Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabb. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Histogariusz: Nie żałuj róż

Całą krainę spowijał już mrok. W obozie rewolucjonistów zgiełk powoli cichł. Większość rannych po ostatniej potyczce została już opatrzona. Kwami i ludzie, którzy sami nie odnieśli większych obrażeń, pomagały innym.
Plagg krążył po całym obozowisku, starając się być tam, gdzie akurat potrzebowano go najbardziej. Mimo, że otaczali go sami sojusznicy, nie rozstawał się z mieczem uwiązanym u pasa.
Dzięki specjalnemu stopowi minerałów mógł nim bez problemu pozbawić życia każde Kwami. Właśnie z myślą o nich został on wykonany, bo to przecież z nimi prowadzili wojnę. Ludziom życie odebrać można było byle kamieniem, ale by zabić Kwami potrzeba było czegoś znacznie więcej.
Oręż wykuty został przez Rokko, Kwami skorpiona, który jako jeden z nielicznych wiedział co takiego jest w stenie pozbawić jego gatunek życia. Każdy stop metalu nasączał swoim jadem, lub toksyną wydzielaną przez Zabba, dzięki czemu ostrze mogło przeszyć odporną na ciosy skórę Kwami. Choć Rokko nigdy wcześniej nie ośmieliłby się podnieść dłoni na swego pobratymca, za namową Plagga postanowił stworzyć swym sojusznikom broń, by mieli czym się bronić. Czym walczyć. Czym zabijać. Czym wygrać wojnę. Bo czasy sielanki się skończyły.
Plagg przetarł zmęczone oczy i wszedł do kolejnego namiotu wypełnionego rannymi. Nie było ich tam wielu, ledwie pół tuzina. Byli to jednak najbardziej ranni, ci których życie wisiało na włosku. Na jednym z posłań Czarny Kot dostrzegł srebrnowłosą Oddę. Zabb stał przy jej łóżku, układając kwiaty w wazonie.
Kwami Chaosu poczuł ogromną gulę w gardle. Wziął głębszy oddech i podszedł do przyjaciela.
- Co z nią?
- Kakammi mówi, że jej się polepsza. Przyniosłem trochę jej ulubionych kwiatów, by gdy się już obudzi miała coś na przekąskę - Zabb usiadł na kołdrze i ujął dłoń ukochanej. Na rękach jak zawsze miał grube rękawice. Zdejmował je jedynie na polu walki, gdzie jego dłonie były równie skuteczne co ostrze jego miecza, dzięki swemu toksycznemu dotykowi.
- A co z tobą? - dopytywał się Plagg. - Nieźle oberwałeś, broniąc jej przed Ferro.
- Jest w porządku - oznajmił Drzewołaz, choć widać było, że bandaże na jego ramieniu, aż nadto przesiąknęły krwią. Sam Zabb najwyraźniej nie miał zamiaru ruszać się od łóżka Sowy, by je zmienić.
Plagg westchnął, wiedział, że nie przekona przyjaciela by zadbał o swoje zdrowie. W tej chwili liczyła się dla niego tylko jego kamase. Wpatrzył się w parę zakochanych. Nigdy wcześniej nie sądził, że będzie im tak zazdrościł. Nie mogli się nawet dotknąć, ani pocałować, jednak mieli siebie. A on był zupełnie sam.

Plagg szedł przedzierając się przez gęstwinę. Sam nie wiedział dokąd zmierza, chciał po prostu złapać oddech. Na chwilę zostawić wszystko za sobą. Szedł więc przed siebie, póki nie dostrzegł znajomej sylwetki siedzącej na pniu obalonego buku po środku polany. Zatrzymał się na skraju lasu i wpatrzył w postać. Po chwili Tikki wolno obróciła głowę w jego kierunku i spojrzała swymi błękitnymi oczyma wprost w jego źrenice.
Czarny Kot odruchowo wyjął broń z futerału i stanął w pozycji bojowej, gotowy do walki. Na Biedronce jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Jakby było jej wszystko jedno co się z nią stanie. Była nieuzbrojona i najwyraźniej niechętna do jakiejkolwiek walki. Plagg jednak nie opuszczał klingi.
- Powinienem Cię teraz zabić i zakończyć to wszystko - odezwał się, przerywając nocną ciszę.
- Och, uważasz że moja śmierć by to skończyła? - wyszeptała Tikki zwracając spojrzenie z powrotem na niebo. - A czy jej śmierć cokolwiek pomogła? - Plagg zacisnął dłonie mocniej na rękojeści miecza, czuł jak wzbiera w nim wściekłość. - Usiądź lepiej koło mnie i patrz ze mną jak wszystko to co mieliśmy chronić, płonie.
Ostatnie słowo mimo, że wypowiedziane najciszej, najbardziej uderzyło Kwami Chaosu. Coś w nim pękło. Do jego świadomości dotarło coś o czym od dawna wiedział, a czemu zwyczajnie nie chciał przyznać racji. Chcąc wszystko naprawić, zniszczył wszystko. Z rąk wypadł mu miecz, a sam Plagg zaczął się śmiać. Nie był to jednak wesoły śmiech rozbawionego człowieka, a gorzki rechot szaleńca, który właśnie zdał sobie sprawę z własnego obłędu.
Kot podszedł do Biedronki i usiadł na ziemi podkulając nogi pod brodę. Podobnie jak ona wpatrzył się w księżyc.
W ciszy nocy można było usłyszeć jedynie szum liści drzew. W lesie od dawna nie było już żadnych zwierząt. Ucichły ptaki, a nawet owady. Wyniosły się z krainy zatopionej w konflikcie. Kwami i ludzie zostały sami ze swoja wojną.
- Nie uważasz, że księżyc świeci dziś wyjątkowo jasno? - odezwała się Biedronka. - Jakby chciał nam powiedzieć, "widzimy się niebawem". Tylko nie zdradza czy tu, czy po jego drugiej stronie.
- To gdzie się spotkamy, zależy od nas - odparł Plagg. - Od nas zależy, z której strony będziemy go oglądać - mruknął Kot, nie spuszczając wzroku z srebrnej tarczy. - Musimy to przerwać Tikki - dodał po chwili pewnym głosem. - Zawrzyjmy rozejm.
Tikki pokręciła głową.
- To nic nie da Plagg. Za daleko zaszło. Zbyt wiele krwi zostało przelanej. Nie przestaną walczyć, póki nie zwyciężą.
- W tej wojnie nie będzie zwycięzców - oznajmił zielonooki. - Wszyscy jesteśmy przegrani. Ja... Chciałem jedynie, by wszyscy byli równi - dodał szeptem.
- I są. Równo walczą, równo umierają. Za to co w naszym mniemaniu jest słuszne. Za wolność, za porządek, za życie - Biedronka przez cały czas mówiła bardzo spokojnym i monotonnym głosem. Plagg powoli zaczynał mieć tego dość. - Więc w pewnym stopniu ci się to udało.
- Nie to chciałem osiągnąć!
- Żadne z nas nie chciało.
- Jak możesz mówić to bez cienia jakichkolwiek emocji!? - warknął Plagg, w końcu nie wytrzymując tonu towarzyszki. Spojrzał na nią ze złością. - Zawsze byłaś zdystansowana, ale żeby aż do tego stopnia...
Dopiero po chwili dostrzegł łzy spływające po policzkach Tikki, błyszczące w świetle księżyca.
- A ty zawsze byłeś nazbyt porywczy - odezwało się Kwami Ładu.
Plagg nie spuszczając wzroku z Czerwonej, ujął delikatnie jej dłoń, sprawiając tym samym, że ta zwróciła na niego spojrzenie.
- To musi się skończyć - oznajmił.
- Wszyscy jesteśmy winni tego co stało się z naszą krainą. Wszystkim należy się kara. Zmieniliśmy historię - westchnęła Tikki. - Naszą i całego świata.
- Więc zmieńmy ją ponownie - zaproponował Plagg.
- Jak?
- Tak jak poprzednio. Razem.

Nieplanowana przygoda z Mary Sue

Ed, Alya, Nino i Adrien stali w kolejce do kolejki górskiej. Frasinati z przerażeniem wpatrywała się w wagoniki śmigające po torach z zawrotną prędkością. Myśl, że za chwilę skończy w jednym z nich, była dla niej co najmniej przerażająca.
- Serio musimy w to wsiadać? Nie możemy skorzystać z tego? - dziewczyna wskazała na karuzelę stojącą kilka metrów dalej.
- Na tym bawią się sześciolatki - podsumował Adrien.
- Sześć, szesnaście, co za różnica. Mają tam takie kolorowe koniki...
- Czyżbyś się bała?
- A ty nie? A co jeśli wagonik się wykolei? Albo zatrzyma się na pętli i godzinami będziemy zwisać głową w dół, albo...
- Czekaj - przerwała jej Alya stanowczo. - Kiedy ci to wczoraj proponowałam napisałaś, cytuję: "Jasne! Będzie super. Marzyłam o zjeździe kolejką górską".
- Kiedy pisałam "kolejka górska", miałam na myśli, no wiesz, taką kolejkę w górach, która jeździ z jednego stoku na drugi. A nie te mordercze wyścigówki.
Nino i Adrien zakryli usta by nie parsknąć śmiechem. Alya westchnęła tylko ciężko kręcąc głową z niedowierzaniem.
- Więc nie chcesz tym jechać? - upewniła się.
Ed ze zdecydowaną miną pokręciła głową.
- Jesteś pewna?
Brązowowłosa pokiwała głową.
- Dobrze, to poczekaj na nas przy żarciu. Ja nie zamierzam odpuścić zjazdu, bo tobie zamarzyła się kolejka linowa.
- Dobra! Do później! - zawołała Ed i oddaliła się.
Adrien stał spoglądając to na oddalającą się Drzewołaz, to na rozpościerającysię przed nim rollercoaster. Po chwili namysłu, ruszył za Frasinati.
- Adrien a ty dokąd!? - zatrzymała go Alya.
- Idę posiedzieć z Edith. Nie mam dziś żołądka na jazdę kolejką - odparł blondyn z uśmiechem i odszedł.
Césaire patrzyła za nim z przymrużonymi groźnie oczami.
- Czy myślisz, że oni... - zaczęła.
- Znów snujesz jakieś teorie spiskowe - przerwał jej momentalnie Nino. - To, że chłopak woli posiedzieć w bufecie z dziewczyną, niż śmigać rollercoasterem, nie oznacza, że od razu z nią kręci.
- Nino, a niby co innego może to oznaczać? Przyjaźń damsko-męska nie istnieje!
- Skoro przyjaźń damsko-męska nie istnieje, to czy coś jest pomiędzy tobą i Adrienem?
Na to wyraźne prowokacyjne pytanie ze strony swego chłopaka, Alya zaniemówiła. Ale tylko na chwilę.
- Czy ty coś sugerujesz? Serio myślisz, że mogłabym cię zdradzić? - zawołała dziesięć sekund później, dając się ponieść swej kobiecej naturze. Nino jedynie uśmiechnął się z satysfakcją. - I co się cieszysz? Niczego tym nie udowodniłeś. Poza tym nie mówimy tu o mnie i Adrienie, tylko o Ed, i Adrienie, a to różnica. Słuchaj - dodała po chwili już całkiem spokojnie. - Dobrze wiesz, że Marinette lubi Adriena. Jeśli okazałoby się, że całkowicie przypadkiem doprowadziłam do tego, że Adrien polubił Edith, nigdy by sobie tego nie wybaczyła. Obie są moimi przyjaciółkami i zależy mi na nich, ale...
- Słuchaj Alya, nie musisz mi tego tłumaczyć. Może i jestem facetem, ale cię rozumiem. Musisz jednak wziąć pod uwagę, że liczy się nie tylko to co czuje Marinette czy Edith, ale i Adrien. A jeśli on woli być z kimś innym...
- Chwila mówił ci coś!? - zawołała natychmiast reporterka celując w swojego chłopaka groźnie palcem. - Gadaj! Wszystko. Co. Wiesz.
Lehife uniósł dłonie w geście obrony.
- Zwolnij. Nic nie wiem, po prostu mówię ci jak jest.
- No akurat, jakoś ci nie wierzę, że nie gadacie o dziewczynach.
- No owszem, gadamy o dziewczynach. Ale jeśli chodzi o jego zainteresowania miłosne, Adrien jest w tym temacie dość skryty.

Tymczasem kilkadziesiąt metrów dalej, Edith siedziała zajadając się burgerem z apetytem. Co jakiś czas wkładała we włosy frytkę, która nigdy już stamtąd nie wracała.
Adrien siedział na przeciw niej wpatrując się ekran komórki. Co dziwne, nie było to jego biały smartfon najnowszej generacji, tylko nieco mniejszy i starszy telefon o niebieskiej obudowie.
Chłopak był zajęty przeglądaniem zdjęć w telefonie Frasinati.
- O masz zdjęcia Rzekotki - odezwał się.
- Tak, czasem podkrada mi telefon i robi sobie selfie. Albo ja mu robię zdjęcia jak śpi - oznajmiła dziewczyna. - Wtedy wygląda słodko, bez swego wiecznego grymasu "ogarnij się, bo unicestwisz wszechświat".
- Chciałem raz zrobić zdjęcie Plaggowi. Ugryzł mnie.
- Cóż, nie wszyscy mają takie parcie na szkło, jak Rzekotka.
- O masz zdjęcia Sorela - zawołał blondyn uśmiechając się złośliwie. Odkąd tylko poznał Daniela also Pandę, niespecjalnie za nim przepadał.
- Tak, robiłam mu na zajęciach. Chciałam mu później w gimpie dorysować rogi jelenia.
- A ten łysy za nim to kto?
- Nasz trener.
- Wygląda na twardziela.
- To twardziel i gbur. Lubi się ze mnie nabijać razem z Danielem.
- Nie przepada za tobą?
- Jest moim wujkiem. To brat bliźniej mojego taty.
- Masz dziwną rodzinę.
- Mnie to mówisz? Moją mamę w połowie wychowało Kwami.
Ponieważ Adrien nie miał bladego pojęcia jak to skomentować, wrócił do przewijania zdjęć.
- Masz serio dużo zdjęć Sorela.
- Nie moja wina, że jest fotogeniczny.
- Czy to twoja mama? - zapytał pokazując zdjęcie kobiety w średnim wieku, ze złością wpatrującą się w bałagan panujący w kuchni.
- Tak.
- Podobne jesteście.
- Fakt, ludzie tak mówią, choć nie wiem dlaczego. Dalej mam też zdjęcia babci i mistrza Fu.
- Czy ty wszystkim robisz zdjęcia?
- Nie, tobie nie robię.
- A nie chciałabyś tego zamienić?
- Nie dzięki. Na co mi twoje zdjęcia? Twoje plakaty wiszą wszędzie dookoła.
- Masz coś jeszcze na tym telefonie? - Zapytał chłopak kończąc przeglądanie zdjęć Frasinati.
- Mam moje ulubione kawałki, fragmenty Akum i sms-y, ale ich nie czytaj.
- Dlaczego? Masz przede mną coś do ukrycia?
- Wiele.
- Rozmawiasz o mnie z kimś?
- No. Z Alyą często Cię obgadujemy.
- Serio? - zdumiał się blondyn. Podczas gdy on sobie żartował, Edith wyglądała na całkiem poważną.
- Pisała mi o tobie i Marinette jeszcze zanim się poznaliśmy.
- Co?
W tym momencie Drzewołaz poczuła, że znów stanowczo za dużo powiedziała. By nie musieć udzielać odpowiedzi na kłopotliwe pytania, pospiesznie wróciła do jedzenie bułki.
- Ed, daruj sobie. Burger się w końcu skończy, a ty i tak mi wszystko powiesz. Nie przedłużajmy.
Dziewczyna z rezygnacją przełknęła kęs.
- Alya mnie zabije, jak ci powiem - mruknęła pod nosem.
- To nie mów mi, powiedz Czarnemu Kotu - dodał nieco przyciszonym głosem z zawadiackim uśmiechem na twarzy.
- Bo widzisz. Marinette bardzo cię lubi i Alya stara się jej pomóc przełamać, żeby w końcu Ci o tym powiedziała.
- Lubi w sensie...
- W sensie lubi, lubi. Jak Rzekotka frytki. - Chłopak zmieszał się nieznacznie. - Wcześniej byłam bardzo za tym, żebyście ze sobą byli. Wiesz, kocham shipować ludzi nawet jak ich nie znam. Z tego co pisała mi Alya, tworzylibyście idealną parę. Ale teraz, gdy wiem że... Gdy wiem o twojej drugiej naturze i o tym, że wzdychasz do Kropeczki, jestem skołowana. Sama nie wiem co myśleć. Z jednej strony ty i Marinette, z drugiej Kot i Kropeczka. I weź tu wybierz. Byłoby łatwiej, gdyby się okazało, że Marinette i Biedronka to jedna osoba. Ułatwiłoby mi to życie.
Edith zamilkła i zajęła się na powrót swoim obiadem, albo raczej przekąską. Tymczasem Adrien pogrążył się we własnych myślach. Marinette była jego przyjaciółką i lubił ją, ale nie był pewny czy tworzyliby dobrą parę. No i chyba nie żywił do niej aż takiej sympatii, by się z nią wiązać. Tymczasem z Biedronką było zupełnie inaczej. Za każdym razem, gdy choćby o niej pomyślał czuł przyjemne dreszcze. Imponowała mu swoją odwagą i chartem ducha. Kochał ją, choć tak naprawdę jej nie znał.
- Czy myślisz, że mam u Kropeczki jakieś szanse? - wypalił blondyn, zmuszając tym samym przyjaciółkę do oderwania się od posiłku.
Nastolatka przełknęła to co akurat miała w ustach i odparła po chwili namysłu.
- Instynkt shiperki nakazuje mi krzyczeć "tak, LadyNoir na zawsze", ale zdrowy rozsądek podpowiada, że nawet jeśli masz, to co to byłby za związek? No bo patrz. Biedronka uparcie nie chce zdradzić ci swej tożsamości i nic nie wskazuje na to, że się to zmieni. Jak mógłbyś chodzić z dziewczyną, której nawet tak na dobrą sprawę nie znasz? Spotykacie się na patrolach i podczas misji, ale nic poza tym. Już my spędzamy więcej czasu razem.
Agreste westchnął. Właśnie takiej odpowiedzi się obawiał, prawdziwej.
- Na początku września spotkaliśmy się na Wierzy Eifla. Zorganizowałem nam coś w rodzaju randki. Całkiem dobrze nam się gadało - odezwał się po chwili. - Ale fakt, poza tym to jakoś marnie ze spotkaniami. Ale trzeba ją zrozumieć, przecież oboje mamy też zwykłe życia.
- No właśnie i tu się pojawia kolejny problem. Skąd wiesz, że w tym zwykłym życiu, ona kogoś nie ma?
Chłopak przełknął ślinę zdenerwowany.
- Więc co, uważasz, że powinienem dać sobie z nią spokój?
- Przede wszystkim, wasze uczucia względem siebie, nie powinny wpływać negatywnie na waszą bohaterską działalność.
- To nie jest odpowiedź na moje pytanie - oburzył się Agreste.
Jako, że Ed już nic nie dopowiedziała, chłopak westchnął i wrócił do przeglądania jej telefonu. Pomimo iż zakazała mu zaglądać do sms'ów, Adrien, jak można się było spodziewać, nie posłuchał jej.
- Masz mnie zapisanego jako Plagga? Serio? - zapytał unosząc brew.
- No co? Sam wymyśliłeś ten nick.
- To była literówka!
- E tam, pasuje do ciebie.
- Serio? Nie uważasz, że jest babski czy coś?
- Och jest, i to bardzo.
Adrien zamilkł lekko zbity z tropu, usiłując przeanalizować słowa przyjaciółki.
Nie był do końca pewny, co Ed ma przez to na myśli. Czyżby był zbyt kobiecy?
A może Edith po prostu żartuje? Dziewczyna wszystko mówiła z taką powagą, że naprawdę trudno było to stwierdzić.
- Skoro jest babski, dlaczego uważasz, że do mnie pasuje?
- Bo pasuje.
- No ale... - Agreste zawahał się. Sam nie wiedział co chce powiedzieć. Jako, że uznał ten temat za drażniący postanowił go zmienić. - Skoro już pogadaliśmy o mnie, Biedronce, Marinette i w ogóle... Może byś mi Edith powiedziała, co łączy ciebie i Daniela?
Dziewczyna prychnęła, tak jakby miała zaraz wybuchnąć śmiechem.
- Absolutnie nic. Nie jest w moim typie.
- A jaki masz typ? - blondyn zadziornie uniósł brew.
- Chłopaki mnie nie kręcą. Są durni i śmierdzą.
- W sensie... ja też?
- A fakt, chwilami zapominam że też należysz do tego gatunku.
Adrien zmarkotniał. Chciał dać spokój temu tematowi, a wrócili do punktu wyjścia.
Spod bluzy blondyna dał się słyszeć stłumiony śmiech. Po chwili piskliwy i nieco wredny głos oznajmił.
- Ta to wie jak pocisnąć.
- Hey, ja wcale nikogo nie cisnę. Mówię jak jest.
W odpowiedzi, Plagg jedynie zaśmiał się jeszcze głośniej.
- Nie przejmuj się nią Czarny Kot - dobiegł spod gęstych włosów głos Zabba. - A teraz frytkę poproszę.
- Przecież nikogo nie obrażam! - oburzyła się nastolatka. - Adrien powiedz, uraziłam cię?
- Nie, no skąd - odparł sarkastycznie Agreste.
- Ha! Widzicie? - wykrzyknęła usatysfakcjonowana Frasinati podając Zabbowi frytkę.
Nino i Alya jechali na hałaśliwej kolejce. Dziewczyna krzyczała wniebogłosy, chłopak starał się tego nie robić, bo stwierdził, że w jego przypadku nie wypada. Powinien stanowić wzór męstwa dla swojej dziewczyny, więc starał się takiego udawać.
Alya choć krzyczała, wcale nie była przerażona. Uśmiechała się szeroko i chciała uwiecznić każdą chwilę z tej przejażdżki na swoim telefonie.
Nagle cały mechanizm się zatrzymał. Kolejka stanęła akurat w połowie robienia pętli. Wszyscy zwisali głową w dół. Nie, nie pospadali, albowiem mieli pasy bezpieczeństwa. Jednakże byli w niemałym szoku.
- Co się stało? - zapytała Alya.
- Rollercoaster się zatrzymał. - odparł Nino.
- No odkryłeś Amerykę! Przecież widzę.
- No to po co pytasz? - chłopak zmarszczył brwi. Jego dziewczyna westchnęła.
- Miałam na myśli: dlaczego się zatrzymała?
- Nie mam pojęcia.
- To chyba sobie tak powisimy głową w dół... Osz kurka! Edith miała rację.
- Kto by się spodziewał? - skomentował Nino, po czym dodał: - Chyba tam na dole coś się dzieje.
- To nowy złoczyńca?
- Na to wygląda.
- Muszę to nagrać! - powiedziała, starając uwolnić się z kolejki.
- Oszalałaś! Poczekaj aż strażacy nas ściągnął.
- Widzowie Biedrobloga czekają na takie materiały!
- Nie musisz poświęcać na to życia! Jak ci się tak spieszy, to nagrywaj tutaj.
Alya chwilę się zastanowiła, po czym wzruszyła ramionami.
- Okej - powiedziała i uruchomiła nagrywanie, po czym zwróciła się do kamerki. - Hej! Tu wasza ulubiona blogerka Alya! Mówię do was prosto z kolejki górskiej, zwisając do góry nogami! Właśnie w tej chwili w wesołym miasteczku pojawił się nowy złoczyńca! - komentowała kierując kamerkę w jego stronę. Niestety ręce miała spocone od nadmiaru adrenaliny, przez co komórka jej się wyślizgnęła. - O nie! - zdołała jedynie krzyknąć.
Ludzie zaczęli krzyczeć. Nagle wszędzie zrobiło się bardzo tłoczno, a goście parku zaczęli w panice rozbiegać się na wszystkie strony.
- Co się dzieje? - wymamrotał Agreste rozglądając się dookoła.
- Zakładam, że Władca Ciem znów uderzył - oznajmiła Ed jak gdyby nigdy nic, po czym wróciła do drążenia tematu sprzed chwili. - Więc co miałeś na myśli mówiąc "Jej, sarkazmu też nie łapiesz?".
- Ed nie uważasz, że to nie najlepsza chwila by ciągnąć tę rozmowę?
- Nie, czemu? Mamy chwilkę - oznajmiła brązowowłosa zakładając ręce na piersi. W tym samym momencie za jej plecami wybuchła maszyna do waty cukrowej. - Albo dwie. Słucham?
- Możemy dokończyć to, gdy już uporamy się z problemem?
- Nie mam zamiaru... - zaczęła panna Frasinati, blondyn jednak przerwał jej w połowie zdania.
- Och chodź!
Chwycił przyjaciółkę za ramię i odciągnął w nieco bardziej ustronne miejsce. Zatrzymał się przed budką do robienia zdjęć, rozejrzał na wszystkie strony po czym wepchnął Ed do środka. Chwilę później sam do niej dołączył.
- Musimy się przemienić - oznajmił.
- Nie sądzisz, że jest tu nieco ciasno? - zapytała Ed.
Rzeczywiście w budce nie było za wiele miejsca. Adrien niemal deptał brązowowłosą po stopach.
- Jest dobrze - mruknął Agreste, choć w rzeczywistości podzielał zdanie przyjaciółki. Głupio mu jednak było teraz przyznawać się, że nieco nie przemyślał swojej decyzji. - Plagg, wyciągaj pazury.
Ed westchnęła, po czym wypowiedziała swoją sentencję.
- Zabb skaczmy!
Chwilę później, oboje byli już w swych uniformach. Czarny Kot jako pierwszy opuścił ich "przebieralnię" za nim wyszła Drzewołaz.
Oboje pobiegli w miejsce, z którego pozostali ludzie uciekali.
Na dachu karuzeli z konikami stała jakaś młoda dziewczyna. Ubiorem przypominała szalonego naukowca. Miała na sobie ogromne binokle, napuszone włosy i biały kitel.
- Jestem Doktor Weirdo! - wykrzyknęła złoczyńca.
- Doktor Weirdo? - zdziwił się Czarny Kot. - Czy to nie jest przypadkiem postać z twoich fanfików? - zwrócił się do Drzewołaz.
- Nie mam pojęcia. Mam tam tyle rozdziałów i OC, że powoli się gubię.
- Czego chcesz? - wykrzyknął Czarny Kot.
- Odkąd w Paryżu zjawiła się Niebieska Żaba, - warto wspomnieć, że w tym czasie, kiedy mówiła Weirdo, Edith pod nosem mruknęła "Drzewołaz". - moja ulubiona pisarka dodaje coraz mniej rozdziałów!
- O! Weirdo to faktycznie postać z mojego fanfiku! - powiedziała Edith, jakby dostała nagłego olśnienia. - Tylko, że u mnie był to facet. Kurcze, co on robił...
- Serio nie pamiętasz? - zdziwił się Kot. On pamiętał doskonale. Weirdo wystąpił w pierwszym rozdziale jaki przeczytał. Przeniósł on Biedronkę i Czarnego Kota do alternatywnego wymiaru.
- Ponadto - mówiła dalej służąca Władcy Ciem. - Zamiast Biedronki coraz częściej w jej fanfikach pojawia się Niebieska Żaba, która jest do kitu!
- Ej! - zbulwersowała się Ed.
- Dlatego kiedy wyślę prawdziwą Niebieską Żabę do innego wymiaru, autorka może pozbędzie się jej z opka! Ha, ha, ha! - zakończyła swój monolog wysyłając przy tym jakiś promień w stronę Drzewołaz.
- Uważaj! - krzyknął Czarny Kot i rzucił się na partnerkę. Po chwili oboje zniknęli.

Drzewołaz otworzyła oczy. Leżała na ziemi, a Czarny Kot się do niej przytulał. Szybko odepchnęła go od siebie po czym skoczyła na równe nogi.
- Gdzie jesteśmy?
- W tym samym miejscu co byliśmy - odparł chłopak wstając. - Tylko wszyscy pozostali ludzie zniknęli.
- Jak pozostali ludzie zniknęli?! - wrzasnęła Edith. - To nas trafiła! A zresztą. Mamy poważniejszy problem.
- Jaki? - zdziwił się Kot.
- Nie rozumiem jak mogła stwierdzić, że moja OC, jest do kitu! - żaliła się Ed. - No kurde jak?! - Nie słysząc żadnej odpowiedzi, ze strony Adriena, zwróciła się w jego stronę i powiedziała: - Ty chyba nie twierdzisz, że jest beznadziejna?
- Nie wiedziałem jak ci to delikatnie powiedzieć - odparł Czarny Kot, szykując się przy tym psychicznie na wybuch wściekłości Ed.
- No nie wierzę! Po prostu nie wierzę! - wykrzyknęła dziewczyna, po czym ucichła, a w jej przypadku milczenie było bardziej niepokojące niż krzyk.
Adrien przyglądał się jej przez dłuższą chwilę. Dziewczyna jedynie chodziła w kółko z zaciętą miną i zaciśniętymi pieściami, nie odzywając się ani słowem.
- Serio nie pamiętasz doktora Weirdo? - zapytał Czarny Kot, by jakoś przerwać tę niezręczną ciszę.
- No to postać z mojego fanfiku. Tyle miałam tych OC... - odezwała się Ed, na co blondyn odetchnął z ulgą. Chyba jej przeszło.
- On przenosił ludzi do innego wymiaru.
- Coś mi chyba świta.
- Chyba? Był w 54 rozdziale!
- Jejciu, Kocie jaki z ciebie fan. - Drzewołaz uśmiechnęła się. - Niestety nie pamiętam co było w 54 rozdziale, w ogóle nie dopasowuję akcji do numerków. Zresztą kiedy to było... Wczoraj opublikowałam 95 rozdział. Niedługo rozdział 100, a wtedy będzie się działo. - Edith uśmiechnęła się. Planowała by w tym rozdziale Biedronka, stojąc w świetle księżyca, zdradziła Kotu swoją tożsamość. Miała już dla niej wybrane imię i w ogóle.
- Drzewołaz, skup się - krzyknął Kot tak, że aż drygnęła. - Dobra... Co zrobili twoi Biedronka i Czarny Kot żeby uwolnić się z alternatywnego wymiaru?
- Nie pamiętam.
- Jak można nie pamiętać swoich fików?
- No normalnie! Autorzy zawsze zapominają co pisali! To całkiem normalne. Czasem czytam sobie pierwsze rozdziały i myślę "Serio ja to pisałam?" albo "Nie pamiętam tego ale to jest genialne". Raz pamiętam jak kilka rozdziałów przed pięćdziesiątym rozdziałem planowałam scenę pocałunku twojego i Biedronki. Wszystko piękne, ładne, genialne. I scena wyszła cudownie. Później zadowolona z siebie opublikowałam. Niecałe piętnaście minut później komentatorzy uświadomili mnie, że wasz pierwszy pocałunek miał przecież miejsce w ósmym rozdziale..
- Więc... nie pamiętasz jak uciekli z innego wymiaru?
- Niestety nie.
- Dobrze, że ja pamiętam.
- Co?! Pamiętasz i mnie zadręczasz?! Ty potworny... - Edith zabrakło słów. - Potworze! To jak się wydostali?
- Uratowali Paryż przed Czarnym Kotem i Biedronką z tamtego wymiaru. To naruszyło strukturę tamtego świata, bo tam Bierda i Kot byli źli, przez co wrócili z powrotem do siebie. Dziwnie jest mówić o sobie w trzeciej osobie...
- Spoko, więc musimy pokonać złych Biedronkę i Kota z tego wymiaru.
- Nie! Nie wiemy czy tutaj są źli! Nie wiemy nawet co to za wymiar i czy oni (właściwie Biedronka i ja) w ogóle tu istnieją! Musimy się rozejrzeć, poznać ten świat, a potem zastanowić się co naruszy jego strukturę. Pamiętaj, że moc Władcy Ciem nie jest tak potężna by wywalić nas do innego wymiaru. Weirdo wysłał nas do świata, który sam stworzył. Nie mamy pojęcia co nas tu może spotkać... Musimy być ostrożni!
- Dobra! Więc zapytajmy kogoś jakimi prawami rządzi się ten świat. Na przykład tego z szóstką rodzeństwa, chłopak wygląda na opiekuńczego! - powiedziała Edith ruszając w stronę zauważonego blondyna.
Edith w podskokach podeszła do nastolatka. Chłopak najwidoczniej prowadził swoje rodzeństwo do szkoły, gdyż wszyscy mieli na sobie plecaki. Dziewczyna z uśmiechem wyskoczyła mu przed nos.
- A! - wykrzyknął zaskoczony. - Niebieska Żaba?
- Hmm. Nie wiem, a wyglądam jak ona?
- Wyglądasz podobnie.
- Więc jestem Niebieska Żaba - powiedziała wyciągając do niego rękę. - A ty?
- Adrien Di Carlo. - odparł z uśmiechem. - Łał. Miło mi.
Edith na chwilę zaniemówiła.
- Di... Di... Di...
Właśnie w tej chwili podbiegł do nich Czarny Kot. Di Carlowi niemalże oczy wyskoczyły z orbit, kiedy go zobaczył.
- Przepraszam za nią. Już ją zabieram - mówił bohater odciągając Drzewołaz na bok.
Adrien przyglądał im się z niedowierzaniem.
- O nie! - wyszeptał. - Idźcie do szkoły, ja muszę coś załatwić - zwrócił się do rodzeństwa, po czym powiedział sam do siebie: - Ten fałszywy Czarny Kot musi być nową ofiarą Władcy Ciem! Niebieska Żaba jest w niebezpieczeństwie! Muszę ją ostrzec!
- Adrien, Adrien, Adrien! - wyrzucała z siebie Drzewołaz jednym tchem. - To był Adrien.
- Ed, - Czarny Kot złapał ją za ramiona. - o czym ty w ogóle do mnie mówisz?
- Adrien Di Carlo! Postać z mojego fanfiku. - dziewczyna złapała się za głowę i zapiszczała ze szczęścia. - Jesteśmy w świecie mojego fanfiku!
Czarny Kot zamrugał oczami, po czym odetchnął głęboko.
- No nie wierzę. - wyszeptał. - Weirdo panoszy się po Paryżu, a my włóczymy się po świecie twojego fanfiku.
- No wiem! - Drzewołaz wyszczerzyła zęby. - Cudowne, prawda?

Adrien Di Carlo przemieniony w Czarnego Kota, przemierzając Paryż, zwrócił na siebie uwagę Biedronki i Niebieskiej Żaby. Dziewczyny przybrały swoje bohaterkie oblicza, gotowe do niego dołączyć. Ta pierwsza natychmiast go znalazła.
- Czyżby nowa ofiara Władcy Ciem? - zapytała.
- Tak.
- Z kim mamy do czynienia?
- Z moim sobowtórem.
- To niedobrze...
Niebieska Żaba tymczasem, zamiast trafić na bohaterów ze swojego uniwersum, spotkała gości z innego wymiaru.
Edith myślała, że oprócz Adriena Di Carlo nic jej już nie zdziwi. Myliła się. Właśnie stała przed swoją lepszą wersją. Choć dziewczyna wydawała się być bardzo podobna do niej to jednak bardzo się różniła. Miała piękne szczupłe kształty a jej niebieski kombinezon leżał na niej idealnie. Nogi miała chude i zgrabne, które powoli kroczyły w ich stronę. Długie włosy opadały jej aż do pasa. A czarne rzęsy były widoczne z daleka. Zdziwienie na twarzy Ed zamieniło się w uśmiech, który z każdą chwilą coraz bardziej się powiększał. Stała właśnie przed swoją własną OC.
- Kim jesteście? - spytała Niebieska Żaba.
- Jestem twoją matką! - wykrzyknęła Ed.
- Słucham? - odparła jej OC unosząc jedną brew. - Nie za dużo Gwiezdnych wojen oglądałaś?
- Nie o to chodzi, ja cię stworzyłam! - Czarny Kot złapał Ed za ramiona i odciągnął ją od Niebieskiej Żaby.
- Chciała powiedzieć, że jest twoją fanką. - powiedział Czarny Kot szczerząc zęby.
- Czarny Kocie. A ty co z nią robisz?
- Pomyliłem cię z nią. - odparł szybko. - Nie widzisz, że się za ciebie przebrała?
- Jak mogłeś pomylić mnie z tym... Tym... Człowiekiem... Nie widzisz, że mam dłuższe włosy? - powiedziała odgarniając lśniące włosy z twarzy. Okoliczni chłopcy przyglądający się tej rozmowie, westchnęli na ten widok. - Poza tym jestem od niej ładniejsza.
- Ej! - wtrąciła Edith. - Trochę szacunku dla matki stwórczyni!
- Spokojnie, jestem pełna szacunku dla każdego przebierańca. - zakomunikowała Niebieska Żaba, co nieco zdenerwowało Edith.
Fakt, wykreowała jej charakter tak, by dziewczyna umiała posługiwać się ciętymi ripostami, ale nie sądziła, że jej czytelnicy odbierają je jako złośliwe. A przecież świat, w którym się teraz znajdowali, był stworzony przez jedną z jej czytelniczek, na podstawie jej fanfiku.
- Musimy odnaleźć Biedronkę. - zakomunikował Czarny Kot. - W mieście pojawił się nowy złoczyńca.
- No co ty nie powiesz. - Niebieska Żaba przewróciła oczami. - Inaczej byś się nie przemieniał.
- Co ty kombinujesz? - wyszeptała Drzewołaz.
- Pokonamy Biedronkę, Czarnego Kota i Niebieską Żabę, czyli zrobimy to, co w twoim fanfiku się jak dotąd nie wydarzyło. Doktor Weirdo nie będzie przygotowany na takie zakończenie, więc wymiar się rozpadnie... Oby. - Czarny Kot wzruszył ramionami. - Uważam, że warto spróbować.
- Czy ta fanka musi się za nami wlec? - spytała bohaterka z tego uniwersum.
- Prowadzę live'a na żywo, w kostiumie mam ukrytą kamerę. - odparła zirytowana Edith. - Powiedz coś miłego dla widzów.
- Pole bitwy to nie miejsce dla cywili. - i to by było na tyle, jeśli chodzi o "coś miłego".
Im więcej czasu spędzali z Niebieską Żabą, tym bardziej zaczynała ona irytować Ed. Początkowy entuzjazm, który towarzyszył spotkaniu jej OC wygasł całkowicie. Dziewczyna była nie do zniesienia. Ona nie tylko z każdej sytuacji potrafiła znaleźć wyjście. Ona wręcz obnosiła się z tym i traktowała innych z pogardą, szczyciła się swoimi umiejętnościami. Przez przebywanie z nią, Ed już chyba na zawsze znienawidziła kwestię "Naprawdę tego nie widzicie?", która miała być powiedzonkiem jej Żabki. Dlaczego musiała wymyślać jej tyle mocy? Dlaczego postanowiła, że obcy chłopcy z ulicy będą się za nią oglądać kiedy ta postanowi odgarnąć włosy z twarzy?
Edith właśnie doszła do najbardziej przerażającego wniosku do jakiego może dojść twórca. Jej postać to zwyczajna Mary Sue.
Biedronka wraz z Czarnym Kotem, przeskakując z dachu na dach kamienic, wypatrywali sobowtóra chłopaka. Nie musieli go długo szukać. W końcu natrafili na niego... w towarzystwie dwóch niebieskich bohaterek.
Żaba stanęła jak wyryta.
- Dwóch Czarnych Kotów? - zapytała zdezorientowana. Wtedy Edith poczęstowała ją siarczystym kopniakiem, zwalając ją z dachu. Cieszyła się, że w końcu dojdzie do walki.
Żaba szybko wyratowała się swoją wędką i wylądowała na dachu obok Biedronki.
- Co ty zrobiłaś? - wyszeptał Adrien. - Mogliśmy ją przekonać żeby była po naszej stronie.
- Już miałam jej dość. - Drzewołaz wzruszyła ramionami.
- Dwie ofiary akumy? - spytała Biedronka.
- Myślałam, że to fanka. - odparła Żaba.
- Brawo za przenikliwość! - krzyknęła w jej stronę Drzewołaz, zadowolona, że może jej dopiec.
Taka zdenerwowana jeszcze nie była. Ktoś przeniósł ją do jej własnego świata. W ten brutalny sposób dowiedziała się, że tego świata nienawidzi. A nie znosiła go tylko przez jedną osobę - jej własną postać, którą sama taką stworzyła. Koszmar.
Jej OC posłała jej tylko spojrzenie godne bazyliszka, po czym zwróciła się do swoich towarzyszy:
- Dwie ofiary akumy się jeszcze nie zdarzały. Nie sądziłam, że Władca Ciem ma taką moc.
- Nieważne. - zakomunikowała Biedronka. - Do ataku!
Bohaterowie rzucili się na siebie. Podczas gdy Kot zajął się swoim odpowiednikiem i Biedronką, Edith walczyła z Niebieską Żabą. Bohaterka była Mary Sue - to fakt. Jednak jej zdolność pokonywania przeciwników objawiała się w tym, że jak sama mówiła, znała ich ruchy. A ataku Edith nie potrafiła przewidzieć. Może to wynikało z faktu, że dziewczyna pochodziła z innego wymiaru? A może po prostu dlatego, że nie była ofiarą Władcy Ciem?
Czarny Kot też radził sobie nie najgorzej. Może walczył z odpowiednikami siebie i Biedronki, jednak należy pamiętać, że zostali oni stworzeni mocą Władcy Ciem. Nie dorównywali prawdziwym bohaterom.
Drzewołaz całkiem nieźle wprawiona już w używanie własnej broni, oplotła lassem nogi swojej przeciwniczki. Następnie wykorzystując technikę, której nauczyła się w dojo, znokautowała, skutecznie eliminując Mary Sue z gry. Zabrała swoje lasso, a także przywłaszczyła sobie wędkę - broń swojej OC. Czy miała kłopoty z używaniem jej? Nie. Znajdowała się w świecie swojego fanfiku, a broń, którą trzymała sama wymyśliła. Mogła się poczuć jak bogini. Weirdo powinna lepiej przemyśleć, do którego świata ich wysłać. Chociaż, w sumie, skąd mogła wiedzieć, że autorka jej ulubionego opowiadania i Drzewołaz to ta sama osoba?
Edith dołączyła do Czarnego Kota. Ponieważ on skutecznie odwracał uwagę dwójki bohaterów z tego świata, Drzewołaz wykorzystała okazję by z pomocą wędki wyrwać Biedronce jojo.
Szybko podała je swojemu przyjacielowi. Sama zaś zabrała się do walki z jego odpowiednikiem.
Teraz już poszło z górki. Kot związał Biedronkę jej własną bronią, Drzewołaz mając do dyspozycji wędkę i lasso, jego fikcyjnego odpowiednika.
Edith ściągnęła Czarnemu Kotu pierścień. Pojawił się przed nią Adrien Di Carlo. Tymczasem prawdziwy Kot zdjął Biedronce kolczyki. I wtedy czas stanął w miejscu. Bohaterowie wymiaru Doktor Weirdo przestali się ruszać. Biedronka nie zamieniła się też w zwykłą dziewczynę. Świat wokół nich zaczął się rozpadać, tak jakby był zbudowany z klocków lego. A zaraz przed nimi pojawił się ich prawdziwy przeciwnik.
- Dlaczego nie mogłem zdjąć maski Biedronce? - zapytał Czarny Kot.
- Autorka jeszcze nie ujawniła kim ona naprawdę jest. - odpowiedziała dobrodusznie Doktor Weirdo.
- No tak. - Adrien zasłonił twarz dłonią. - Ale ze mnie debil.
- No chyba nie myślałeś, że serio poznamy jej tożsamość? Byliśmy w świecie mojego fanfiku! - stwierdziła Ed. - A podobno to ja jestem derpem - dodała pod nosem, po czym rzuciła się do walki z ofiarą akumy. Czarny Kot ruszył za nią, gotowy jej pomóc.
Pojedynek nie trwał długo. Ponieważ najgroźniejsza i chyba jedyna broń szalonego naukowca zawiodła, bohaterowie z łatwością go obezwładnili i odebrali zakumiony przedmiot.
Czarny Kot w kilku skokach opuścił wesołe miasteczko. Drzewołaz tymczasem znalazłszy uprzednio, wśród szczątków jakiegoś stoiska z jedzeniem, nieodpakowaną paczkę chipsów, usiadła na ziemi obok związanego złoczyńcy i zajadając przekąskę ze smakiem, czekała na przyjazd policji.
- Nie dąsaj się tak - zwróciła się po chwili do Werido. - To ja tu jestem w najgorszym położeniu. Stworzyłam potwora.
Alya z założonymi rękami i naburmuszona miną siedziała w wagoniku kolejki górskiej. Tak, nadal zwisała głową w dół.
Podczas gdy ona, przeklinała w duchu swe spocone dłonie i grawitację, pozostali pasażerowie rollercoastera z ekscytacją przyglądali się toczącej się niemal pod ich głowami walce.
Blogerka z zawiścią spojrzała na siedzącą przed nią dziewczynę, która "kopiując" jej pomysł, postanowiła całe zajście nagrać.
Dopiero po chwili Césaire zorientowała się, że nie tylko ona wpadła na ten genialny pomysł. Nino który siedział obok niej, również postanowił uwiecznić starcie bohaterów. Chłopak w pełnym skupieniu, by nie wypuścić aparatu z rąk kręcił materiał swego życia.
- Nino, nagrywasz to!? - zapytała uradowana nastolatka.
- Nie strzelam sobie selfie. A na co ci to wygląda?
Gdy Czarnemu Kotu i Niebieskiej Żabie w końcu udało się obezwładnić przeciwnika, kolejka mogła ponownie ruszyć.
Alya z szerokim uśmiechem wyskoczyła z wagonika i rzuciła się swemu chłopakowi w ramiona.
- Dzięki, dzięki, dzięki! - wykrzyknęła. - Dzięki tobie, mam materiał na bloga.
- To taki mały prezent na gwiazdkę - oznajmił chłopak. - Nie mam najmniejszego pojęcia co mógłbym ci dać.
- To jest wręcz idealne! Zgram sobie na... Telefon! Mój telefon! Muszę go znaleźć!
Nie czekając na reakcję swego chłopaka, okularnica ruszyła biegiem na poszukiwanie swej komórki. Po niecałym kwadransie znalazła ją niedaleko budki fotograficznej.
Ze zdumieniem stwierdziła, że mimo upadku z dość dużej wysokości, jej telefonowi nic się nie stało. Mało tego, komórka wciąż nagrywała.
Dziewczyna zatrzymała nagranie z zamiarem przejrzenia go w domu. Kto wie, może udało się jej uchwycić coś ciekawego.
Chyba żadne słowa nie opiszą tego w jakim szoku była gdy ujrzała co takiego skrywa jej film. Césaire po raz kolejny odtworzyła scenę uwiecznioną na swym telefonie.
Edith i Adrien wchodzą do budki fotograficznej, po czym wyłania się z niej Drzewołaz i Czarny Kot, we własnej osobie.
Zmęczona tą cała przygodą Edith zasiadła przed komputerem. Ratowanie Paryża potrafiło wykończyć. Niestety Frasinati miała w tej chwili o wiele poważniejsze problemy, niż przejmowanie się brakiem odpoczynku.
- Będę musiała odmarysuowić tę Mary Sue. - powiedziała zdecydowanie.
- Nareszcie się skapnęłaś, że jest do kitu? - zapytał Zabb.
- Zamknij się Rzekotka! Muszę pomyśleć.
- Zabij ją.
- Oszalałeś?! W fanfikach się nie zabija.
- Czytałem kilka fanfików tych twoich internetowych przyjaciół i tam ciągle kogoś zabijają.
- Czytałeś jakieś chłamy. Ja się nigdy do tego nie posunę.
- Akurat. - skomentowało kwami. Zapadła chwila milczenia. Po krótkim zastanowieniu się, Edith zapytała:
- A kogo fanfiki czytałeś?
- A jakiejś ZawodowejShipperki, Hamburgera, Franak'a i Hakkeriniego.
- A to nic dziwnego. - podsumowała dziewczyna, po czym wróciła do burzy mózgów. Wkrótce ją olśniło. - Wiem! - wykrzyknęła tak, że Zabb aż drygnął.
- Jednak ją zabijesz?
- Lepiej.
- Porwą ją kosmici?
- Rzekotka, nie wymuszaj na mnie spojlerów! - odparła Edith, starając się przybrać wściekły ton. Jednak była na to zbyt szczęśliwa. Z szerokim uśmiechem zabrała się do pisania.

Mistrz kierownicy

Nastał kolejny dzień w Paryżu. To miasto drastycznie się zmieniło od wyjazdu Biedronki. O ile wcześniej pojawienie się super złoczyńcy było tylko przerażającym jednodniowym incydentem, teraz zwiastowało tragedię. Osoba zaakumowana pokonana przez Drzewołaz i Czarnego Kota była izolowana od społeczeństwa. Bohaterowie co prawda mieli sposób na usuwanie skutków działania akum, jak zdradziła Niebieska Żaba w jednym z wywiadów, zajmował się tym tajemniczy mistrz Fu. Jednak nie zmieniało to faktu, że ofiary Władcy Ciem byli oddzielani od rodzin i znajomych w obawie o ich bezpieczeństwo. Podobno przebywali w bezpiecznych warunkach pod ścisłym nadzorem policji, jednak nikt ze zwykłych cywilów nie mógł tego potwierdzić.
Paulina Soler też straciła swoich przyjaciół. Tworzyli genialną internetową ekipę. Pierwsza została zaakumowana Jeanne, zamieniona w Panią Prezes, która przejęła ratusz. Potem nadeszła także kolej na Franceskę i Patricka. Brak kontaktu z nimi strasznie jej doskwierał jednak nie potrafiła zrozumieć jednej rzeczy. Jak oni mogli dać się podejść Władcy Ciem?
Jak tylko ten człowiek zaczął panoszyć się w Paryżu, Paulina postanowiła sobie, że nigdy nie da się mu podejść. Nie rozumiała jak można zamienić się w złoczyńcę z powodu jakiś głupich gołębi czy jakiegoś zoo. Często wymieniała się swoimi poglądami na czacie, lecz jej przyjaciołom ciężko było wypowiadać się na ten temat. Jedno było pewne: wśród nich uchodziła za najrozsądniejszą osobę, najbardziej cierpliwą i zawsze chłodno myślącą. Często nawet żartowali z niej sobie: "Choćby cały Paryż został opętany przez akumy, nasza Paulinka ostanie się jedyna.". W przypadku takich komentarzy, dziewczyna zawsze chętnie przyznawała im rację. Wśród znajomych z realu zawsze uchodziła za spokojną i opanowaną. Wśród znajomych z internetu za zawsze rozsądną. Na florach internetowych udzielała się jako HamburgerUgodzonyJajkiem i pomimo niecodziennego skrótu, to jej wypowiedzi zawsze wyglądały na słowa inteligentnej osoby. I ona to lubiła. Uwielbiała kreować się na taką właśnie rozważną i genialną osobę, którą niekoniecznie była. Często nawet przyłapywała się na myśleniu o tym, dlaczego to ona nie otrzymała tego sławetnego miraculum, które za wszelką cenę chce zdobyć Władca Ciem i które czyni z Biedronki i Czarnego Kota bohatera. Przecież nadawała by się do tego idealnie! Jej chłodny i rozsądny umysł nigdy nie pozwoli jej się poddać złoczyńcy.
Jednak choćby nie wiedzieć jak bardzo starała się być opanowana i ją często dopadały sytuacje stresowe. Choć nie okazywała tego wśród znajomych i w internecie, potrafiła przejmować się takimi głupimi rzeczami jak sprawdzian. Jednak jak dotąd żadna akuma się nią nie zainteresowała, co oznacza, że mimo stresu potrafiła zachowywać chłodny umysł, z czego była niezmiernie dumna.
Tym razem stres był jednak większy niż zazwyczaj. To co się miało dzisiaj stać było jej pierwszym krokiem w dorosłość, pierwszym podjęciem się prawdziwej odpowiedzialności. To co mogła teraz zdobyć mogło zaważyć na reszcie jej życia (a przynajmniej ona tak to odczuwała). Egzamin na prawo jazdy.

Edith wpatrywała się w ekran monitora zszokowana. Właśnie oglądała na Biedroblogu nagranie z pocałunkiem jej i Czarnego Kota! Alya sama jej pisała, że nigdy tego nie opublikuje! Stwierdziła, że gdyby Biedronka to zobaczyła, zniszczyłoby to szansę na LadyNoir! Dlaczego więc to zrobiła?!
Ed: Widziałeś to?!
Plagga: Tak ;_;
Ed: Jak Alya mogła to zrobić! Pisała, że w życiu to nie ujrzy światła dziennego!
Plagga: Mam tylko nadzieje, że Biedronka tego nie zobaczy.
Ed: Zaraz do niej napiszę >(
Zrobię jej niezły wykład złamanego serca shipperki!
I zapytam czemu zmieniła zdanie...
Plagga: Poczekaj
To jeszcze nie jest najgorsze
Spójrz [link]
Ed: Co to?
Plagga: Vlog RetroGirl. Snuje teorie o tym jaką to jesteśmy idealną parą.
Ed: Aż boję się w to wchodzić...
Mimo tego co dziewczyna napisała, postanowiła otworzyć link. Wyświetliło jej się nagranie video, z dziewczyną, która trzymała w rękach dwie maskotki. Jedna przypominała Drzewołaz, druga Czarnego Kota.
- Witajcie! - mówiła vloggerka. - Tu wasza ulubiona "RetroGer"! Dzisiaj, my, fani jednego słusznego shippu CzarnyKot&Drzewołaz, otrzymaliśmy dowód na to, że stał się on kanonem!
- O Boże... - wyszeptała Edith.
- Na ''Biedroblogu'' pojawiło się nagle nagranie pocałunku Drzewołaz i Czarnego Kota! - mówiła RetroGirl. Wtedy na ekranie pojawił się fragment tego nagrania, a konkretnie scena, w której się całowali. Edith oparła się brodą o biurko, odgarniając rękoma włosy z czoła. Miała nadzieję więcej tego nie oglądać. - Do tej pory nie mieliśmy pewności czy coś takiego miało miejsce! - opowiadała nadal dziewczyna, wracając na ekran. - Niektórzy, zarzekali się, że widzieli to wydarzenie, jednak nikt im nie wierzył, gdyż to nie zostało udokumentowane. Teraz okazuje się, że jednak zostało! Nie mam pojęcia, dlaczego autorka ''Biedrobloga'' tak późno zdecydowała się upublicznić to video.
- Może dlatego, że shippowała LadyNoir! - wykrzyknęła Ed do monitora, gwałtownie gestykulując rękami. - Najwidoczniej coś jej się odmieniło!
- Oczywiście niektórzy fani LadyNoir nadal uparcie twierdzą, że to nie miłość. Spekulują, że Drzewołaz straciła wtedy pamięć i musiała uznać Czarnego Kota za swojego chłopaka, dlatego, że właśnie w tej chwili nosił ją na rękach.
- Pewnie tak właśnie było!
- Co za nonsens.
- Jaki nonsens! Sama jesteś nonsens.
- Edith, kłócisz się z komputerem? - zapytał Zabb.
- Spadaj, Rzekotka. Załatwiam tu ważne sprawy.
- Widzę. Krzyczysz na nagranie video.
- Oczywiście - mówiła dalej RetroGirl. - inteligentni ludzie wiedzą jak było naprawdę. Drzewołaz po ataku Zapominajki zapomniała, że razem z Czarnym Kotem mieli ukrywać swój związek przed wścibskimi dziennikarzami.
- Czy ty słyszysz co ona wygaduje?!
- Słyszę. - odparło kwami. - Ale chyba zaraz ogłuchnę, jak będziesz mi się tak drzeć do ucha.
- Dość tego. - oburzyła się Edith wyłączając nagranie. - Piszę do Alyi.
Ed: Alya! Co to miało znaczyć?!
Alya: O czym mówisz?
Ed: O pocałunku Drzewołaz i Kota! Przecież zgodnie uznałyśmy, że wybryk tej pseudo-bohaterki nie może wpłynąć na związek LadyNoir.
Alya: No wiem.
Ale widzisz
Jak by ci to powiedzieć
Uznałam, że jeśli Kot i Drzewołaz mają się ku sobie
To natrętne fanki nie mogą się w to mieszać
Ed: CO?!
ZDRADZIŁAŚ LADYNOIR?!
Alya: Wybacz, że nic ci nie powiedziałam :(
Ed: Dobra... Dobra...
Edith spokojnie...
Mogłaś sobie zdradzić LadyNoir (jedyny słuszny ship)
Ale nie musiałaś upubliczniać tego nagrania!
Alya: Wybacz, ale wydaje mi się, że jednak musiałam
Ed: Dlaczego?!

Alya przygryzła wargę. Powód opublikowania tego video był tylko jeden: pogrzebać szansę na związek Biedronki i Czarnego Kota, tak by wreszcie Adrien dał szansę Marinette. Wiedziała, że naraża się w ten sposób na gniew Edith, ale czuła, że musi zaryzykować. Tylko jak się z tego wytłumaczyć?
Alya: Bo...
Ed: No słucham.
- Uj, kropka nienawiści. - skomentowała Alya. - Już wiem!
Alya: Bo uważam, że świat powinien o tym wiedzieć i się z tym pogodzić.
Ed: Serio? ;_;
Alya: Tak.
Jeśli komuś przeszkadza ten związek, to jego problem.
Czarny Kot i Drzewołaz powinni byś szczęśliwi.
Ed: Łamiesz mi serce ;(
Przecież wszyscy wiedzą, że Czarny Kot buja się w Biedronce! To nagranie pogrzebie między nimi jakiekolwiek szanse!
"Na to właśnie liczę." - pomyślała Alya.
Alya: Jeśli to cię uszczęśliwi, mogę usunąć to nagranie ;)
Ed: Usuń je proszę.

Edith odetchnęła z ulgą.
Ed: Alya usunie nagranie :D
Plagga: Taaa...
Szkoda tylko, że w internecie znajdują się już setki kopi
- O kurka wodna. - powiedziała Edith, łapiąc się za głowę. - Jak ja wyśledzę tych wszystkich plagaciarzy?

Siedziała zdenerwowana w poczekalni. Wkrótce pojawił się jej egzaminator.
- Paulina Soler? - zapytał.
- Ta... tak. - wyjąkała.
- Zapraszam.
Oboje udali się w stronę samochodu egzaminacyjnego. Przygotowanie do jazdy i jazda po łuku wyszła jej bezbłędnie chociaż noga na sprzęgle trzęsła się jakby była z galarety. Wkrótce wyruszyli na miasto. Oczywiście nie obyło się bez małych pomyłek takich jak niepoprawna jazda na rondzie. Jednak były to takie błędy, które dało się poprawić.
Egzamin zbliżał się ku końcowi, wystarczyło tylko wjechać do ośrodka. I tu zaczynały się schody. Wjazd na plac egzaminacyjny znajdował się na zakręcie. Droga skręcała w prawo, zaś Paulina musiała pojechać prosto, aby ukończyć egzamin. Problem polegał na tym, że na zakręcie była bardzo ograniczona widoczność. Nie wiedzieć czemu ale kierowcy upodobali sobie parkowanie przy tej drodze, przez co całkowicie ją zasłaniali. Dziewczyna starała się wyjechać tak by mieć zapewnioną jak najlepszą widoczność i upewnić się, że nic nie jedzie aby bezpiecznie zakończyć egzamin. Problem polegał na tym, że aby zapewnić ją sobie musiała wyjechać na środek drogi. Co za tym idzie - nie mogła upewnić się, że nic nie jedzie nie zastawiając drugiego pasa ruchu. Była w matni. Powoli ruszyła samochodem. Tak się składało, że właśnie z naprzeciwka ktoś jechał. Nie, nie zderzyli się - droga była wąska i oboje jechali powoli. Jednak obecność tego samochodu wystarczyła, by dziewczyna oblała egzamin za wymuszenie pierwszeństwa. W jej oczach zaszkliły się łzy. Założyła okulary przeciwsłoneczne na nos, by nikt tego nie zauważył.
Nie musiała długo czekać, by w jej głowie pojawił się głos wroga Paryża numer jeden.
- Witaj mój Mistrzu Kierownicy. Jestem Władca Ciem.
- Co ty robisz w mojej głowie?
- Posłuchaj mnie uważnie.
- Dlaczego mam cię słuchać?!
- Mogę ci pomóc.
- Nie potrzebuję pomocy.
- Tak ci się tylko wydaje.
- Nie, nie wydaje mi się!
- Słuchaj jak do ciebie mówię! - Władca Ciem odetchną głęboko i mówił dalej: - Dam ci moc dzięki której zdasz swoje uprawnione prawo jazdy. W zamian chcę tylko byś zdobyła dla mnie miraculum Czarnego Kota.
Jakiś głosik rozsądku w jej głowie krzyczał "nie zgadzaj się". Jednak ona wolała dogłębnie przeanalizować sytuację, zanim odmówi.
- To kusząca propozycja.
- Wiem.
- Zawsze marzyłam o prawku.
- Wiem. - odezwał się nieco zirytowany "Pan Ciemności". - Cena jest niewielka. Przecież nie wymagam od ciebie byś dała mi coś co należy do ciebie.
- Taaak... Ale zaraz! Jeśli przegram Kot i Drzewołaz zamkną mnie w tym swoim ośrodku! I będę musiała tam czekać aż do powrotu Biedronki!
- Chwila, chwila. Czemu zaraz stawiasz siebie w przegranej sytuacji? Naprawdę uważasz, że ze swoim geniuszem nie dasz rady jakimś dwóm fajtłapowatym bohaterom?
- Oczywiście, że dam radę! Dałabym radę i samej Biedronce!
- Więc w czym problem?
Paulina przybrała zawzięty wyraz twarzy.
- Zgadzam się, Władco Ciem. - odparła. - Zdam prawo jazdy i zdobędę dla ciebie to miraculum.

Ogromny monster truck podjechał pod ośrodek egzaminacyjny. Dziewczyna siedząca za kółkiem rozejrzała się po placu. Jest! Wypatrzyła go! Chyba chciał rozpocząć kolejny egzamin. Szybko wysiadła z samochodu i ruszyła w jego stronę.
- Wydaje mi się, - zaczęła wciąż idąc mu na przeciw. - że nie może pan rozpocząć kolejnego egzaminu, nie ukończywszy poprzedniego.
Egzaminator spojrzał na nią marszcząc brwi. Chwile się zastanawiał z kim ma do czynienia, a kiedy już się zorientował, odparł:
- Pani już ukończyła egzamin.
Na twarzy dziewczyny pojawił się grymas. Zatrzymała się kilka kroków przed nim.
- Nie wydaje mi się. - wyszeptała. Pstryknęła palcami, a Monster Truck sam do niej podjechał. Złapała egzaminatora za kołnierz, a warto wspomnieć, że moc od Władcy Ciem dodała jej też siły, po czym wrzuciła go samochodu. Sama zajęła miejsce kierowcy i ruszyła z piskiem opon, nie czekając nawet aż jej pasażer zapnie pasy.
Jeździła po dachach, chodnikach, wąskich uliczkach i autostradach, a jej monster truck dostosowywał się do otoczenia tak jak autobus w trzeciej części Harrego Pottera. Sama zapięła pasy w czasie jazdy, zapaliła światła i pamiętała by zatrzymywać się na czerwonym. W jeżdżeniu po ścianach nie widziała jednak nic złego, chciała w ten sposób pokazać, że potrafi sobie poradzić na każdej drodze.
Na twarzy szaleńczy uśmiech, radio na full, ręce na kierownicy i okularki na oczach. Oh, jak ona uwielbiała prowadzić!

Edith przeszukiwała filmiki i wpisy na blogach w internecie. Wszystkie które zawierały nagranie pocałunki jej i Kota, były przez nią zgłaszane jako nadużycie.
Plagga: Ed jaki dajesz powód zgłoszenia?
Ed: Naruszenie praw autorskich.
Plagga: Ale Alya pozwala kopiować jej treści z biedrobloga pod warunkiem podania źródła.
Ed: O to się nie martw
Większość osób nie podaje źródeł
Plagga: No tak, ale Alya usunęła nagranie, to jak udowodnisz zgłoszenie praw autorskich?
Ed: Ale ty masz problem...
Mam do niej napisać, żeby przywróciła filmik?
Plagga: Ale to nic nie zmieni, przecież data dodanie będzie już późniejsza niż tych wszystkich filmów w necie.
Ed: Nie rozkminiaj tylko zgłaszaj.
Tymże zdaniem kończącym rozmowę, Frasinati powróciła do zgłaszania filmików. Jednak nie dane jej było w spokoju pracować, gdyż nów otrzymała wiadomość od Adriena.
Plagga: Ale za bezpodstawne zgłaszanie mogą ci zablokować konto
Ed: ...
Ty to czasem potrafisz mi zepsuć humor.
- Ed, może spojrzałabyś na telewizor? - powiedział Zabb.
- W tej chwili jestem bardzo zajęta. - odparła.
- Ale...
- Nie przeszkadzaj mi, to naprawdę ważne co robię!
Ed: Poza tym, to wcale nie jest bezpodstawne!
Plagga: No niby tak, ale weź to wytłumacz administracji
Ed: Już ja im wytłumaczę.
Tak im wytłumaczę, że zrobię im sprawę w sądzie.
Ty się nie przejmuj tylko zgłaszaj, wszystko co znajdziesz.
Plagga: No przecież ciągle zgłaszam!
Ale ciągle dodają jakieś nowe filmiki.
Ed: No i jaki dajesz powód?
Plagga: Ten co ty
Ed: (y)
- Ed, serio powinnaś zerknąć na ten telewizor! - zawołał Zabb.
- Dobra!
- Na ulicach od kilku godzin szaleje monster truck. - mówiła prezenterka. - Jeździ po chodnikach, dachach, a nawet dwa razy zdobył szczyt wieży Eiffla! Gdzie się podziewają Drzewołaz i Czarny Kot?
- Ups. - wyszeptała Edith.
- No właśnie, UPS! - wrzasnął Zabb. - Co z ciebie za bohaterka?! - kwami zaczęło robić jej kazanie, ale Frasinati przestała go słuchać, zaraz po tym jak powiedział "no".
Ed: Mamy problem
Plagga: Jaki?
Ed: Babcia Klozetowa
Plagga: Świetnie... Sobie znalazł okazję...
Przecież filmiki się same nie pozgłaszają!
Ed: No właśnie!
Dlatego mam pomysł.
Ja pójdę walczyć, a ty będziesz zgłaszał.
Plagga: Nie, zróbmy na odwrót.
Mam dość tego zgłaszania.
Ed: Myślisz, że ja nie? Palce mnie nigdy tak nie bolały, nawet jak napisałam trzy rozdziały mojego fanfiku!
- Edith! - zawołał Zabb.
- No dobra, dobra! Rzekotka skaczemy!

Monser Truck zatrzymał się pod ośrodkiem egzaminacyjnym.
Drzwi otworzyły się a mężczyzna wypadł na chodnik. Od tej jazdy posiwiał.
- Nadal pan uważa, że nie potrafię jeździć? - powiedziała Mistrzyni uśmiechając się.
- Oj potrafi pani, potrafi. - pokiwał gorliwie głową, błagając w myślach by dała mu już spokój.
- Wyśle pan do starostwa zaświadczenie o wynikach mojego egzaminu?
- Wyślę tak wyślę, za dwa tygodnie odbierze pani swoje prawo jazdy. Czy mogę już sobie iść?
W odpowiedzi dziewczyna zatrzasnęła za nim drzwi. Zadowolony szybko uciekł schować sję w toalecie.
Mistrz Kierownicy tymczasem przyglądała się świstkowi papieru, który właśnie dostała. "Paulina Soler Egzamin Pozytywny". Uśmiechnęła się pod nosem. Jedna (i ta najważniejsza, przynajmniej dla niej) misja wykonana. Pora na drugą, mniej ważną. Czas odebrać Czarnemu Kotu miraculum.

Czarny Kot stał wyprostowany wpatrując się w śmigający po ulicach samochód.
- W końcu cię mamy - wysapała Drzewołaz, zjawiając się u boku przyjaciela.
- To jak? Ruszamy?
W odpowiedzi Ed skinęła krótko głową. Bohaterowie zeskoczyli z dachu budynku, lądując twardo na asfalcie.

- Czekałam na was. - powiedziała dziewczyna wysiadając ze swojego monster trucka i opierając się o maskę. - Nie wiedziałam ile jeszcze czasu mam tu robić zamieszanie, żebyście mnie wreszcie znaleźli.
- Jak miło, że jesteśmy dla ciebie tacy ważni. - powiedziała Drzewołaz.
- Oh ty nie. Tylko on mnie interesuje. - sprostowała zaakumowana wskazując Czarnego Kota.
- Auć. - skomentowała Ed, a zaraz potem dodała: - Kocie interesują się tobą szaleni kierowcy.
- Nie jestem szalonym kierowcą tylko Mistrzem Kierownicy!
- Naprawdę? I tak będę ci mówić Szalony Kierowca.
Zaakumowana zacisnęła pięści. Jednak po chwili je rozluźniła i uśmiechnęła się.
- W takim razie ja będę cię nazywać Niebieską Żabą.
- A! - Drzewołaz złapała się za serce. - Jesteś okrutna!
Czarny Kot przypatrywał się tej potyczce słownej z zaciekawieniem, nie śmiąc się wtrącać. Jednak oprócz niego, ktoś jeszcze to obserwował i jemu nie było do śmiechu.
„Przestań się z nimi droczyć.” - usłyszała w swojej głowie Mistrzyni, głos Władcy Ciem. - „Odbierz mu wreszcie to miraculum.”
Dziewczyna zadarła wysoko głowę i zwróciła się do Czarnego Kota.
- Oddaj mi swoje miraculum, a rozstaniemy się w pokoju.
- Chyba sobie kpisz. - odezwał się wreszcie chłopak.
- Jeśli chcesz miraculum będziesz musiała nas pokonać! - wykrzyknęła Drzewołaz.
- Ciebie to nie dotyczy. - powiedziała zaakumowana. - Wycofaj się póki masz czas.
- Ani mi się śni! - wykrzyknęła Edith ruszając na antagonistkę dzierżąc w dłoni lasso i krzycząc przy tym „ATAK!”.
Nie spodziewała się jednak, że kiedy zarzuci na wroga swoją broń, ta tak po prostu złapie linę jakby nie robiło to na niej wrażenia. Na chwilę bohaterkę zamurowało. Jednak szybko się opamiętała i pociągnęła za lasso. Mistrzyni Kierownicy jednak wcale nie zamierzała go puścić. Tą część sznurka, którą miała do dyspozycji owinęła wokół koła swojego Monster Trucka. Samochód odpalił na wstecznym i zwalił Drzewołaz z nóg, wyrywając jej przy okazji broń z ręki.
- To by chyba było tyle z twojej strony? - powiedziała szykując się do oddania ciosu, kiedy bohaterka usiłowała wstać. Jednak zanim zdążyła ją zaatakować, kij Czarnego Kota uderzył ją w brzuch odrzucając ją daleko od przyjaciółki. Mistrzyni Kierownicy podniosła się z grymasem, trzymając się za brzuch. Podjechał do niej jej Monster Truck, a ona odwiązała lasso z opony.
Czarny Kot pomógł tymczasem Drzewołaz wstać.
- Ona sobie przywłaszczyła moją broń! - powiedziała wściekła Edith.
- Spokojnie. Odbierzesz jej ją. Nie takim przeciwnościom losu stawialiśmy czoła. Nie pokona nas jakiś byle Mistrz Kierownicy.
- Masz rację. - bohaterka uśmiechnęła się. - Tylko na tyle cię stać? - wykrzyknęła. - Bo dla nas to była dopiero rozgrzewka.
Mistrz Kierownicy wyszczerzyła zęby.
- Dla mnie też.

Alya nie bacząc na mieszkańców kamienicy, weszła na ich balkon. Przed wezwaniem policji powstrzymała ich nastoletnia córka, która była fanką Biedrobloga. Poza tym Alya obiecała jej, że za użyczenie balkonu będzie mogła wystąpić w nagraniu video, które właśnie transmituje.
Tak się składało, że z balkonu kamienicy, na którym właśnie się znajdowała, były najlepsze widoki na ulice, na której właśnie skrzyżowały się drogi Mistrza Kierownicy z Czarnym Kotem i Drzewołaz.
- Witajcie, tu wasza ulubiona blogerka Alya! - przywitała się do telefonu. - Właśnie, wraz z Rosą - skierowała kamerkę na nastolatkę, która szeroko uśmiechnięta pomachała do widzów. - transmituję, na żywo, walkę naszych bohaterów z Mistrzynią Kierownicy!

Trudno opisać słowami bitwę bohaterów ze złoczyńcą, takie rzeczy lepiej oglądać.
Drzewołaz i Czarny Kot wymieniali się ciosami i kopniakami z Mistrzynią Kierownicy. Czarny Kot odebrał kobiecie lasso i zwrócił je przyjaciółce, jednak to nie umniejszyło szans zaakumowanej. Co jakiś czas dziewczyna napuszczała na bohaterów swojego Monster Trucka. I choć miała do dyspozycji takie auto, nie mogła nie zauważyć, że w staraniach o zdobycie miraculum wcale nie posuwa się do przodu, a wręcz przeciwnie - przegrywa.
Miała już tego serdecznie dość. Ta walka nie tak miała wyglądać! To ona jest tu przedstawicielką ludzi inteligentnych, to ona ma tu chłodny umysł! Niech go wreszcie użyje i przeanalizuje całą sytuację.
Odparła atak Czarnego Kota i wskoczyła na maskę swojego samochodu.
"Szybko, myśl!" - wykrzyknęła w swojej głowie. - "Mają przewagę liczebną, trzeba to zmienić."
Drzewołaz szykowała się do zarzucenia swojego lassa na Mistrza Kierownicy, kiedy antagonistka wykrzyknęła:
- I tak mnie nie pokonacie!
- Czyżby? Mamy przewagę! - odparła Żaba.
Wtedy silniki wszystkich samochodów na okolicznych parkingach zostały uruchomione.
- Musiałaś to mówić? - zapytał Kot.
Mistrzyni Kierownicy uśmiechnęła się.
- Jak widzisz mam jeszcze parę asów w rękawie. - uśmiechnęła się do Drzewołaz. Skierowała swoją rękę ku niej i Czarnemu Kotu, a wtedy wszystkie samochody ruszyły w ich stronę.
Bohaterowie zgrabnie zaczęli unikać rozjechania przez samochody. Jednak antagonistce nie zależało na tym by zostawić po nich placek na asfalcie. Chciała ich rozdzielić. Im dalej od Czarnego Kota będzie Drzewołaz tym większe będzie miała z nim szanse. A jakby udało jej się przygwoździć bohatera między samochodami, nie musiałaby z nim nawet walczyć, po prostu ściągnęła by mu pierścień z palca.
"Brawo, Mistrzu Kierownicy." - usłyszała głos Władcy Ciem. - "Widzę, że wybrałem odpowiednią osobę na swojego słu... pomocnika."
Mistrzyni wyszczerzyła zęby. Była już tak blisko zwycięstwa.
Jednak najwyraźniej ani ona, ani Władca Ciem, nie rozumieli, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca.

- Czarny Kocie, gdzie jesteś?! - wykrzyknęła Edith gubiąc się na ulicy pełnej samochodów.
Na szczęście nie była na tyle daleko, żeby Adrien jej nie usłyszał. Chłopak rozejrzał się dookoła orientując się, że antagonistka zapędziła go w pułapkę. Dziewczyna wykorzystała wszystkie samochody stojące na ulicy. Zniszczy je, to dziewczyna zostanie odcięta od rzeczy, które może wykorzystać jako broń.
Chyba najwyższy czas by użyć swoich mocy.
- Kotaklizm! - wykrzyknął dotykając maski najbliższego samochodu.
Jeśli ktoś do tej pory nie zdawał sobie sprawy z tego jak silna była moc destrukcji Czarnego Kota, mógł się przekonać o tym właśnie teraz. Jednym dotknięciem Kot zniszczył wszystkie samochody, którymi sterowała Mistrzyni Kierownicy, łącznie z jej monster truckiem.
- Nie! - wrzasnęła antagonistka.
- Drzewołaz, kończymy zabawę! - powiedział do przyjaciółki. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Musimy zabrać jej okulary! - zakomunikowała.
- Po moim trupie! - wrzasnęła Mistrzyni Kierownicy. - Znaczy, trochę wyolbrzymiam, no bo nie będę umierać dla okularów. - machnęła ręką. - Ale i tak wam ich nie oddam!
Drzewołaz i Czarny Kot zgodnie na nią ruszyli.
- Poskromienie! - wrzasnęła dziewczyna.
- Chciałabyś. - wysyczała antagonistka zdejmując z siebie czarny płaszcz. Rzuciła go prosto w stronę Drzewołaz, a ta próbując się osłonić, zmarnowała swoją moc na poskramianie płaszcza.
Jednak to jeszcze nie był koniec walki. Może i Mistrzyni nie została poskromiona, ale to nie przeszkodziło Kotu strącić jej okularów z twarzy. Szybko złapał je za jeden zausznik, zaakumowana chwyciła drugi. Żadne z nich nie zamierzało puścić.
Dziewczyna przy okazji usiłowała dostać się do pierścienia Kota, jednak wkrótce oplotło ją lasso Drzewołaz. Bohaterka używając całej siły odciągnęła ją od Kota. Jedyne co ich w tej chwili łączyło to to, że oboje trzymali zaakumowane okulary.

Mistrzyni Kierownicy zaczęła szybko analizować sytuację. Nie dostanie pierścienia Kota, Drzewołaz ją odciągnęła. Chłopak zabierze zaraz jej okulary. W okolicy żadnego samochodu.
Jeśli pozbawią ją tego przedmiotu, straci dostęp do swoich mocy. Będzie zamknięta w jakimś ośrodku, a świat zapomni o Mistrzu Kierownicy.
Nie! Nie godziła się na to. Musi być inne rozwiązanie.
Wtedy w jej głowie pojawił się obraz pierwszego ataku Władcy Ciem na Paryż. Biedronka nie oczyściła akumy, przez co powstała ogromna armia podobnych do zaakumowanego. A tak się składało, że teraz czerwonej bohaterki tu nie ma. Gdyby wypuściła akumę, nikt by jej nie oczyścił. Co prawda zniknęła by na jakiś czas, zamieniając się z powrotem w nudną Soler, ale jak już by powróciła to z armią Mistrzów Kierownicy na jej usługach!
Szybko przekręciła nadgarstek, łamiąc przy tym okulary na pół.

Akuma poszybowała ku słońcu, Czarny Kot i Drzewołaz wpatrywali się w nią przerażeni, podczas gdy na twarzy antagonistki można było dostrzec szeroki uśmiech. Dziewczyna przyglądała się jeszcze przez chwilę motylowi, a po czym padła na kolanach na asfalt zamieniając się z powrotem w Paulinę Soler.
- Masz siatkę na motyle? - zawołał przerażony Kot.
- Skąd ja ci wezmę siatkę na motyle?! - odparła Drzewołaz.
Jednak ich problem rozwiązał się szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
W jednej chwili powietrze przeszył świst, a Akuma zniknęła.
- Do widzenia mały motylu. - Zgromadzeni prędko odwrócili głowę w kierunku z którego dobiegł ich głos, bez wątpienia był to głos Biedronki.
Bohaterka stała kilka metrów od nich obserwując odlatującego motyla. W dłoni ściskała swe magiczne jojo, a na jej twarzy widniał promienny uśmiech.
Dar Biedronki natychmiast uprzątną szkody wyrządzone podczas walki z Mistrzem Kierownicy.

Paulina Soler przyglądała się temu zamieszaniu z przerażeniem. Ludzie zebrani byli w oknach i na obu końcach ulicy. A co ona robiła w samym centrum?
Złapała się za głowę.
Zauważyła, że w kieszeni ma jakiś świstek papieru.
"Egzamin zdany pozytywnie."
Tak, wygląda na to, że padła ofiarą Władcy Ciem. Przynajmniej wynikły z tego jakieś plusy.
Szybko podjęła z ulicy swoje okulary przeciwsłoneczne (także naprawione mocą Biedronki) i uciekła w stronę tłumu, wykorzystując fakt, że wszystkie oczy zwrócone są ku dawno nieobecnej bohaterce.

Tymczasem Drzewołaz stała lekko skamieniała wpatrując się w ten cieszący oczy obrazek. Uśmiechnęła się delikatnie. Ukochana bohaterka Paryża, nareszcie powróciła! Akumy zostaną oczyszczone, a ludzie powrócą do swych domów i rodzin!
Ale to oznacz też, że ona, Drzewołaz, nie jest już nikomu do niczego potrzebna.
Gdy tylko dziewczyna zdała sobie z tego sprawę, jej uśmiech się rozpłynął.

Czarny Kot w mgnieniu oka rozpromienił się i wręcz rzucił się ku czerwonoczarnej postaci by ją uściskać. Drogę jednak zagrodzili mu liczni paparazzi, którzy, zaczęli obdarowywać Biedronkę błyskami fleszów po oczach i zadawać jej pytania typu "Gdzie byłaś jak cię nie było?", "Kiedy akumy zostaną oczyszczone a ludzie wrócą z ośrodków?".
Czarny Kot wciąż usiłował się przecisnąć przez tłum, jednak po kilku próbach zrezygnował. Rozejrzał się dookoła zastanawiając się, czy z góry jakoś nie porwać Biedronki, jednak zamiast tego zauważył oddalającą się postać - Drzewołaz.

- Drzewołaz zaczekaj! - wykrzyknął Czarny Kot, podążając za zamaskowaną.
Dziewczyna zatrzymała się na jednym z dachów i odwrócił ku zmierzającemu do niej przyjacielowi. Kilka sekund później Adrien z szerokim uśmiechem na ustach, stał naprzeciw brązowowłosej.
- Co tak czmychłaś bez pożegnania?
- Nie chciałam psuć klimatu. Biedronka wróciła i wszyscy są w euforii, a ja pewnie znów bym coś zaderpiła.
- Takiej euforii nawet ty byś nie popsuła. Lepiej powiedz mi co cię gryzie? Nagle zmarkotniałaś.
- Nic po prostu... - Ed westchnęła i spojrzała przyjacielowi w oczy. - Biedronka wróciła.
Dopiero po chwili Adrien zrozumiał o co chodzi Niebieskiej Żabie.
- Och, no tak... Zapomniałem - mruknął marszcząc brwi. - Wiesz jeśli chcesz, możesz...
- Nie, obiecałam Rzekotce, że to tylko na czas jej nieobecności.
- Więc to koniec? Naszej współpracy?
Ed nie odpowiedziała, Adrienowi jednak to wystarczyło. Ta cisza, mówiła wszystko.
- Będę tęsknił - odezwał się chłopak przytulając Niebieską.
- Ja też, głównie za tym, że mogę chodzić po ścianach, ale za tobą też.
- Dzięki - odparł rozbawiony Agreste. - Mam nadzieję, że kontakt mimo wszystko nam się nie urwie.
- Raczej wątpię, będę do ciebie regularnie wydzwaniać. Znaczy nie ja, tylko Rzekotka i nie do ciebie tylko do Plagga, ale z mojego telefonu, więc się liczy.
- No i pewnie jeszcze nie raz zgubisz Rzekotkę.
- Zapewne - przyznała Frasinati. - Mam nadzieję, że uda ci się w końcu podbić serce Biedronki. Teraz gdy wróciła, nie masz już wymówki, więc zepnij dupę i ogarnij się chłopie, bo chcę by choć jedno moje OTP stało się kanonem.
- Choć jedno? Czy OTP nie jest tylko jedno?
- Za krótko siedzisz w fandomie by to pojąć.
Adrien zaśmiał się ponownie.
- Do zobaczenia Niebieska Żabko - szepnął jej do ucha i pocałował w czoło.
Miał właśnie odwrócić się i odejść, gdy dostrzegł na twarzy Ed znajomy grymas. Znał ją na tyle dobrze, że bez problemu go rozszyfrował. Dziewczyna chciała mu coś powiedzieć.
- Czy jest coś jeszcze co chciałabyś mi powiedzieć? - zapytał, choć znał odpowiedź.
- Ja... - zaczęła Frasinati.
Dziewczyna zacisnęła pięści z determinacją. Powinna mu to powiedzieć, jeśli nie teraz to kiedy?
- Wiesz kocie, nigdy ci tego nie mówiłam, bo bałam się twojej reakcji, ale... - Drzewołaz głęboko odetchnęła, po czym wyrzuciła z siebie jednym tchem: - głupio wyglądasz z tym dzwoneczkiem.

Witaj na czacie Biedrobloga!
HamburgerUgodzonyJajkiem: .
.

gsagaaaagagehyufuaw
:<
ZawodowaShipperka dołączyła do czatu!
ZawodowaShipperka: Hej! <3 br="">HamburgerUgodzonyJajkiem: Hejo <3 br="">Tak tęskniłam!
ZawodowaShipperka: Ja też <3 br="">Znaczy się
Ja nie
Bo wiesz, byłam pod wpływem akumy
I raczej wątpię żebym wtedy myślała o tobie
Wybacz ;(
HamburgerUgodzonyJajkiem: Najważniejsze, że wróciłaś :D
Tak tu nudno i pusto było
ZawodowaShipperka: Wiem
Właśnie obczajam wpisy na biedroblogu
Patrick i Francesca też byli zaakumowani
O jakiś nowy wpis! :D
HamburgerUgodzonyJajkiem: Onie;_;
ZawodowaShipperka: No co ja widzę xDD
HamburgerUgodzonyJajkiem: Ćśś
ZawodowaShipperka: To takie piękne <3 br="">Panna Święta Cierpliwość straciła cierpliwość? xDD
HamburgerUgodzonyJajkiem: Skończ.
ZawodowaShipperka: Uuu, kropka nienawiści xD
Hakkerini dołączył do czatu!
Hakkerini: Witajcie moje miłe <3 br="">HamburgerUgodzonyJajkiem: Heej ^^
ZawodowaShipperka: Hejka :D
Pati,
Zgadnij kogo zaakumili xD
Hakkerini: Ciebie?
ZawodowaShipperka: To też, ale o kogoś innego mi chodziło
HamburgerUgodzonyJajkiem: Jeju...
ZawodowaShipperka: >)
Hakkerini: Francesce
ZawodowaShipperka: Tak, ją też
Ale serio, miałam na myśli kogoś innego
Hakkerini: To pewnie chodziło ci o mnie xD
ZawodowaShipperka: Nie =]
Hakkerini: No nie mów, że zaakumował osobę o nicku z niepochlebnym skrótowcem?
ZawodowaShipperka: Tak XD
Hakkerini: No co ty? xD
ZawodowaShipperka: No, tak XD
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: XD
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: XD
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: XD
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: XD
HamburgerUgodzonyJajkiem: Wielkie mi rzeczy
Was też zaakumował
ZawodowaShipperka: Tak, ale to nie my pisaliśmy
"Mnie nigdy nie zaakumuje"
"Ale idioci z tych zaakumowanych"
Hakkerini: XD
HamburgerUgodzonyJajkiem: Dobra, dobra, odpuść sobie
ZawodowaShipperka: Właśnie oglądam filmik z twojej walki z Kotem i Żabką
HamburgerUgodzonyJajkiem: O nie ;_;
ZawodowaShipperka: O tak =]
FranaK dołączyła do czatu!
HamburgerUgodzonyJajkiem: Heej :D
No nareszcie :D
FranaK: olo
Sorry, że tak późno
Spałam
Hakkerini: Hej, moja miła <3 br="">ZawodowaShipperka: Hejka :D
Zgadnij kogo zaakumowali :D
HamburgerUgodzonyJajkiem: Ta znowu zaczyna...
FranaK: Burgera
ZawodowaShipperka: Bingo :D
FranaK: Właśnie oglądam
Fajnie wyglądałaś
HamburgerUgodzonyJajkiem: Skończcie -_-
ZawodowaShipperka: Ale serio fajnie wyglądałaś :D
HamburgerUgodzonyJajkiem: Eh...
ale przynajmniej
ta akumizacja ma swoje plusy
bo
ZDAŁAM PRAWKO!
ZawodowaShipperka: Brawo :D
Gratki <3 br="">FranaK: Gratki :D
Hakkerini: Gratki <3 br="">HamburgerUgodzonyJajkiem: Dzięki <3 br="">nie ma to jak zastraszać egzaminatora xD
FranaK: xD
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: XD
Ej ale serio
Czadowo wyglądałaś
I fajnie walczyłaś, zobacz sobie [link]
HamburgerUgodzonyJajkiem: Nom, całkiem całkiem
Byłam bliższa pokonania Czarnego Kota i Drzewołaz niż ktokolwiek inny B)
FranaK: Tak, tak
Tak czy siak, dałaś się zaakumować
Hakkerini: XD
ZawodowaShipperka: Ooo! <3 br="">Ja też wyglądałam super jako pani prezes <3 br="">Ooo, byliście ze mną w ratuszu <3 br="">FranaK: Tak
Ściągnęłaś nas tam siłą
ZawodowaShipperka: Wy też super wyglądaliście <3 br="">Kurcze, serio uwielbiam swój wygląd jako Pani Prezes <3 br="">Chyba zrobię sobie screena i ustawie jako avatar
HamburgerUgodzonyJajkiem: Fakt
Władca Ciem wymyśla całkiem fajne kreacje
ZawodowaShipperka: No nie? <3 br="">Mógłby być projektantem mody!
Kupowałabym jego projekty :D

Dzieje Plaggi i Ed

Alya siedziała na łóżku przyciskając do piersi poduszkę i wpatrując się w leżący przed nią telefon.
"No dalej Alya, zrób to!" dopingowała się w duchu. "Nie możesz przerwać misji w połowie!"
Nastolatka wzięła kilka głębszych wdechów i sięgnęła po komórkę.
Dziesięć minut temu wróciła ze spaceru ze swoją najlepszą internetową przyjaciółką Edith. Podczas tego spotkania, pod pretekstem wykonania pilnego telefonu, pożyczyła jej komórkę. Z tym jednak, że już jej potem nie oddała, a Edith przez swe roztargnienie, kompletnie o niej zapomniała.
Cel Alyi był jasny, chciała się dowiedzieć co tak naprawdę łączy Ed i Adriena, gdyż od kiedy dowiedziała się, że to oni są Drzewołaz i Czarnym Kotem, bała się że jest to coś więcej niż przyjaźń. Zasadniczo wcześniej też się tego bała, tyle że teraz jej obawy się pogłębiły.
W tym celu postanowiła prześledzić zapis ich prywatnych rozmów, a tak się składa, że Ed miała je wszystkie w swoim telefonie.
Césaire nie wierzyła, że była w stanie posunąć się aż do czegoś takiego. Ale skoro już ''ukradła'' - choć ukradła to złe słowo, no bo kiedyś go odda. A więc skoro już ''pożyczyła'' - tak brzmi zdecydowanie lepiej - komórkę Ed, czemu nie ma posunąć się o krok dalej? W końcu czego się nie robi z przyjaźni.
Nastolatka przełknęła ślinę, po czym odblokowała telefon. Jej oczom ukazało się zdjęcie małego, niebieskiego stworka z frytką w buzi.
- Jej, co to? - powiedziała Alya, po czym wzruszyła ramionami. - A w sumie dobrze, że nie ma na tapecie swojego selfie z Czarnym Kotem. Wtedy bym chyba padła na zawał.
Następnie dotknęła na ekranie ikonkę w kształcie koperty.
Początkowo wśród wielu konwersacji z przeróżnymi osobami, takimi jak "Trener also Wujaszek", "Fu", "Brat mojego wujka", "Siostra kwami", "Babunia" czy "Jełop", nie była w stanie znaleźć tej która mogła należeć do Ed i Adriena. W końcu jednak dostrzegła znajomy nick "Plagga".
- To musi być on - powiedziała sama do siebie, po czym weszła w zapis rozmów.
Trochę to trwało nim przewinęła do początku, dość dużo ze sobą pisali, co dla Alyi było dość niepokojącym znakiem, wolała jednak mieć stuprocentową pewność. Przeszła więc do czytania.

Plagga: Cześć!
Ed: Czemu do mnie piszesz? Widzieliśmy się 10 minut temu.
Plagga: Sprawdzam, czy dałaś mi dobry numer.
Ed: Dlaczego miałabym podać zły? Znam go na pamięć.
Plagga: Wiesz, że niby zgrywasz niedostępną.
Ed: Jestem onilne całe życie.
Plagga: Co za ulga, jak mi nie wyjdzie z Biedronką, to się do ciebie zgłoszę.
Ed: O czym ty mówisz?
Plagga: A o czym TY mówisz?
A tak w ogóle, znów zostawiłaś u mnie swoje Kwami.
Ed: Szlak! Powiedz mu, że będę za 20 minut. Stoję w kolejce w Macu.
Plagga: Spoko.
Każe kupić sobie frytki w zamian za porzucenie.
Ed: Zapytaj jakie.
Plagga: Mówi, że kręcone.
Ed: Nie mają tu kręconych. Już od dwóch lat ich nie sprzedają!
Plagga: Mówi, że wie i dlatego je chce.
Ed: Co za...
Plagga: Ej! Ja tu tylko przekazuję.

"Kwami? Może właśnie to jest tym tajemniczym stworkiem ze zdjęcia." przyszło Alyi do głowy. "Dziwne, że Ed nic mi o nim nie powiedziała. Może ma być tajemnicą? Może ma coś wspólnego z przemianą w bohatera? Ale w takim razie czemu ustawiła go sobie na tapetę na telefonie?"

Plagga: Co tam?
Ed: Jestem załamana.
Plagga: Czym?
Ed: Chłopak którego kochałam ma inną.
Plagga: O
Przykro mi
Ed: Mi też
Plagga: Nie wiedziałem, że miałaś kogoś na oku
Ed: Kogoś na oku?
Ja go kochałam!
Serce chciałam mu oddać
Plagga: Cham
Mogę go potraktować kataklizmem
Ed: Mieszka trochę daleko
Plagga: Gdzie?
Ed: W Anglii
Plagga: Faktycznie
Ale to nie tak źle
Jak się nazywa? Znajdę go.
Ed: Ron Weasley
Plagga: ...
Ed: A ON WYBRAŁ HERMIONĘ!
Plagga: Jesteś beznadziejna
Ed: No chyba ty
Panie BiedronkaMnieNieKochaIUmręSam

Ed: HEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJ!
OPOWIEM CI COŚ TOTALNIE SUPER I AWWW! <3333
Plagga: Hej!
Co?
Aż mnie dreszcze przeszły ;;
Ed: Słuchaj
Oglądam swój serial
Plagga: Masz na myśli kreskówki?
Ed: Tak, cicho
Tak, czy inaczej
Oglądam
I oglądam
I oglądam
Plagga: I oglądasz
Ed: I oglądam
I w końcu nadchodzi ten moment
On do niej podchodzi
Wiele ładny wiatr
I MÓWI ŻE JĄ KOCHA
A ONA POWIEDZIAŁA, ŻE JEGO TEŻ!!!!!!
Plagga: O
Gratuluję
Chyba
To dobrze, tak?
Ed: TAK BO TO MOJE OTP! <3333333333333333
Plagga: Weź znajdź sobie faceta w rzeczywistości XD
Ed: A na co mi?
Wiesz, gdybym miała faceta, to musiałabym poświęcać mu czas
A i tak mam zawalony grafik przez pisanie bloga i oglądanie kreskówek
Plagga: I ratowaniem Paryża
Ed: Też
Więc sam widzisz
Zero czasu dla siebie ;;
Plagga: W sumie
Nawet rozumiem
A nie dołuje cię oglądanie szczęśliwych par na ekranie gdy ty masz tylko Rzekotkę przy sobie?
Ed: No coś ty
Patrzenie na moje OTP daje mi szczęście <3
A tego szczęścia nie da mi żaden facet
ŻADEN.

Ed: Obiecałam, że wyślę ci to zdjęcie, ale jest beznadziejne.
Plagga: Nie gadaj, wysyłaj. Na pewno wyszłaś świetnie.
Ed: Ja tak, ale ty...
Plagga: Co ja?
Ed: Zresztą skoro chcesz.

★Ed wysyła zdjęcie★

Plagga: Wyglądam jakby pół mojej twarzy doznało nagłego paraliżu, a drugie pół postanowiło obśmiać tą pierwszą połowę.
Ed: Dla mnie to wygląda jakby pragnienie kichnięcia, mierzyło się z obawą, że gdy to zrobisz narobisz w gacie.
Plagga: A nie możesz mi wysłać jakiegoś innego? Przecież chyba ze sto ich zrobiliśmy.
Ed: To jest najlepsze z tej setki.
Plagga: Chyba nie chcę oglądać reszty.
Ed: Widzisz, a ja musiałam. Nie mam pojęcia jakim cudem tak dobrze wychodzisz na tych wszystkich plakatach, skoro zwykłego selfie nie możesz sobie zrobić.

Plagga: Ed
Ed: Ja
Plagga: Mam rozkminę
Bo wiesz
Mistrz Fu dawał wszystkim ich miracula, nie?
Ed: No tak
Plagga: Więc Joannie D'Art też dał?
Ed: ...
Ty
Dobre
Nie wiem
Ale to by znaczyło, że mistrz jest nieśmiertelny!
Plagga: Do tego akurat doszedłem
Ale słuchaj
Może jeżeli będziemy najlepszymi bohaterami jakich widział
I przebijemy Joasie
To podzieli się z nami nieśmiertelnością :"D
Ed: EJJJ
To by oznaczało
Nieskończoną ilość czasu na pisanie fanfików! <3
Plagga: Też <3
Ed: I wtedy na pewno skończyłabym swoją serię
Pakuj się kotku, idziemy pogadać z mistrzuniem!

"Idiotyczny pomysł. Przecież człowiek nie może być nieśmiertelny. Mam coraz większe wrażenie, że oni nie są do końca poczytalni."

Plagga: Jak się czujesz?
Ed.
No odpisz.
Ed: Jest ok.
Plagga: Na pewno? Wszystko gra?
Ogromie się przestraszyłem, gdy tylko się o tym dowiedziałem.
Ed: Jasne, jest okej. Nic mi nie jest. Dojdę do siebie.
Boli tylko troszkę.
Plagga: Jej, serio bardzo mi przykro.
Przepraszam, że nie mogę być w tej chwili z tobą.
Ed: Nie ma sprawy Adrien.
Jest przy mnie Rzekotka. On najlepiej rozumie co teraz czuję. Cierpi ze mną.
Plagga: Naprawdę niewiarygodne, że zdjęli "A ja paczę" z ekranów, przecież to był całkiem niezły serial.
Ed: NO WIEM!

Alyę na chwilę zamurowało. Po czym bez zbędnych przemyśleń, przeszła do kolejnej rozmowy.

Ed: To była świetna akcja! Teraz muszą nam postawić pomnik!
Plagga: Ja już jeden mam B)
Ed: ... Utop się.

Plagga: Zabb?
Ed: Plagg?
Plagga: Zabb!
Ed: Plagg!
Co tam? Jak, życie u młodego super herosa?
Plagga: Utknął w kiblu. Podprowadziłem mu papier więc prędko z niego nie wyjdzie.
Ed: Mistrzu strategi!
Plagga: A tam?
Ed: Ed pisze bloga, więc mam jej nie przeszkadzać, więc dała mi komórkę żebym jej nie
przeszkadzał, więc jej nie przeszkadzam.
Plagga: Wiesz co ci powiem Zabb? Znalazłem sobie nowe hobby.
Ed: Poza zabieraniem papieru dla Czarny Kot?
Plagga: Tak, i zacznij w końcu odmieniać końcówki.
Ed: Nie mów mi jak mam żyć!
To jakie hobby sobie znalazłeś?
Plagg?
Plagg?
No nie gniewaj się.
Plagga: Nie gniewam się.
Ukrywam się.
Ed: Adrien wyszedł z toalety?
Plagga: Tak.

Ed: Adrien, czy jest u ciebie Rzekotka?
Plagga: Tak.
Trochę często go gubisz.

Ed: Dzień dobry <3
Plagga: Dzień dobry?
Jest 15
Ed: Serio?
No patrz
A ja dopiero wstałam
Plagga: O której ty poszłaś spać?
Ed: Po 4
Plagga: Co robiłaś przez całą noc?
Ed: Znalazłam forum gdzie piszą ludzie którzy chcą adoptować dziecko
Plagga: Co
Ed: I dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy!
Wiesz, że trzeba zdać testy psychologiczne żeby się w ogóle zakwalifikować?
Plagga: Przynajmniej wiemy już, że ty dziecka nie zaadoptujesz
Ed: Dzwonił twój ojciec
Plagga: Poważnie?
Co chciał?
Ed: Mówił, że zostałeś adoptowany
Plagga: Hę?
Ed: I że masz się pakować, bo już na ciebie czeka nowa rodzina
Plagga: Ha ha
Stare memy
Ed: Gdybyś był moim synem, to nawet nie bawiłabym się w szukanie ci nowych rodziców, tylko po prostu wyrzuciła do szpitala
Plagga: Ale to już zabolało.

Plagga: Ed, masz coś nowego do akum?
Ed: Nie
Oglądam Lucky Luke'a
Obejrzałam wszystkie odcinki z nim bez koszulki :3
Mój nowy crush <3
Plagga: Serio znajdź sobie faceta...

Ed: .
.
.
.
Plagga: Co kropkujesz?
Ed: Sprawdzam czy telefon działa.
hb vhvnvb
njnvr
nr
rnifr
Babcia Klozetowa
cokolwiek
lipa
em em em!
Plagga: Nie spamuj!
Ed: Nudzi mi się, nie mam co robić, więc ci spamię :)
Plagga: Idź spamuj komuś innemu.
Ed: Nie :)
Nie :)
Nie :)
Nie :)
Nie :>
Nie :> Zostałeś wybrany na ofiarę Ed-spamerki :>

Plagga: Chyba znalazłem nam nową miejscówkę.
Ed: Co ci się nie podoba w starej?
Plagga: To że gołębie srają mi na głowę. Wracając, w 19 dzielnicy jest opuszczona fabryka papieru.
Ed: O wiem gdzie! To niedaleko mnie.
Plagga: Tam jest genialnie, klimatyczne miejsce. Trochę bałagan, ale ogarnąłem jedno pomieszczenie, wypsikałem perfumami więc już nie czuć zdechłych szczurów. Wstawiłem nam też fotele i nasze radyjko. Także, wieczorem tam się spotykamy.
Ed: Ty wiesz, że to dziś wyburzają?

Ed: Leżałam w łóżku i strasznie chciało mi się pić, ale równie strasznie nie chciało mi się wstawać. Wpadłam więc wtedy na strasznie dobry pomysł. Urządzenie które ściąga z powietrza parę wodną i zamienia ją w wodę.
Plagga: Dzięki swemu lenistwu wpadasz na genialne pomysły.
Ed: Dokładnie! A powiem ci, że jestem bardzo leniwa. Któregoś dnia, zostanę milionerką.
Plagga: Ja już jestem BD

Plagga: Ed!
Wiesz co?!
Rozmawiałem z tym HamburgeremUgodzonymJajkiem (skrót tego nicku mówi sam za siebie)
Wiesz co ona chce zrobić?!
ZABIĆ CZARNEGO KOTA W SWOIM OPKU!
Ed: Co?!
Jak ona śmie?!
Czarny Kot to moja ulubiona postać!
Plagga: Ooo <3 Naprawdę? <3
Ed: Tak <3 Uwielbiam go jako takiego
Biednego dzieciaka z licznym rodzeństwem, pokrzywdzonego przez los, który przyobraża postać bohatera <3 <3
Plagga: ...
Ed: No tak. Czasem zapominam, że ty jesteś Czarnym Kotem. Nie pasujesz do niego
Plagga: Słucham?
Ed: Bieda sprawia, że fanki uwielbiają Czarnego Kota i ubolwają nad jego losem. Kobiety lubią takich chłopców. A bogacze kojarzą się z pozerami.
Plagga: Nie jestem pozerem.
Ed: Wybacz, czasem zapominam jak jesteś bogaty.
Plagga: Tego, że jestem facetem też czasem zapominasz.

Ed: Adrien widziałeś dzisiaj tv? Wszędzie pokazują moją epicką walkę B) Niedługo będę na wszystkich plakatach w mieście ^^
Plagga: Ja już jestem B)

Plagga: Ed
Nudzę się
Ed: Nie mój problem :*
Plagga: Masz jakiś serial do polecenia?
Ed: Czy ja mam seriale do polecenia?
Czy JA mam seriale do polecenia?
Trafiłeś pod dobry adres =]
Plagga: A takie które nie są animowane?
Ed: ...
Idź nudzić się gdzie indziej kotku.

Ed: Nie uwierzysz co mi się śniło
Plagga: Zapewne nie
Ed: Że zamordowałam człowieka
Plagga: Oł
Ed: I chciałam ukryć dowody
I przez cały czas chodziłam zestresowana
Bo były dwie podejrzane
Ja i moja OC
I ja się bałam że pójdę siedzieć
A wiesz, w pace nie można pisać fanfików
I wzięli mnie na rozprawę sądową
Ale ostatecznie udowodniłam że to moja OC jest winna
Plagga: XD
Ed: I miałam wyrzuty sumienia
I przez te wyrzuty się obudziłam
Plagga: Wkopać własną OC to szczyt chamstwa
Ed: No wiem :'(
Ona jest dla mnie jak dziecko :'(
Plagga: Jesteś okropną matką
Ed: Wiem :"(
Nienawidzę siebie.

Plagga: Muszę ci się pochwalić!
Ed: Wal.
Plagga: Założyłem bloga o serach. Umieszczam na nim zdjęcia serów, opisy i recenzje, jak bardzo mi smakowały.
Ed: Brzmi ciekawie. Ile masz już wyświetleń?
Plagga: Jakieś 30 tysięcy.
Ed: Wow, moje gratulacje.
Plagga: Dzięki. Widocznie ludzie kochają ser.
Nigdy nie wątpiłem, że znajdę podobnych pasjonatów tego pokarmu bogów co ja.
Mam nawet top 10 serów. W czołówce jest oczywiście Camembert, ale Gorgonzolą czy Danish Blue też nie pogardzę.
Ed: Wow, nie sądziłam, że aż tak je kochasz. Zwykle narzekasz jak to one śmierdzą.
Plagga: Co ty gadasz? Nigdy bym złego słowa nie powiedział na moje kochanie.
Ed: Chwila, z kim ja piszę? Plagg?
Plagga: A kto by miał być inny!
Ed: Adrien na przykład.
Plagga: Chwila, Edith?
Nie Zabb?
Ed: No.
Plagga: Kurczę, ja się tu uzewnętrzniam, a to tylko ty. Daj mi Zabbiniego do telefonu.
Ed: Plagg! Ed mi powiedziała. Poczekaj, zadzwonię do ciebie.

Plagga: Pamiętasz jak opowiadałem ci o tej hamburger co chce mnie zabić?
Ed: Nie przesadzaj, burgery mogą zabić co najwyżej twoją sylwetkę
Plagga: Chodzi mi o tą ugodzoną jajkiem, co chce zabić fanfikowego Czarnego Kota
Ed: Aaa tą
no pamiętam
Plagga: No to czytałem jej opowiadanie
i parę innych fanfików
i we wszystkich Czarny Kot jest biedakiem żyjącym w jakiejś niebezpiecznej dzielnicy Paryża
jeden fanfik rozgrywał się nawet w średniowieczu! Mieszkałem na dziedzińcu cudów i zrobili ze mnie jakiegoś robin hooda
Ed: No cóż
Nie moja wina że nikt nie widzi bogacza w roli kota
Plagga: To przez ciebie wszyscy teraz go sobie takiego wyobrażają!
Ed: No ale co ci to przeszkadza, chyba nie masz zamiaru zdradzać komuś swojej tożsamości?
Plagga: No nie
Ed: No to w czym problem?
Plagga: Chodzi o sam fakt
Nie chcę by mnie kreowali na takiego biedaka
Ed: No to napisz fanfik w którym będziesz bogaczem
Plagga: Wtedy nikt nie będzie go czytał
Ed: To przestań wreszcie wydziwiać!

Ed: Chyba muszę przejść na dietę. Przestaję się mieścić w bluzę Daniela.
Plagga: Dlaczego masz bluzę Sorela?
Ed: Bo mu ukradłam, ale nie o tym teraz. Chyba grubnę.
Plagga: No trochę przybrałaś. Jak cię ostatnio podnosiłem z ziemi, ledwie dałem radę.
Ed:... Powinieneś teraz powiedzie "Nie Ed, wcale nie przytyłaś, jesteś szczupła jak zawsze" ja bym wtedy nazwała cię kłamcą i nie odzywała przez pół godziny.
Plagga: Kurczę! Taka okazja przeszła mi koło nosa. A tak będę musiał znosić trzy godziny twojego paplania o tym jak powinien zachowywać się prawdziwy mężczyzna.
Ed: Dokładnie.

Ed: Adrien!
Muszę się z kimś tym podzielić!
A ponieważ nie ma Alyi piszę do ciebie!
Plagga: Wreszcie!
Podzielisz się ze mną spoilerami do Akum? :3
Ed: Odkryłam nowy świetny serial!
Plagga: Oh, no tak...
Ed: Tabaluga! <3

Ed: Adrein, Adrien, Adrien!
Zgadnij co się stało!
Plagga: Co?
Ed: Moi czytelnicy pobili rekord ilości komentarzy pod najnowszym rozdziałem akum!
Plagga: Gratulacje :D
Może dasz mi z tej okazji jakieś spoilery :D
Ed: Nie.
Plaga: :(

Plagga: Co robisz?
Ed: Gotuję obiad
Plagga: Ty?! Gotujesz? XDDD
Ed: Nie śmiej się ze mnie ;(
tylko raz spaliłam ryż...

Plagga: Wiesz
Czytam sobie żarty o blondynkach
I tak się zastanawiam: dlaczego blondynki?
Bo ty na przykład blondynką nie jesteś, a taką przypominasz
Ed: Dzięki
Plagga: Nie ma za co
Ed: W sumie sama kiedyś nazwałam się stereotypową blondynką
i wiesz co?
Nikt nie zaprzeczył! (Wtf)
Plagga: A czego ty się spodziewałaś?
Ed: "No co ty Edith, jesteś najmądrzejszą osobą jaką znamy! Nie ma w tym nic złego, że pomyliłaś most z wiaduktem"
Plagga: Pomyliłaś most z wiaduktem? XD
Ed: ...
bo to było tak
Dzwoni do mnie mama i mówi
żebyśmy się spotkały przy moście
bo ja wracałam ze szkoły ona z pracy
i chciałyśmy wpaść razem do maka
no i idę
i dzwoni do mnie
"gdzie jesteś?"
"przy moście"
"ja też, dobra chodź spotkamy się na miejscu"
i okazało się, że to był wiadukt 😐
Plagga: Bywa xD
Ed: Tobie też zdarzyło się pomylić wiadukt z mostem? ❤
Plagga: Nie xD
Ed: :<

Ed: Adrien
Adrien?
Adrien!
Odpisz!
Plagga: Sorry, byłem w łazience.
Ed: Mam wielką prośbę do ciebie. Bardzo ważną!
Plagga: Jaką? Zamówić frytki i ci je przynieść?
Ed: W sumie mógłbyś... ale mam jeszcze ważniejszą. Pomóż mi w zadaniu z niemca.
Plagga: Dajesz.
Ed: Przetłumacz mi to zdanie:
"Nazywam się Edith Frasinati. Mam 15 lat. Jestem leniem i nie chce mi się dalej pisać."
Plagga: "Mein Name ist Edith Frasinati. Ich habe 15 Jahre alt. Ich bin ein faul Mensch und ich will nicht weiter zu schreiben."
Ed: Dzięki :"D Jutro dostaniesz kolejną pracę domową. :D
Plagga: Wujek Google zawsze do usług ;)

Ed: Słuchaj
Plagga: Słucham
Ed: Mam takie zadanie z matmy
Karol obserwuje pole biwakowe znajdujące się po drugiej stronie jeziora. Zastanawia się jaka odległość w linii prostej dzieli go od tego pola. Zaproponuj sposób obliczenia tej odległości.
~ jakiś pomysł?
Plagga: Karol nie ma co robić w życiu?
Ed: Najwidoczniej
Plagga: Niech sobie zmierzy stopami i przy okazji utonie
Bo Karol jest przegrywem
Ed: a wiesz, że tak napiszę?
nie mam siły i chęci na myślenie
Plagga: Śmiało 🙂

Ed: Adrieeen,
Coo robisz?
Plagga: Jem jedną ręką, drugą piszę z tobą
A ty?
Ed: Jedną ręką jem czipsy, drugą piszę, trzecią piję colę
Plagga: dużo tych rąk (derp)

Plagga: Zastanawiam się czy nie napisać fanfika
Mam tyle:
"- Widzę, Cię Żabo! Przede mną się nie ukryjesz!"
Ed: Cię w opowiadaniach z małej litery
Ciebie też
W ogóle zwroty grzecznościowe z dużej litery piszemy tylko w listach
Plagga: Co ty: human?
Ed: Nie, mat-fiz

Ed: postanowiłam, że zostanę tancerką
Plagga: powodzenia
Ed: dzięki
miło, że we mnie wierzysz :)
Plagga: będziesz się popisywać swoim tańcem brzucha?
Ed: oh, rozumiem
to był ten twój słynny sarkazm
Plagga: nie, no skąd
Ed: spadaj

Ed: Idziesz dzisiaj do szkoły?
Plagga: No idę
A co?
Ed: Bo ja nie =]
Plagga: Aha
Ed: Nie zapytasz dlaczego?
Plagga: Meh
Dlaczego?
Ed: Boooooo
IDĘ NA WAGARKI
Plagga: Aha
Ed: ...
Ja tu jestem #rebel
Plagga: Serio?
Na co dzień walczysz z przestępcami, a jarasz się gdy idziesz na wagarki
Ed: No bo przechodzę na mroczną stronę
Plagga: Uważaj, bo zaraz będziesz WC pomagać
Ed: Nie no, aż tak źle to nie będzie
...chyba.
Plagga: Od wagarków się zaczyna
Potem zaczynasz kraść cukierki w super marketach
Potem chowasz w kieszenie wafelki
By potem napadać na banki
I mordować.
Ed: ...
Plagga: Wszystko ma swoje początki
Ed: Ale...
To tylko wagarki...
No i mam sprawdzian dzisiaj
Z niemca
A ja nie umiem w niemca ;____;
Plagga: A, to co innego
Masz moje błogosławieństwo
Ed: <3
Plagga: Ej
A gdzie jesteś?
Ed: Pod wieżą eiffla
A co?
Plagga: Czekaj tam na mnie
Bo dowiedziałem się, że też mam sprawdzian dzisiaj XD

Plagga: Eeedith!
Napisałem fanfik do twojego fanfiku :D
Adrien dowiaduje się, że Niebieska Żaba naprawdę nazywa się Edith
I jako nie bohaterka jest totalnym derpem.
Ed: Ile masz komów?
Plagga: Na razie jeden.
Zobaczysz, będę sławnym blogerem B)
Ed: Ja już jestem BD 3:1
Plagga: Wciąż prowadzę B)

Plagga: Chyba się zgubiłem
Ed: Gdzie jesteś?
Plagga: W internecie
Ed: O
Plagga: Bo zacząłem sobie rysować
I założyłem konto na DeviantArcie
Ed: Znam
Plagga: Nom
I skakałem sobie po tamtejszych klubach
I trafiłem na "political DeviantArt"
Ed: Lubisz politykę?
Plagga: No właśnie nie bardzo
Ale z ciekawości wszedłem
Boję się ;;
Tam się roi od anarchistów
komunistów
i ludzi z jakimiś poglądami ;_____;
Ed: To wyjdź, lol XD
Plagga: Powinienem
Ale to jeszcze nie koniec
Chciałem sprawdzić, że są też ludzie.. no, nie komuniści
Ed: No
Plagga: I wdałem się w dyskusję
Na początku było mi wszystko jedno
Bo wiesz
Nigdy nie jarała mnie polityka
A TERAZ NIE MOGĘ PRZESTAĆ KŁÓCIĆ SIĘ Z TYMI LUDŹMI
I dodałem kilkanaście grafik które udowadniają moje racje polityczne
Ed: XDDDDDDDDD
Uważaj, bo politykiem zostaniesz XD
Plagga: YES, WE CAN! MAKE FRANCE GREAT AGAIN!

Ed: Kooocie
Masz ochotę na rymującą się głupotę?
Plagga: A może na jakąś inną psotę?
Ed: Więc niech się zacznie
Plagga: Więc zaczynamy
Ed: Spaliłeś!
Plagga: Rymowanie lepiej mi idzie za dnia
Teraz noc i zmęczenie mi to uniemożliwia
Ed: Ale nie znaczy to, że mamy się łatwo poddawać
Więc dalej rymy dawać!
Plagga: Bo każdy kto z nami rymuje ten lepiej się czuje ^^
Ed: Życie jest wspanialsze, gdy rymy wasz kraśnie :D
Plagga: Teraz ty spaliłaś!
Ed: ...
Dobra idę spać.
Plagga: :|

Ed: Moja telenowela się skończyła i czytam przemyślenia innych osób na forum
Plagga: to troche jak ja czytam komentarze twoich akum xd
i co myślą?
Ed: Wszyscy litują się nad główną antagonistką
Dlaczego nikt nie pisze o Iniakim?
Plagga: To ten z amnezją czy rozdwojeniem jaźni?
Ed: To był jeden i ten sam koleś
Plagga: A, fakt
Ed: Ale ten to ktoś całkiem inny
Ten z amnezją mi się przejadł
Plagga: nie dziwię się, dużo go pewno było XD
Ed: nom
Plagga: co jeszcze powiesz?
Ed: Nic, szukam jakiejś nowej telenoweli
kurcze
Zabb zjadł mi frytki
Plagga: NAZWAŁAŚ GO ZABB! O.O
Ed: ...
nie wiem o czym mówisz

Plagga: Ed
Masz błąd w opku
"Niebieska Żaba rosła, a co za tym idzie dorastała." XD
Ed: Nie rozumiem co w nim śmiesznego.
Zdanie jak zdanie.
Plagga: No, tak samo jak masło maślane.
Ed: ...
Już poprawiam
Plagga: Muszę zacząć spisywać twoje najlepsze teksty.
Zrobię sobie specjalny zeszyt na to.
Na pierwszym miejscu będzie
"Jem na jedząco"
Ed: Każdemu zdarzają się przejęzyczenia!
Plagga: Nie mi B)
O albo wspomnę tam, że przegapiłaś lesbijski pocałunek swojej OC w opowiadaniu fanki.
Ed: Zapisz sobie jeszcze, że śmierdzisz serem.

Plagga: Edith
Masz jakieś spoilery do Akum? (powiedz, że tak)
Ed: Nie
Plagga: Nieee ;_; Niszczysz mi życie ;_;
Ed: Powiedziałam "tak". Napisałam "nie", a chciałeś, żebym powiedziała "tak".
Plagga: Oh.
Aha.
Pogubiłem się.
To masz coś czy nie?
Ed: Nie.

Plagga: Ed gdzie jesteś?
Ed: W domu, a gdzie mam być?
Plagga: Umówiliśmy się na Łuku o 8.
Ed: Kurcze! Zapomniałam. Sorki zajęłam się sprzątaniem.
Plagga: Weź nie kłam.
Ed: Dobra, spałam.
Plagga: Zaczynam rozumieć, jak czuje się Zabb.
Ed: Kto?

Ed: Adrieen
Adrieen
ADRIEN!
Gdzie jesteś?
Muszę ci coś mega ważnego powiedzieć!
Plagga: Już jestem.
Myłem się.
Ed: I tak nie poczuję jak pachniesz przez internet, więc mam to gdzieś
Plagga: To co chciałaś?
Ed: Zapomniałam.

Ed: Nie mam weny.
To najlepsza pora by umrzeć.
Plagga: Ja raz skakałem z krawężnika.
Niestety umarłem.
Żartuję xD
Ed: Ja raz chciałam się zabić skacząc z dywanu na podłogę.
Plagga: Udało ci się?
Ed: Nie.
Plagga: Za mała wysokość?
Ed: Nie wiem, nie sprawdzałam
Byłam za leniwa żeby wstać z łóżka
Plagga: Życie na krawędzi XD
Lenistwo ratuje życie xD
Ed: Ty
Fakt,
To nowe odkrycie naukowe!
Jesteśmy genialni <3
Plagga: <3

Plagga: Edith właściwie skąd znasz tego Sorela?
Ed: Znamy się odkąd zaczęliśmy chodzić na dojo, do którego uczęszczamy na dojo.
Plagga: ...
XDDD
Ed: Co?
Plagga: Przeczytaj to zdanie jeszcze raz xDDD
Dopiszę je do zeszytu z twoimi tekstami.
Ed: Serio założyłeś ten zeszyt?
Plagga: Tak,
Rzekotka właśnie go czyta
Mówi, że dopisze kilka tekstów, których on od ciebie zasłyszał
Ed: To Rzekotka jest u ciebie?!
Czasem mam wrażenie, że udaje, że się zgubił żeby zrobić mi na złość

Ed: Adrien, jesteś?
Plagga: Daj mi sekundkę.
Ed: Ok
Daję ci sekundkę.
Ty niewdzięczniku, nawet nie podziękujesz >(

Ed: Plagg jesteś przy telefonie? Bo mam ważną sprawę.
Plagga: Nie, tu Adrien. Plagg śpi.
Ed: To go proszę obudź Czarny Kot.
Plagga: Wolałbym nie, jest wnerwiający gdy się go budzi.
Ed: To naprawdę ważna sprawa, a tylko on może mi pomóc.
Plagga: Dobra, niech ci będzie.
Jestem Zabb, co ci leży na duszy?
Ed: Nie wiem co kupić Oddzie na dzień kamase. Masz jakąś propozycję?
Plagga: I to jest ta ważna sprawa? Serio nie mogłeś z tym poczekać, aż się wyśpię?
Ed: Wybacz, nie dla każdego największym zmartwieniem jest fakt że wywołał wojnę, która pochłonęła połowę ziemskich istnień.
Plagga: Nie wiem o czym mówisz.

Ed: W mojej szkole wczoraj była sesja fotograficzna i gościu stwierdził, że jestem bardzo fotogeniczna. Kto wie, może w przyszłości zostanę modelką.
Plagga: Ja już jestem BD
Ed: ... Serio? jesteś MODELKĄ?
Plagga: Kurczę. Nie wyszło.

Ed: Adrien jadłeś kiedyś sushi?
Plagga: Nom.
Ed: Jak smakuje?
Plagga: Jak surowa ryba w wodorostach.
Ed: To chyba nie skosztuję... Liczyłam, że smakuje jak frytki.

Plagga: Edith, to już trzecia meksykańska telenowela, którą mi podsyłasz i powtarza się ten sam schemat.
Biedna dziewczyna z sierocińca dowiaduje się, że jej ojciec jest milionerem. Ale zanim to nastąpi, zakochuje się w bogaczu, który nie jest nią zainteresowany bo jest biedna. Wszystko się zmienia kiedy staje się bogata.
Weź mi przestań podsyłać takie głupoty.
Ed: to nie głupoty, to romantyczne <3
Plagga: to weź zrób tak, żeby okazało się, że twój Czarny Kot z fanfika też jest adoptowany i jego prawdziwy ojciec jest bogaty
Ed: a w życiu! Wtedy straci swoją magię
Plagga: to niech chociaż w lotto wygra
Ed: Nie >(
Plagga: no weź...
Ed: jak ci się nie podoba jego status majątkowy, ignorancie, to napisz sobie fanfik do mojego fanfiku
Plagga: Jeden już napisałem
Ed: nadal masz tylko dwa komentarze?
Plagga: Tak, twój i automatyczny "witaj, dziękujemy za założenie bloga"
Ed: przykro mi
ale sławy w internecie nie zdobywa się z dnia na dzień

Plagga: JA SIĘ ZABIJĘ
POMÓŻ MI
Ed: hm?
Plagga: NO BO
POSTANOWIŁEM SIĘ OGOLIĆ
Ed: W końcu
Plagga: I ZAUWAŻYŁEM, ŻE MAM JAKIŚ MAŁY MONOBREW
WIĘC POSTANOWIŁEM SB LEKKO USUNĄĆ JE
I JAK TO ROBIŁEM
TO WALNĄŁEM ŁOKCIEM W PÓŁKĘ
I MI RĘKA POLECIAŁA
I SOBIE PÓŁ BRWI ZGOLIŁEM
I SOBIE MYŚLĘ
KURDE MAĆ!
Ed: ale ty teraz żartujesz? XD
Plagga: ŻEBY BYŁO SYMETRYCZNIE
Ed: żartujesz xp
Plagga: ZGOLIŁEM RESZTĘ BRWI I DRUGĄ BREW
Ed: ale śmiesznie jest xp
Plagga: I TERAZ WYGLĄDA JESZCZE GORZEJ!!!
Ed: XD DDD
Plagga: POMÓŻ!
Ed: Nie mów mi jak mam żyć!
Ale nie uwierzę
Póki nie zobaczę
Wkręcasz mnie
Nawet ty nie jesteś takim derpem
żeby sobie brwi zgolić
Plagga: ALE STAŁO SIĘ!
Ed: NIE KRZYCZ NA MNIE!
KRZYCZYSZ NA MNIE - FOCH NA KILKA MINUT!
Plagga: Ed, przepraszam, nie chciałem krzyczeć. Ja tylko żartowałem.
Ed: HA! WIEDZIAŁAM!

Ed: PLAGGA!
Plagga: Tak?
Ed: Słuchaj
Postanowiłam wziąć się za siebie
Wiesz, w końcu jestem ambitna i bohaterska
Plagga: Nikt nie ma wątpliwości
Ed: Wiem
I słuchaj
Postanowiłam
Uwaga uwaga
NAUCZYĆ SIĘ NIEMIECKIEGO
Plagga: XDDDDDDDDD
Ed: Co cię tak śmieszy?
Chcę być komunikatywna
I chciałabym pojechać kiedyś na oktoferst <3
Plagga: *oktoberfest
Ed: Na jedno wychodzi
Kupiłam sobie nawet podręcznik "Niemiecki nie gryzie" <3
Plagga: Daj mi znać jak nauczysz się jednego słówka
Ed: Nie ma sprawy
A teraz zw kotku, idę się edukować 8D
Plagga: To będzie ciekawe
Ed: jj
Plagga: I jak?
Ed: Będę mieć koszmary.

Ed: Plagga, podeślę ci fajny filmik
Plagga: Dajesz
Ed: LINK
Ale obejrzyj cały
Beka stulecia
Plaga: K
Ed: I jak?
Plagga: Dopiero włączyłem luzik
Ed: A teraz?
Plagga: Jestem w środku
Ed: Widziałeś ten epicki moment z kotem? XD
Plagga: Ta
Ed: Nie ryknąłeś śmiechem?
Plagga: Jakoś nie bardzo
Ed: Ale obejrzyj do końca
Plagga: K
Obejrzałem
Ed: I jak? :D
Plagga: Masz zryte poczucie humoru :|
Ed: ...
A TY GO NIE MASZ!

Ed: PLAGGA
Plagga: Tak?
Ed: Tak się zastanawiam
Kiedy w końcu weźmiesz się w garść i sprawisz, że moje otp będzie canonem?
Plagga: Nie wiem, nie mam wpływu na kreskówki
Ed: CHODZI MI O CIEBIE I BIEDRONKĘ
Plagga: ...
Ed: Bo gdybyś się mniej cykał powiedzieć że ją kochasz to może już skończyliby pisać po internetach, że ja cię kocham
Plagga: Mi też to nie jest na rękę
Ale nie mogę nic zrobić, bo nie wiem czy widzisz, ale Biedronki tu nie ma
Ed: Pff
Plagga: To jak mam według ciebie ją znaleźć?
Ed: Jejku, fanfikowy CK jest bardziej męski niż ty. Chyba lubię go bardziej
Plagga: Wiesz, że ja chyba też?
Zaczynam go nawet kraszować
Ed: A to podobno ja jestem stuknięta :|

Po ostatniej przeczytanej wiadomości, Alya zmarszczyła brwi.
"Nic tu nie ma" pomyślała. "Żadnych romantycznych wyznań, czy miłosnych uniesień. Tylko zwykłe rozmowy. Większość dość posranych i dziwnych. Nie wynika z nich nic poza tym, że oboje są równie popaprani. No i mają te całe Kwami."
Nastolatka odetchnęła z ulgą, uśmiechnęła się i przycisnęła telefon do piersi. Czuła, że w jej oczach zbierają się łzy. Jej OTP jest bezpieczne! To znaczy, nie do końca. Marinette ma jedną, dość poważną konkurentkę, którą jest Biedronka.
W sumie, to Alya sama do końca nie była pewna czyj związek teraz popiera bardziej, Adrien i Marinette czy Adriena i Biedronki. Chwila, o czym ona myśli! Oczywiście, że Adrien i Marinnete. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka i nie pozwoli, by miała złamane serce, bo jej miłość wolała uganiać się za bohaterką.
Tyle że Biedronka to nie byle kto, trudno będzie zniechęcić do niej Adriena, chyba że... Można sprawdzić, że Czarny Kot straci u niej wszelkie szanse! Tak to jest to! Pogrzebie możliwy związek Adriena i Biedronki. I chyba ma już nawet pewien plan...
W tej samej chwili telefon, który trzymała w ręce zadzwonił. Alya prędko odsunęła go od piersi i spojrzała na wyświetlacz, na którym ukazany był wielki napis "Plagga dzwoni".
Nastolatka przełknęła ślinę. No tak, już prawie zapomniała o tym, że ten telefon nie do końca powinien znajdować się w jej dłoniach. Co teraz powinna zrobić? Odebrać?
Alya wzięła głębszy wdech i dotknęła zielona słuchawkę.
- Halo?
- Alya? - Dobiegł z drugiej strony zdenerwowany głos Ed. - To ty?
- Tak.
- Masz mój telefon! - ucieszyła się szczerze Frasinati. - Znalazłaś go! Byłam pewna, że go zgubiłam. Dzięki, dzięki, dzięki! Jesteś najlepszą przyjaciółką.
- Nie ma sprawy - odparła Alya, nieco zakłopotana. Najwyraźniej Ed nie domyśliła się, że specjalnie go jej nie oddała. Głupio było jej ją tak okłamywać, ale przecież nie przyzna się do tego, że podprowadziła jej telefon bo świetnie wie kim jest i podejrzewała ją o związek z Adrienem. - Dzwonisz od Adriena?
- Tak, skąd wiesz?
- Masz go zapisanego jako Plagga. A taki ma nick na blogach.
- Faktycznie, zapomniałam. Jestem właśnie u niego, chciałam mu pokazać zdjęcie tego gołębie, które dziś zrobiłam. Wiesz tego z puszapem, ale się skapnęłam że nie mam telefonu.
- To wy się spotykacie? W sensie, widujecie się poza naszymi spotkaniami w czwórkę?
- Emm... Tak, zakumplowaliśmy się trochę i się spotykamy.
- Ed, czy między wami coś jest? - zapytała poważnie Césaire. Choć była niemal pewna, że nie pałają do siebie żadnym głębszym uczuciem, (dzięki temu, że przeczytała ich rozmowy) postanowiła mimo wszystko, zapytać o to Edith wprost.
- Adrien! - krzyknęła Frasinati, najwyraźniej Adrien musiał znajdować się jakiś kawałek od niej. - Alya się pyta czy między nami coś jest?
- Obecnie wielka kanapa! - usłyszała nieco odległy głos blondyna.
- Kanapa - odparła Frasinati spokojnie.
- Mam namyśli, czy wy ze sobą chodzicie? Czy ty go kochasz? - dopytywała się blogerka. Obecnie jej twarz pokryta była czerwonymi rumieńcami.
Chwilę ciszy, która nastała po drugiej stronie słuchawki, przerwał śmiech.
- Adrien, Alya myśli, że ze sobą chodzimy! Znaczy, wiesz że jesteśmy parą.
Na tę wiadomość, Adrien również się roześmiał.
- Dlaczego się śmiejecie? - oburzyła się nieco Alya.
- Bo to absurdalny pomysł jest - odparła Ed powstrzymując śmiech. - Adrien jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam.
- A Ed to mój brat z innej matki i ojca - dopowiedział Agreste.
- Także widzisz Alya, nie można nas shipować, bo podstawowa zasada shiperki to...
- Rodzeństwa się nie shipuje - odparła Alya już nieco spokojniej.
- Dokładnie! Poza tym, świetnie wiesz, że wspieram cię we wspieraniu Marineete, w dążeniu do jej związku z Adrienem.
Po tym zdaniu nastąpiła chwila głuchej ciszy.
- Ed - odezwała się w końcu. - Adrien nadal cię słucha?
- Tak, a co?
Znów cisza.
- Aaa! - zawołała Ed ze śmiechem, uświadamiając sobie o co chodzi jej przyjaciółce. - Spokojnie on już o wszystkim wie.
- Co?! Powiedziałaś mu?!
Ed zamilkła najwyraźniej w końcu zdała sobie sprawę z błędu jaki popełniła.
- Sorry Alya muszę kończyć! - wykrzyknęła po sekundzie i się rozłączyła.

Edith rozłączyła się i odrzuciła telefon Adriena z dala od siebie.
- Ej! - wykrzyknął blondyn oburzony. - Uważaj na niego, jest delikatny.
- Nie czas na takie idiotyzmy! - zawołała Frasinati śmiertelnie przerażona. - Alya, już wie, że wiesz! Jestem martwa. Wyprowadzam się do Tybetu.
- Wrzuć na luz Ed. Przecież, to nic złego, że się dowiedziałem.
- Alya potraktuje to jako zdradę! A zdrad się nie wybacza. Straciłam jedyną przyjaciółkę.
- Nie dramatyzuj, nie twoja wina...
- W sumie racja - przyznała po chwili brązowowłosa. - To twoja wina!
- Co?
- Dobrze wiesz, jak bardzo lubię mówić i to wykorzystałeś! Wyciągnąłeś to ze mnie!
Adrien westchnął ciężko i pokręcił głową.
Ed siedziała na kanapie z podkulonymi nogami, mrucząc coś do siebie pod nosem. Kilka sekund później, telefon blondyna zadzwonił.
- O dzwonisz do mnie - odezwał się Agreste biorąc swój smartphone do ręki.
- Nie odbieraj to pewnie Alya, chce odebrać mi duszę!
- Przez komórkę? Raczej się nie da - po tych słowach nastolatek odebrał. - Adrien przy telefonie. Edith jest chwilowo poza zasięgiem. Chyba popadła w letarg.
- Gdzie jesteście? Muszę oddać Ed jej telefon - dobiegł z drugiej strony spokojny głos jego szkolnej przyjaciółki.
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Ed się boi, że czyhasz na jej życie.
Alya westchnęła.
- Przecież nic jej nie zrobię. W sumie nawet dobrze, że już się o tym dowiedziałeś. Wiem, że jesteś spoko kolesiem i nie wykorzystasz tego przeciw Marinette. Tylko proszę nie mów jej, że wiesz, bo jeszcze znów wyjedzie z Paryża, tyle że już nie wróci.
- Marinette wróciła?
- Pisała mi, że jutro będzie już w Paryżu.
- Super. Stęskniłem się trochę. Fajnie będzie ją znów zobaczyć.
- Nom, też nie mogłam się doczekać jej powrotu.