylko odrażający, ale i zabawny i uroczy. Jednocześnie zaczynała poczuwać wobec niego instynkty macierzyńskie. Zaczynała uważać go za nieporadnego i całkowicie niezdolnego do samodzielnego życia. Zanim się spostrzegła, zaczęła kontrolować każdy jego ruch i krzyczeć na niego, gdy ten narażał się na niebezpieczeństwo. Dla chłopaka nie było to niczym złym. Nie buntował się, wprost przeciwnie, nawet mu się to podobało.
Tworzą zgrany duet. On: nieodpowiedzialny i wyluzowany, oraz ona: poważna maniaczka na punkcie kontroli. Chłopak nie czuje się przez nią osaczony, bardzo lubi, gdy ta się o niego troszczy. Ona natomiast ma obsesję na jego punkcie. Chce wiedzieć o nim wszystko i kontrolować każdy jego ruch. Stara się trzymać go z dala od misji, co jest jedynym, czego on w niej nie lubi. Scott szczerze ją podziwia i cieszy się, że to akurat ona mu się trafiła. Ajja nigdy mu tego nie powie, jednak jest osobą, którą kocha najbardziej na świecie i jedynym człowiekiem, za którego byłaby w stanie oddać życie.

Plagg

Plagg i Ajja znają się od zawsze. Pozostają w pozytywnych relacjach, jednak długie odosobnienie od siebie sprawiło, że nieco się od siebie oddalili. Stracili wiele wspólnych tematów, a same ich spotkania przestały mieć dla nich "tę dawną moc". Mimo to, są przyjaciółmi. Plagg często zaprasza ją na cameberta z mlekiem, czego ona nigdy nie odmawia. Kwami kota często idzie jej na rękę i przenosi przyjęcie do domu Miltona wiedząc, że jego przyjaciółce ciężko byłoby opuścić swojego opiekuna. Organizują wspólne spotkania dość często, by odnowić relacje. To właśnie Plagg jako pierwszy nazwał ją "Świętą Krową".

Tikki

Ajja nie przepada za Tikki, czego nie potrafi do końca wytłumaczyć. Przeszkadza jej "urok osobisty" kwami biedronki, jednak nie pokazuje jej tego wprost. Jako że nigdy nie łączyły ich głębsze relacje, obie pozostają sobie obojętne. Tikki natomiast nie ma wyrobionego zdania na temat Ajji, dlatego tym bardziej trzyma się od niej z daleka. Niechęć krowy spotęgował fakt, iż Tikki szybciej znalazła swoją właścicielkę i mogła wyjść ze swojego przedmiotu. Sprawiło to, że Ajja poczuła zazdrość, której nigdy nie wyrzuciła z serca.

Odda (OC Franki)

Odda i Ajja znają się dość długo, pozostając w pozytywnych relacjach. Odda uważa, że Ajji potrzebne jest rozluźnienie i większa przygoda, by w końcu przestała "spinać się o wszystko". Ajja natomiast docenia fakt, że jej przyjaciółka stara się ją rozweselić, jednak nie bierze tych wszystkich propozycji na poważnie. Zamiast tego, zaprasza czasem Oddę do siebie, by razem z nią obejrzeć ulubiony serial w telewizji.

Inne informacje

  • Uwielbia seriale.
  • Poza mlekiem, bardzo lubi też jogurty.
  • Jej ulubionym gatunkiem muzyki jest muzyka klasyczna. W tajemnicy jednak, słucha ciężkiego metalu i wschodniej muzyki ludowej.

Derp na Biedroblogu

Ed otworzyła zaspane oczy i przetarła je dłonią. Podniosła się ostrożnie na łokciach i rozejrzała po swoim pokoju za butelką wody. W ustach czuła suchość, a w głowie jej dudniło. Wszystko przez wczorajszą posiadówę z Czarnym Kotem na dachu Katedry Noter Dame. Niestety Łuk Triumfalny zmuszeni byli opuścić, bo władze miejskie zaczęły coś podejrzewać, gdy podczas jednego z wietrzniejszych dni, na głowę turystów zaczęły spadać pojemniki po jedzeniu. Wracając, przez wczorajszą posiadówę, hektolitry zjedzonego słono-ostrego żarcia i słuchanie radia na maksymalnej głośności, oraz usilne próby śpiewania, nie czuła się tego ranka najlepiej.
Ponieważ była sobota, mimo wielkiego pragnienia zdecydowała się nie ruszać z łóżka. Sięgnęła po swój telefon komórkowy i zajrzała na messa. Pierwszym co zrobiła, było oczywiście napisanie do swojej najlepszej przyjaciółki Alyi.

Edith: Dzień dobry!

Alya: Cześć. Co tam słychać?

Edith: Właśnie wstałam.

Alya: Winszuję, jest dopiero pierwsza.

Edith: No wiem, ale głowa mnie strasznie boli.

Alya: Ciężka noc?

Edith: Powiedzmy. Do późna nie mogłam zasnąć przez jednego takiego.

Alya: Kolejny crush którego crushujesz?

Edith: Co? Nie w życiu bym go nie crushowała. Ten jest prawdziwy.
Widujemy się od jakiegoś czasu. Wcinamy razem fast-foody.

Alya: Widujesz się z żywym chłopakiem?! Od jak dawna i dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję?

Edith: No z żywym, a jaki miałby być? Trudno widywać martwych.
Od jakiś trzech tygodni może. Nie wiem w sumie. A bo miałam ci nie mówić. Bo wiesz to tajemnica.

Alya: Jesteś w sekretnym związku?

Edith: Co? Żaden związek! Haha XD W życiu. Po prostu... Współpracujemy i widujemy się czasem dla zabicia czasu.

Alya: Jak to współpracujecie?

Nastolatka zagryzła wargi myśląc nad odpowiedzią. Jak wybrnąć z sytuacji.
- No jeszcze chwila i się wygadasz, że Żaba to ty - usłyszała nad głową głos swojego Kwami, który od jakiegoś czasu przyglądał się temu co jego właścicielka wypisuje, siedząc na jej głowię i zajadając chipsa.
- Spokojnie. Umiem trzymać buzię na kłódkę - żachnęła się Frasinati.

Edith: Czasem chodzimy razem nawracać zagubione duszyczki. Tak w skrócie.

Alya: Głosicie ewangelię?

Edith: Powiedzmy.

Alya: Och, rozumiem. Już myślałam, że coś poważniejszego.

Edith: Nigdy. Dla mnie liczy się tylko Ferb.

Alya: Czy masz na myśli tego zielonowłosego czworokąta z tej popularnej kreskówki dla dzieci?

Edith: Tak.

Alya: Twój tego tygodniowy crush?

Edith: Tak.

Alya: On nie istnieje.

Edith: Dla mnie jest prawdziwy. Jak ty!

Alya: Jak ja? Nie no dzięki, że jestem na równi z postacią z kreskówki.

Edith: Proszę.

Alya: Heh. Lubię cię za tą derpowatość.

Edith: Jej dziękuję! To takie miłe. Co porabiasz?

Alya: Czekam, aż zacznie się coś dziać. No wiesz, przydałby się kolejny atak Akumy, bo Biedroblog potrzebuje nowych wpisów. Chciałabym też zrobić wywiad z Drzewołaz. Przez ostatnie trzy tygodnie mi się to jakoś nie udawało.

Edith: Lubisz ją?

Alya: Jest w porządku, choć jej początki były trudne. Mam tylko nadzieję, że nie zajmie miejsca Biedronki na stałe.

Edith: Nie no coś ty. Biedronka na pewno wróci. W końcu LadyNoir.

Alya: LadyNoir.

Edith: Ja tam mam nadzieję, że WC dziś nie zaatakuje. Nie chce mi się ruszać z łóżka.

Alya: Po co byś miała wstawać?

- Coś mówiłaś? - mruknął Zabb.
- Przecież nic jej jeszcze nic nie powiedziałam - warknęła Ed przez zaciśnięte zęby.
- Jeszcze.
- Oj zamknij się Rzekotka. Idź jeść swoje chipsy.

Edith: No wiesz. Lubię sobie pooglądać Drzewołaza i Czarnego Kota w telewizji na żywo. Niezła rozrywka.

Alya: No tak, zapomniałam, że dają też transmisję na żywo. Rzadko oglądam.
Ej! Mam sprawę.

Edith: Mów!

Alya: Czy wymyśliłaś już imię dla Biedronki w swoich fikach?

Edith: Nie, a czemu pytasz?

Alya: Bo pomyślałam, że skoro Czarny Kot to Adrien to Biedronka mogłaby nazywać się Marinette.

Edith: Jak ta twoja przyjaciółka?

Alya: Nom.

Edith: A czemu tak?

Alya: Bo shipam ją z Adrienem z naszej klasy, równie mocno co Kota i Biedronkę.

Edith: A, to w sumie ok :"D Nawet pasuje :"D Adrianette :"D Ładnie brzmi.

Alya: Dzięki :"D Swoją drogą nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

Edith: Ja też, muszę się za niego w końcu wziąć.

Alya: Kurcze, kurcz, kurcze!

Edith: Co się dzieje?

Alya: Jest! W końcu! Władca Ciem zaatakował! Muszę lecieć! Będzie post na Biedroblogu!

Edith: Och! Powodzenia! Do późnej.

Alya: Pa!

Brązowowłosa westchnęła ciężko i odłożyła telefon. Wpatrzyła się w sufit i zaczęła rozmyślać co by tu zrobić. Wrócić do spania, czy może w końcu wstać i się ogarnąć?
- Czy nie powinnaś gdzieś iść?
- Co? Umówiłam się z kimś? - zdumiała się nastolatka. Nie przypominała sobie, by miała z kimś się dziś spotkać.
- Władca Ciem? Akuma? Coś ci to mówi?
Edith zamyśliła się chwile. Dopiero po kilku sekundach zdała sobie sprawę co Zabb ma na myśli. Poderwała się z łóżka gwałtownie odrzucając kołdrę.
- Rzekotka skaczemy! - wykrzyknęła zadzierając prawą nogę do góry.
- Jestem Zabb, Żabo! - zawołało oburzone Kwami.
- A ja jestem Drzewołaz! - odparła dziewczyna zastygłszy we wcześniejszej pozycji. - No przemień mnie już, bo długo tak nie wytrzymam - mruknęła chwilę później.
- A co się mówi?
- Zabb skaczmy - wymamrotała nastolatka i już po chwili stała w kostiumie Niebieskiej Żaby.

Żaba stanęła zdyszana na gmachu ratusza, wpatrując się w zamieszanie na dole. Ludzie biegali, krzyczeli, jednak nigdzie nie było widać sprawcy całego harmideru. Dziewczyna rozejrzała się dookoła wypatrując Czarnego Kota. Sam przecież nie zejdzie by porozmawiać z mieszkańcami Paryża. Jeszcze znów powie coś nie tak. Mijały minuty, a Czarny Kot nie przybywał. Tymczasem sytuacja na dole z każdą chwilą się pogarszała.
W końcu dziewczyna postanowiła wejść w interakcję z przypadkowym przechodniem i dowiedzieć się co się takiego stało.
Zeskoczyła zgrabnie z dachu i podeszła do zapłakanej recepcjonistki, siedzącej pod ściana budynku.
- Przepraszam - zwróciła się do kobiety, a ta na nią zerknęła. - Co się dzieje?
- Do ratusza wtargnęła jakaś wariatka i okrzyknęła się Panią Prezes Paryża - odparła kobieta. - A potem... A potem zrobiła coś strasznego!
- Co takiego?
- Zwolniła nas wszystkich! - wykrzyknęła przez łzy recepcjonistka. - No i oznajmiła, że od teraz jej partia przejmuje ratusz.
- Cóż za bezwzględna istota! - zawołała Żaba. - Spokojnie, Czarny Kot i Drzewołaz Pospolity się tym zajmą! Widziała może pani Czarnego Kota?
- Niestety nie.
Dziewczyn westchnęła i ponownie rozejrzała się dookoła.
Ponieważ Kota nadal nigdzie nie było widać, postanowiła sama zająć się sprawą. Wbiegła do ratusza. Z planu budynku odczytała, gdzie znajduje się gabinet burmistrza i udała się do niego.
Gdy była przed drzwiami zatrzymała się i zajrzała ostrożnie do środka. Zamaskowana, brązowowłosa dziewczyna, ubrana w elegancki garnitur, zasiadała wygodnie na obrotowym fotelu i zaśmiewała się do rozpuku. Nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia lat.
- Widzicie ich? - zwróciła się do czwórki osób, ustawionych pod ścianą. Wyglądali na bardzo przerażonych. - Drżą przed Panią Prezes! A wy zarzuciliście mi niekompetencję i gołosłowność! Teraz widzicie, że nie żartowałam! Dzięki mnie, nasza partia przejmie władze nad Paryżem, a potem całym światem.
- Jeanne, wybacz, że w ciebie zwątpiliśmy, ale czy mogłabyś nas już puścić? Chyba jednak nie chcemy brać w tym udziału - odezwała się jedna z przetrzymywanych dziewczyn, o długich brązowych włosach. - To zbyt...
- Bez sensu! - zawołała druga z dziewcząt. - Skoro władzę nad tobą sprawuje Władca Ciem, to tak naprawdę rządzi on a nie my.
- Zamilcz! - zawołała pani Prezes podrywając się z miejsca i wskakując na biurko. - Nie nazywam się Jeanne. Jestem Pani Prezes! Teraz poczekamy tylko, aż zjawi się w końcu Czarny Kot i odbierzemy mu Miraculum, a potem świat stanie przed nami otworem!
- Niedoczekanie twoje! - zawołała Edith wchodząc do gabinetu.
- Nie patrz jej w oczy! - zawołał jedyny chłopiec wśród przetrzymywanych osób.
- Dlaczego? - Zdumiała się dziewczyna. Było jednak za późno, Niebieska Żaba spojrzała wprost w oczy Pani Prezes.
W tym samym momencie tuż przed nią zmaterializował się olbrzymi pająk i ruszył wprost na nią.
Dziewczyna pisnęła ze strachu i zaczęła uciekać. Nastolatka zbiegła ze schodów i pognała ku wyjściu z budynku. Pajęczak był tuż tuż, jednak gdy tylko Edith znalazła się na zewnątrz, ten zaprzestał gonitwy i usiadł w progu niczym wartownik. Ed jednak zbyt była przerażona by to zauważyć. Zatrzymała się dopiero gdy wpadła na kogoś i wywróciła się.
- Wybacz za spóźnienie - usłyszała znajomy głos.
- Kocie! - zawołała podrywając się z ziemi i kryjąc za blondynem. - Pająk! Gigantyczny pająk!
Wykrzyknęła przerażona dziewczyna wskazując w kierunku drzwi. Czarny Kot również go widział.
- Więc tego się najbardziej boisz - odezwał się bohater. - Meh, typowy babski strach. Spodziewałem się czegoś bardziej szalonego. Jak manat w stroju klauna jeżdżący na monocyklu.
- Co?
- La Dame Président ma zdolność materializowania naszych najskrytszych lęków. Gdy tylko spojrzysz jej w oczy, twój największy strach staje się rzeczywistością. Każdy kolejny zmaterializowany lęk powiększa armię jej strażników ratusza. Stwory nie są jednak w stanie opuścić budynku - wyjaśnił Adrien. - Akuma jest najprawdopodobniej w jej kluczach. Ma je w kieszeni.
- Skąd to wiesz? - zdumiała się Frasinati. Głos miała już spokojny.
- Z rozpoznania. Wywnioskowałem z rozmów z ludźmi.
- Mnie tylko recepcjonistka powiedziała, że ją zwolnili - mruknęła bohaterka.
- Cóż, pewnie tego się najbardziej bała. Nie ma na co czekać, czas ruszać.
- Masz jakiś pomysł?
- Ależ oczywiście!

Adrien wtargnął do gabinetu Pani Prezes z szerokim uśmiechem na twarzy. Na oczach miał przewiązaną opaskę.
- No cześć - zawołał z uśmiechem. - Ponoć mnie oczekiwałaś? - zwrócił się do ściany.
- Myślisz, że ta śmieszna opaska na oczy cię ochroni?
- Na to liczę - odparł Kot wyciągając swój koci kij i obracając go w dłoni.
- Żołnierze! Ściągnąć mu tą ścierę!
Zmaterializowane strachy, ruszyły na bohatera by wykonać polecenie swej pani. Czarny Kot, bronił się jednak dzielnie. Mimo, że nie mógł zobaczyć wroga. Waląc na oślep, udało mu się kilka stworów obezwładnić. Lęków było jednak za dużo i w końcu udało się im zdjąć mu opaskę. Oczy kota były jednak mocno zamknięte.
- Oddaj mi swoje Miraculum, albo zostaniesz zamknięty na wieczność ze swym strachem.
- Nic z tego - odparł Kot.
- Zabierzcie mu pierścień!
Kot nie widząc nic zaczął się cofać, wpadł jednak wprost w ręce jakieś wielkiej małpy, która mocno go ścisnęła. Dopiero to zmusiło go do otworzenia oczu.
Bohater resztkami sił wyrwał się z uścisku i stanął wystraszony pod ścianą. Otaczał go ciasny krąg przeróżnych lęków, od klaunów, pająków, i wampirów, po bałwany, żywe lalki i brudne mopy. Chłopak przełknął ślinę, przeciwników było zbyt wielu, a on był sam.
Przez krąg przecisnęła się La Dame Président. Podeszła do nastolatka na odległość kilku kroków i uśmiechnęła się.
- No spójrz mi w oczy Koteczku.
Ich spojrzenia już miały się skrzyżować, gdy Czarny Kot wyciągnął z kieszeni niewielkie lusterko i podstawił tuż pod nos.
Opętana przez Akumę dziewczyna wrzasnęła przerażona, gdy tuż przed nią zmaterializowała się ona sam tyle, że odziana w róż. Na twarzy miała bardzo ostry makijaż, a obrana była w bufiastą, różową sukienkę.
- Pobaw się ze mną! - zawołał lęk Pani Prezes.
Nastolatka ponownie krzyknęła i wybiegła z pokoju. Czarny Kot pognał za nią.
La Dame Président znalazła się przed budynkiem, ktoś dotknął jej ramienia, a ta zastygła w miejscu.

Alya stała na dachu ratusza rozglądając się dookoła. Na miejscu zdarzenia zjawiła się jako pierwsza. Jeszcze przed Drzewołazem i czarnym Kotem i od razu wparowała do budynku ratusza.
Jednak, gdy tylko wpadła na opętaną Jeannę, pojawił się przerażający Klaun.
Césaire w ucieczce przed nim, zawędrowała, aż na dach.
W końcu udało się jej dostrzec schody pożarowe, którymi mogłaby dostać się na tył budynku.
Miała już po nich zejść, jednak coś innego przykuło jej uwagę. Z dołu, od strony pacu ratuszowego dał się słyszeć potężny wrzask. Dzielna reporterka postanowiła to sprawdzić.
By niczego nie przegapić, włączyła swą komórkę na nagrywanie.
Dostrzegła wybiegającą z budynku Niebieską Żabę. Wpadła ona wprost na Czarnego Kota. Bohaterowie chwilę porozmawiali, po czym przybili sobie piątki. Po czym oboje zniknęli z pola widzenia Alyi.
Drzewołaz z dumą spoglądała na obezwładnionego zbira. Kot podszedł do La Dame Président i odebrał jej breloczek z Akumą, po czym spojrzał na swą partnerkę.
- Co ty robisz? - zapytał ze zdumieniem, widząc jak nastolatka kręci biodrami.
- Tańczę taniec brzucha na cześć naszego kolejnego zwycięstwa - odparła spokojnie dziewczyna, nie przejmując się wyraźnie zdegustowanym tonem przyjaciela.
- Mówiłem ci, żebyś przestała to robić. Ludzie się na nas gapią.
Faktycznie zgromadzeni w koło ludzie zerkali na tę scenę, podśmiewając się pod nosem. Drzewołaz jednak nic sobie z tego nie robiła.
Paryżanie zaczęli się powoli rozchodzić.

Alya zbiegła prędko po schodach przeciwpożarowych nie przerywając nagrywania. Okrążyła cały budynek. Gdy w końcu udało się jej dotrzeć na plac ratuszowy, było już po wszystkim. Opętana Akumą dziewczyna stała sparaliżowana poskromieniem. Podczas gdy Czarny Kot odbierał jej przedmiot z Akumą, Żaba wywijała dziko brzuchem.
- Niech to, przegapiłam moment poskromienia - mruknęła Alya sama do siebie. - No nic, czas na wywiad.
Dziewczyna śmiałym krokiem ruszyła ku odzianej w niebieski kostium bohaterce.
- Przepraszam - zaczęła okularnica. Na dźwięk jej głosu, Ed odwróciła się. - Alya Césaire, reporterka z Biedrobloga, czy mogę przeprowadzić z tobą wywiad?
Na tę informacje Niebieska Żaba wydała z siebie pisk radości i rzuciła na dziewczynę, by ją uściskać.
- Alya! Jej! Nie wierzę, że w końcu mogę zobaczyć cię na żywo! - zawołała Edith i wypuściła przyjaciółkę z objęć.
- To ty mnie znasz? - zdumiała się ciemnowłosa.
- Jasne przecież my... - zaczęła panna Frasinati. Na szczęście w porę się opamiętała i w ostatniej chwili powstrzymała od wygadania, że przecież są przyjaciółkami. - To znaczy ty, prowadzisz Biedrobloga! Pilnie śledzę wszystkie twoje wpisy.
Do rozmawiających dziewczyn podszedł Czarny Kot i zaczął przysłuchiwać się wymianie zdań.
- Nie spodziewałam się - przyznała Alya. - Emm... W takim razie, możesz mi odpowiedzieć na kilka pytań?
- Oczywiście mam z pięć minut - oznajmiła bohaterka z szerokim uśmiechem. W tym momencie bransoletka na nodze Niebieskiej Żaby dała o sobie znać. - Cztery.
- W porządku więc przechodzę do rzeczy. - Alya nakierowała telefon komórkowy na swoją twarz, warto podkreślić, że komórka ciągle nagrywała. - Witajcie widzowie. Dziś mam w końcu niezwykłe szczęście, przeprowadzić wywiad z samą Drzewołaz, zwaną też Niebieską Żabą. Zgodziła się ona udzielić mi odpowiedzi na kilka pytań. - Reporterka skierowała Kamerę na super bohaterkę.
Nieco za Edith stał Czarny Kot, który również łapał się w kadr. Chłopak uśmiechnął się promiennie i pomachał do aparatu.
- Wielu naszych widzów, chciałoby wiedzieć, co jest między tobą a Czarnym Kotem?
- Jesteśmy kumplami i partnerami w branży superbohaterskiej.
- Czyli nie ma między wami, żadnych romantycznych uczuć?
Drzewołaz wybuchła śmiechem.
- Gdzieżby tam - zawołała, a Kot za nią pokręcił przecząco głową. - Oczywiście, że nie. Jestem całym sercem za LadyNoir. - Stojący za nią Kot pokiwał głową. - Poza tym Czarny Kot nie jest w moim typie. Za bardzo śmierdzi serem.
Czarny Kot przybrał minę typu "że co proszę?".
- Jak to się stało, że zaczęłaś partnerować Czarnemu Kotu?
- Tak w wielkim skrócie. Zostałam o to poproszona przez mistrza. Uznałam, że będzie fajnie i się zgodziłam.
- Jak długo będziesz towarzyszyć Czarnemu Kotu?
- Tak długo jak będzie potrzebował mojej pomocy. Póki Biedronka nie powróci do Paryża.
- Gdzie przebywa Biedronka? Kiedy wróci i czy po jej powrocie nadal będziesz zasilać ekipę superbohaterów?
- Niestety nie jest mi to wiadome. Zarówno miejsce gdzie obecnie przebywa oraz powód jej wyjazdu, jest tajemnicą. Z pewnością jednak jest to coś bardzo ważnego. Nie opuściłaby Paryża z błahej przyczyny. Co do mojej superbohaterskiej misji, to jak wspomniałam tylko zastępuję Biedronkę. Już obiecałam mojemu Kwami, że gdy tylko Biedronka wróci, przestaniemy być Drzewołazem.
- Zastanawia mnie również co takiego dzieje się z przedmiotami z Akumą? Z tego co zauważyłam, nie są one oczyszczane. Co się z nimi dzieje? Oraz z ludźmi opętanymi? Plotki głoszą, że przepadają w niewyjaśnionych okolicznościach.
- Ponieważ ani ja, ani Czarny Kot nie potrafimy oczyszczać Akum, zarażone przedmioty są urywane w bezpiecznym miejscu, gdzie czekają na powrót Biedronki. Ludzie opętani zamykani są natomiast w specjalnym ośrodku, gdzie są pilnie strzeżeni. Nie martwcie się, nic złego się im nie dzieje, jednak opuszczą ośrodek dopiero po odakumieniu wszystkich przedmiotów. Dlatego moja rada dla was, to nie dajcie ponosić się złym emocjom, przynajmniej do powrotu Biedronki, bo przepadną wam najnowsze odcinki Stevena.
- A w jaki sposób pozbywacie się efektów działania Akum? Takich jak zombie z zeszłego tygodnia, czy rozszalałe zwierzęta sprzed kilku dni?
- Nasz mistrz posiada moc usuwania takich rzeczy. Po powstrzymaniu osoby opętanej i wręczeniu mu Akumy, niweluje wszystkie jej skutki. Nie jest on jednak w stanie zniszczyć samego demona.
- Chyba za dużo gadasz Żaba - zawołał Kot odciągając dziewczynę od kamery. - Powinnaś już iść, zaraz się przemienisz - oznajmił wskazując na jej bransoletkę.
Dziewczyna zerknęła na nogę. Właśnie zniknął czwarty koralik.
- Racja. Mogę tylko powiedzieć coś widzom? - Zwróciła się do Alyi z pytaniem.
- Oczywiście.
Edith odchrząknęła i zaczęła.
- Wiem, że za mną nie przepadacie i że bardzo chcecie by Biedronka wróciła. Ja też tego chcę. Ale póki jej nie ma, jestem ja i staram się robić wszystko by chronić miasto, które jest moim domem. A teraz do zobaczenia przy innej sposobności!
Po tych słowach Drzewołaz pomachała do kamery i wspięła się na pobliski budynek, a wywiad z nią się skończył.

Marinette zminimalizowała kartę przeglądarki i wróciła do okna czatu.

Alya: I co myślisz o wywiadzie i nowej bohaterce?

Marinette: Myślę, że Paryż jest w dobrych rękach.

Alya: Też mi się tak wydaje, choć początkowo miałam ją za kompletną ofermę.

Marinette: Wyrobiła się.

Alya: Zdecydowanie.
Kiedy wracasz?

Marinette: Gdy tylko załatwię wszystkie sprawy. Niestety nie wiem jak długo to jeszcze potrwa.

Alya: Szkoda, że Cię tu nie ma. Wszyscy tęsknimy. Adrien chodzi strasznie struty.

Marinette: Gdybym nie musiała, nigdy nie opuszczałabym Paryża.

Alya: Wiem, ale ciągle nie daje mi spokoju gdzie jesteś i po co tam pojechałaś.

Marinette: Może kiedyś Ci powiem. Muszę kończyć. Do usłyszenia.

Nastolatka wyłączyła komputer i przetarła zmęczone oczy. Rozłąka z ukochanymi i świadomość, że pozostawiła Paryż, bardzo ją dręczyła.
Czuła się odpowiedzialna za mieszkańców swego rodzinnego miasta.
Jednak misja, którą miała do wykonania, była ważniejsza. Ważniejsza niż Paryż, niż Adrien czy Alya, bo tu chodziło o jej rodzinę.

Edith siedziała rozłożona wygodnie przed telewizorem, oglądając wiadomości w których mówili właśnie o Drzewołaz. Nastolatka sprawdzała, czy nadal nazywają ją Niebieską Żabą. Nadal nazywali.
Do dziewczyny podeszła wysoka, brązowowłosa kobieta. Wyglądała niemal identycznie jak Ed, z tym że o kilka dobrych lat starsza.
- Masz przede mną jakieś tajemnice? - zwróciła się do córki z założonym rękami.
- Poza terminami wagarków to nie - odparła dziewczyna spoglądając na rodzicielkę.
- Jakich wagarków?
- Żartowałam, przecież chodzę na nie spontanicznie.
- Nie mam na myśli szkoły - oznajmiła kobieta mrużąc groźnie oczy.
- O moich crushach miałam ci nie mówić, po tym jak oznajmiłam, że chcę wyjść za Putina.
- Nie mam - kobieta zagryzła zęby by powstrzymać się od krzyku. - Mam na myśli to! - zawołała wskazując na telewizor, w którym pokazana była właśnie Niebieska Żaba. - Myślisz że jestem głupia? Że nie widzę podobieństwa?
- Rzekotka ci wygadał? - oburzyła się Edith. Z miny matki, dziewczyna wyczytała, że tak. - A to pleciuga.
Widząc wyraźnie zatroskanie na twarzy pani Frasinati, Edith wstała z kanapy i podeszła do niej, po czym pocałowała ją w policzek i przytuliła.
- Spokojnie mamo to na chwilę.
- A co jeśli coś ci się stanie? Jak podczas z którychś walk, zostaniesz ranna, albo coś gorszego?
- Tak się nie stanie mamo - odparła nastolatka, spoglądając kobiecie w oczy. - To by było równoznaczne z porażką naszej misji, a ja nie zawiodę Paryża.